Zaśmiałam się i ruszyliśmy przed siebie.Doszliśmy tam w 15 minut.Było tam pięknie!Chociaż widziałam to miejsce już ze sto razy i tak zawsze mnie urzekało.Słońce świeciło mocno.Wyjęłam z mojej torby wszystkie składniki i zaczęłam myśleć.Matt chodzić w tą i tamtą stronę.Pewnie,również myślał.Nagle ujrzeliśmy coś niedaleko.Zbliżała się burza piaskowa.
-O nie...-szepnęłam.Była już bardzo blisko a ja stałam i wpatrywałam się w nią jak głupia.Nagle Matt poruszył się i szybko podbiegł do mnie.Coś do mnie krzyczał ale był za duży wiatr bym go usłyszała.Spojrzał za siebie i złapał mnie za łapę i pobiegł.Po paru sekundach odzyskałam rozum i pobiegłam w jego tempie.Musieliśmy się ukryć.Niedaleko od nas była duża kupka piasku.Pobiegliśmy w jej stronę i ukryliśmy się.Nagle ziemia się poruszyła i wpadliśmy w jakąś dziurę.Burza nad nami jeszcze szalała.Spojrzałam dookoła.Przed nami i za nami były dwa tunele.
-Nic ci nie jest?-spytał Matt.
-Nie a tobie?
-Nie.Gdzie my jesteśmy?-spytał.Nagle poczułam ukłucie w żołądku.
-O nie...-szepnęłam
<<Matt?>>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz