Zasnąłem w mojej jaskini. Śniło mi się czerwone lisie oko zerkające z księżyca. Gdy obudziło mnie światło nie wiedziałem co myśleć.
- Błe... To było... Przerażające... I dziwne - powiedziałem tonem nie wykazując za bardzo emocji
Wyszedłem na zewnątrz zobaczyć co się dzieje. Nie możliwe żeby był ranek. Spojrzałem w dal.
- Ejj... Bez żartów ! - krzyknąłem
Lisie ogony zwiększyły swą liczbę do ośmiu. Zmrużyłem na chwilę oczy chroniąc je przed blaskiem padającym od zwierzęcia. Minął ułamek sekundy jak przede mną nie było żywej duszy. Stałem tam przez chwilę zastanawiając się nad tym wydarzeniem. Następnie szybko pobiegłem po moją jedyną księgę. Nie korzystam z niej za bardzo, więc została otwarta pierwszy raz od jakiś 50 lat. Nigdy nie darowałem sympatią magii ani książek. Uważałem to za zbyteczne... Chociaż powodem dla tego może być to, że jakoś nigdy nie miałem do tego talentu. Pra pra babka z mojej watahy przekazała ją mojej babce i nauczyła ją korzystać z magii. Ta zaś miała to samo zrobić ze mną, lecz po tygodniu nauki stwierdziła, że nie ma we mnie ani drobiny talentu i nie ma zamiaru mnie więcej tego uczyć. Nie przeszkadzało mi to. W sumie jak to stwierdziła nie mogłem powstrzymać radości jaką w sobie miałem.
Przetarłem łapą zakurzoną okładkę. Była to księga ogólnej wiedzy o magii. Miałem tylko nadzieję, że coś z niej zrozumiem. Pamiętam opowiadania, które słyszałem za młodu o lisach z nadzwyczajną liczbą ogonów, ale to było już dawno temu. Otworzyłem na spisie treści... " Magiczne Rośliny " , " Alchemia ".... Może " Nadnaturalne Zwierzęta " ?
< CD nastąpi >
- Błe... To było... Przerażające... I dziwne - powiedziałem tonem nie wykazując za bardzo emocji
Wyszedłem na zewnątrz zobaczyć co się dzieje. Nie możliwe żeby był ranek. Spojrzałem w dal.
- Ejj... Bez żartów ! - krzyknąłem
Lisie ogony zwiększyły swą liczbę do ośmiu. Zmrużyłem na chwilę oczy chroniąc je przed blaskiem padającym od zwierzęcia. Minął ułamek sekundy jak przede mną nie było żywej duszy. Stałem tam przez chwilę zastanawiając się nad tym wydarzeniem. Następnie szybko pobiegłem po moją jedyną księgę. Nie korzystam z niej za bardzo, więc została otwarta pierwszy raz od jakiś 50 lat. Nigdy nie darowałem sympatią magii ani książek. Uważałem to za zbyteczne... Chociaż powodem dla tego może być to, że jakoś nigdy nie miałem do tego talentu. Pra pra babka z mojej watahy przekazała ją mojej babce i nauczyła ją korzystać z magii. Ta zaś miała to samo zrobić ze mną, lecz po tygodniu nauki stwierdziła, że nie ma we mnie ani drobiny talentu i nie ma zamiaru mnie więcej tego uczyć. Nie przeszkadzało mi to. W sumie jak to stwierdziła nie mogłem powstrzymać radości jaką w sobie miałem.
Przetarłem łapą zakurzoną okładkę. Była to księga ogólnej wiedzy o magii. Miałem tylko nadzieję, że coś z niej zrozumiem. Pamiętam opowiadania, które słyszałem za młodu o lisach z nadzwyczajną liczbą ogonów, ale to było już dawno temu. Otworzyłem na spisie treści... " Magiczne Rośliny " , " Alchemia ".... Może " Nadnaturalne Zwierzęta " ?
< CD nastąpi >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz