Wataha zostaje zawieszona w swej działalności. Nie wiem kiedy znów będzie aktywna, nie wiem czy w ogóle będzie. Proszę was tylko o informacje czy chcecie zachować swojego wilka czy mam go usunąć.
Powodem tego wszystkiego jest odejście Eless (oczywiście odeszła z bardzo głupiego powodu).
Ja w zasadzie nie mam pojęcia co robić z watahą, ale nie widzę powodów żeby dalej ją prowadzić.
To wszystko co chciałam wam przekazać, sorki za ten chaotyczny zlepek słów.
Shiri *^*
środa, 31 lipca 2013
The End
Nie, to wcale nie koniec watahy ;) Tylko ja, Eles, kończę swoją działalność. Myślę, że tłumaczenia są zbędne. Usunę swoje konto na bloggerze i najprawdopodobniej
na howrse również. Watahę zostawiam pod opieką Shiriki (no i Shiru ^^). Życzę wam powodzenia i dziękuję.
na howrse również. Watahę zostawiam pod opieką Shiriki (no i Shiru ^^). Życzę wam powodzenia i dziękuję.
Pozdrawiam, Elessarii
sobota, 27 lipca 2013
Od Nezumi - CD historii Matt'a
- A wiesz w ogóle gdzie on jest !? - spytałam ożywiona
- Jasne
Poszliśmy w góry żeby poszukać Shirusia. Nie chce mi się wierzyć, że on jest z Shiriką. To nie możliwe ! Totalnie i absolutnie nie realne !
- Masz jakąś naburmuszoną minę - zaśmiał się Matt
- He.. ?? - uśmiechnęłam się zaczepnie - Naprawdę ??? Po prostu myślę o tym, że zobaczę mojego loffciengo Shiru samego.
- Phi. Oswajaj się z rzeczywistością. Shiru będzie z Shiriką !
- W twoich snach
Nastała chwila ciszy, którą szybko Matt przerwał :
- Kochasz Shiru ?
- Oczywiście !
- Serio ? - O,o
- W końcu to mój " brat "
- Aha... Już myślałem, że serio go kochasz.
- Nie ! To znaczy nie w tym sensie !
- Haha... To w takim razie nic się nie stanie jak zobaczysz tą scenę - Matt wskazał łapą.
Pod drzewem, w cieniu siedział Shiru z Shiriką... Trzymając się za łapy ?!?!? Otworzyłam pysk ze zdziwienia.
- Wow - odezwał się basior do siebie - Całkiem romantycznie - zaśmiał się
Podeszłam do nich bliżej.
- Hej... Nezumi co chcesz zrobić !? - krzyknął Matt
- Idę do nich, nie widać !?
Podeszłam do Shiru.
- Shiru ! - krzyknęłam
- Nezumi ? Co ty tu robisz !?
- Jesteś z nią !?
- E... No.. Ja...
- Jesteś.... - spuściłam łeb
Pomyślałam trochę i złapałam go za ramiona.
- Poczekaj... Ty.. Serio jesteś Shiru !? Nie ważne ile by nad tym myśleć nie chce mi się wierzyć, że się zakochałeś !! - krzyknęłam
- Nezumi, uspokój się. Kiedyś ty też się zakochasz.
- Świetny żart -_-
Matt podbiegł do mnie szybko i chwycił mnie za łapę.
- Hej Shirika ! - powiedział
- Hej, Matt ! - odpowiedziała mu wadera
- To my już idziemy ! Nie przeszkadzamy !
Shirika zaśmiała się, a Matt odciągnął mnie od nich.
- I co ? - powiedział zadowolony z siebie, że miał rację
- A ty cicho już siedź ! - popchnęłam go i ponownie upadł na trawę
< Matt ? >
- Jasne
Poszliśmy w góry żeby poszukać Shirusia. Nie chce mi się wierzyć, że on jest z Shiriką. To nie możliwe ! Totalnie i absolutnie nie realne !
- Masz jakąś naburmuszoną minę - zaśmiał się Matt
- He.. ?? - uśmiechnęłam się zaczepnie - Naprawdę ??? Po prostu myślę o tym, że zobaczę mojego loffciengo Shiru samego.
- Phi. Oswajaj się z rzeczywistością. Shiru będzie z Shiriką !
- W twoich snach
Nastała chwila ciszy, którą szybko Matt przerwał :
- Kochasz Shiru ?
- Oczywiście !
- Serio ? - O,o
- W końcu to mój " brat "
- Aha... Już myślałem, że serio go kochasz.
- Nie ! To znaczy nie w tym sensie !
- Haha... To w takim razie nic się nie stanie jak zobaczysz tą scenę - Matt wskazał łapą.
Pod drzewem, w cieniu siedział Shiru z Shiriką... Trzymając się za łapy ?!?!? Otworzyłam pysk ze zdziwienia.
- Wow - odezwał się basior do siebie - Całkiem romantycznie - zaśmiał się
Podeszłam do nich bliżej.
- Hej... Nezumi co chcesz zrobić !? - krzyknął Matt
- Idę do nich, nie widać !?
Podeszłam do Shiru.
- Shiru ! - krzyknęłam
- Nezumi ? Co ty tu robisz !?
- Jesteś z nią !?
- E... No.. Ja...
- Jesteś.... - spuściłam łeb
Pomyślałam trochę i złapałam go za ramiona.
- Poczekaj... Ty.. Serio jesteś Shiru !? Nie ważne ile by nad tym myśleć nie chce mi się wierzyć, że się zakochałeś !! - krzyknęłam
- Nezumi, uspokój się. Kiedyś ty też się zakochasz.
- Świetny żart -_-
Matt podbiegł do mnie szybko i chwycił mnie za łapę.
- Hej Shirika ! - powiedział
- Hej, Matt ! - odpowiedziała mu wadera
- To my już idziemy ! Nie przeszkadzamy !
Shirika zaśmiała się, a Matt odciągnął mnie od nich.
- I co ? - powiedział zadowolony z siebie, że miał rację
- A ty cicho już siedź ! - popchnęłam go i ponownie upadł na trawę
< Matt ? >
środa, 24 lipca 2013
Od Matt'a - CD historii Nezumi
- Ejj ! Co ty robisz !? - krzyknęła upadając.
-Odpłacam pięknym za nadobne!-Krzyknąłem i zacząłem ją łaskotać.
-Nie! Przestań!-Rzucała się na wszystkie strony. Przestałem ją łaskotać(...) To był błąd.
-I co teraz !?-Rzuciła się na mnie i łaskotała.-No co jest?!-Denerwowała się kiedy jej starania okazały się być bezskuteczne.
-Nie mam łaskotek.-Spojrzałem na nią niewzruszony, po chwili zepchnąłem ją z siebie i się otrzepałem.-Tooo... Zaprowadzić Cię do ,,Shirusia" ?-Powstrzymywałem śmiech.
-A wiesz w ogóle gdzie on !?
-Jasne.
(Nezumi?)
-Odpłacam pięknym za nadobne!-Krzyknąłem i zacząłem ją łaskotać.
-Nie! Przestań!-Rzucała się na wszystkie strony. Przestałem ją łaskotać(...) To był błąd.
-I co teraz !?-Rzuciła się na mnie i łaskotała.-No co jest?!-Denerwowała się kiedy jej starania okazały się być bezskuteczne.
-Nie mam łaskotek.-Spojrzałem na nią niewzruszony, po chwili zepchnąłem ją z siebie i się otrzepałem.-Tooo... Zaprowadzić Cię do ,,Shirusia" ?-Powstrzymywałem śmiech.
-A wiesz w ogóle gdzie on !?
-Jasne.
(Nezumi?)
Od Nezumi - CD historii Matt 'a
-Szukałam Shirusia! Wiesz gdzie on się podziewa?-Krzyknęłam
Matt starał się powstrzymać śmiech.
- Ja ? Z tego co wiem to jest z Shiriką.. - powiedział
- Shiriką ? To ta alfa, nie ?
- No tak...
- Kim ona dla niego jest ?! - złapałam go za ramię i przyciągnęłam bliżej do mnie
- Eee.. Nie wiem. Ja się tam za bardzo nie mieszam, ale prawdopodobnie są parą
- To nie możliwe !
- Co ? Niby czemu ?
- Mój Shiruś nigdy nie przepadał za " związkami " i tego typu bzdurami
- Miłość wszystko zmienia ! - uśmiechnął się dokuczliwie
- Zamknij się już ! - walnęłam go
Matt klapnął na ziemię. Cały w kurzu złapał mnie za łapę i pociągnął za nim.
- Ejj ! Co ty robisz !? - krzyknęłam upadając
< Matt ? >
Matt starał się powstrzymać śmiech.
- Ja ? Z tego co wiem to jest z Shiriką.. - powiedział
- Shiriką ? To ta alfa, nie ?
- No tak...
- Kim ona dla niego jest ?! - złapałam go za ramię i przyciągnęłam bliżej do mnie
- Eee.. Nie wiem. Ja się tam za bardzo nie mieszam, ale prawdopodobnie są parą
- To nie możliwe !
- Co ? Niby czemu ?
- Mój Shiruś nigdy nie przepadał za " związkami " i tego typu bzdurami
- Miłość wszystko zmienia ! - uśmiechnął się dokuczliwie
- Zamknij się już ! - walnęłam go
Matt klapnął na ziemię. Cały w kurzu złapał mnie za łapę i pociągnął za nim.
- Ejj ! Co ty robisz !? - krzyknęłam upadając
< Matt ? >
wtorek, 23 lipca 2013
Od Shiriki - CD historii Shiru
- Teraz wiem że marzenia się spełniają. Ty kochasz mnie i
jak kocham ciebie. – uśmiechnęłam się.
- Czyli ty się we mnie zakochałaś? –
-Tak ty mój geniuszu. I co jest równie ważne. Jedno marzenie się spełniło więc wierzę w resztę. Od dziś moim zadaniem jest podnieść swoją moc na poziom Nekromantki. -
- To oznacza że…- wiedziałam co powie, więc mu przerwałam.
- Tak. To dokładnie to oznacza. A tak przy okazji to teraz jesteśmy razem…już na zawsze. – Zaśmiałam się.
- Ten układ nie jest taki zły. I pomyśleć że tak łatwo poszło…- mówił z uśmiechem.
- No ale teraz musimy się zbierać. Jutro zaczynam mój trening! – wykrzyczałam.
Shiru tylko się uśmiechnął. Później odprowadził mnie do jaskini i się pożegnaliśmy.
Moje myśli: Teraz na pewno się nie poddam, ale mimo wszystko nadal nie chcę tego robić.
- Czyli ty się we mnie zakochałaś? –
-Tak ty mój geniuszu. I co jest równie ważne. Jedno marzenie się spełniło więc wierzę w resztę. Od dziś moim zadaniem jest podnieść swoją moc na poziom Nekromantki. -
- To oznacza że…- wiedziałam co powie, więc mu przerwałam.
- Tak. To dokładnie to oznacza. A tak przy okazji to teraz jesteśmy razem…już na zawsze. – Zaśmiałam się.
- Ten układ nie jest taki zły. I pomyśleć że tak łatwo poszło…- mówił z uśmiechem.
- No ale teraz musimy się zbierać. Jutro zaczynam mój trening! – wykrzyczałam.
Shiru tylko się uśmiechnął. Później odprowadził mnie do jaskini i się pożegnaliśmy.
Moje myśli: Teraz na pewno się nie poddam, ale mimo wszystko nadal nie chcę tego robić.
Od Shiru - CD historii Shiriki
- Teraz już chyba rozumiesz i wszystko wiesz, nawet więcej niż inni. – uśmiechnęła się
Położyłem się i spojrzałem na moje łapy.
- Czyli masz kogoś kogo lubisz ? - zacząłem
Shirika spojrzała się na mnie z dziwną miną.
- Serio ? Nie domyśliłeś się ??? - mruknęła
Imię podobne do " Shirika ".... Jest blisko niej... Matt ? Ale to zupełnie nie pasuje -,-
- A ty ? - spytała - Lubisz kogoś ?
- Eeee... - zaczerwieniłem się
- Wiedziałam ! Kto to ? Eless ? Nie, to nie ona... Pewnie Nezumi.
- Nie. Żadne z nich
- Miłość z poprzedniej watahy ?
- Ironią losu jest to, że akurat z tobą o tym rozmawiam - uśmiechnąłem się poddenerwowany
- Co ? Czemu ?
- Bo... W ogóle czemu o tym gadamy !?
- Czemu ? Jesteśmy przyjaciółmi w końcu...
- Ale...
- Powiedz mi ! W końcu i tak jej nie znam co nie ?
- Nie... Nawet nie wiesz jak bardzo się mylisz. Znasz ją najlepiej na świecie - to zdanie wypowiedziałem trochę ciszej
- Hmmm ?
- Dobra ! Ale powiedz, że jak to wyjawię nic się nie stanie....
- Niby czemu coś miałoby... - Shirika urwała zdanie zastanawiając się
- No bo ja... - głos mi się łamał i nie umiałem tego powiedzieć - Ja... Eh... Chodzi mi o to, że ja właśnie ciebie lubię. To znaczy kocham.
< Shirika ? ^.^ >
Położyłem się i spojrzałem na moje łapy.
- Czyli masz kogoś kogo lubisz ? - zacząłem
Shirika spojrzała się na mnie z dziwną miną.
- Serio ? Nie domyśliłeś się ??? - mruknęła
Imię podobne do " Shirika ".... Jest blisko niej... Matt ? Ale to zupełnie nie pasuje -,-
- A ty ? - spytała - Lubisz kogoś ?
- Eeee... - zaczerwieniłem się
- Wiedziałam ! Kto to ? Eless ? Nie, to nie ona... Pewnie Nezumi.
- Nie. Żadne z nich
- Miłość z poprzedniej watahy ?
- Ironią losu jest to, że akurat z tobą o tym rozmawiam - uśmiechnąłem się poddenerwowany
- Co ? Czemu ?
- Bo... W ogóle czemu o tym gadamy !?
- Czemu ? Jesteśmy przyjaciółmi w końcu...
- Ale...
- Powiedz mi ! W końcu i tak jej nie znam co nie ?
- Nie... Nawet nie wiesz jak bardzo się mylisz. Znasz ją najlepiej na świecie - to zdanie wypowiedziałem trochę ciszej
- Hmmm ?
- Dobra ! Ale powiedz, że jak to wyjawię nic się nie stanie....
- Niby czemu coś miałoby... - Shirika urwała zdanie zastanawiając się
- No bo ja... - głos mi się łamał i nie umiałem tego powiedzieć - Ja... Eh... Chodzi mi o to, że ja właśnie ciebie lubię. To znaczy kocham.
< Shirika ? ^.^ >
Od Matt'a
Od pewnego czasu miałem mętlik w głowie, w watasze nie było już Evanlyn, co wprawiło mnie w nie mały smutek i zakłopotanie. Zniknęła także moja przyjaciółka Clarie. Nie miałem tu więcej tak bliskich mi osób. Całymi dniami siedziałem przed jaskinią i wpatrywałem się w kałużę, unikałem spotkań z innymi wilkami i miałem zły humor., wszystko, dosłownie wszystko mnie denerwowało. Postanowiłem dłużej nie użalać się nad sobą i dowiedzieć co dzieje się w watasze. Przespacerowałem się po terenach. Szykowało się , że Shiru zostanie Alfą, bynajmniej tak mi się zdawało. Dotarłem do Romantycznego Skrawka Ziemi.
-Chym... Jeszcze tu nie byłem...-Szepnąłem rozglądając się. Nagle spostrzegłem zakłopotaną waderę. Szybko do niej podszedłem i zadałem pytanie.
-Kim jesteś?
-Kim TY jesteś?-Odparła
-Ja Matt, ale co robisz na terenach WLV?
-Yyy... należę do niej? A i jestem Nezumi.
-Nowa?
-Nom... Ty też należysz do tej watahy? Jakoś Cię jeszcze na oczy nie widziałam.
-Bo nie mam ochoty przebywać z innymi wilkami...-Mruknąłem.-Zgubiłaś się?
-Z kąt wiesz?!
-Mam swoje sposoby.
-Szukałam Shirusia! Wiesz gdzie on się podziewa?-Krzyknęła. ,,Shirusia"? Mało nie pękłem ze śmiechu.
(Nezumi?)
-Chym... Jeszcze tu nie byłem...-Szepnąłem rozglądając się. Nagle spostrzegłem zakłopotaną waderę. Szybko do niej podszedłem i zadałem pytanie.
-Kim jesteś?
-Kim TY jesteś?-Odparła
-Ja Matt, ale co robisz na terenach WLV?
-Yyy... należę do niej? A i jestem Nezumi.
-Nowa?
-Nom... Ty też należysz do tej watahy? Jakoś Cię jeszcze na oczy nie widziałam.
-Bo nie mam ochoty przebywać z innymi wilkami...-Mruknąłem.-Zgubiłaś się?
-Z kąt wiesz?!
-Mam swoje sposoby.
-Szukałam Shirusia! Wiesz gdzie on się podziewa?-Krzyknęła. ,,Shirusia"? Mało nie pękłem ze śmiechu.
(Nezumi?)
poniedziałek, 22 lipca 2013
Od Shiriki - CD historii Shiru
- Miałam zamiar jakoś się z tego wymigać, ale właściwie to
mogę ci powiedzieć. Moje marzenie jest
takie jak twoje tyle że z moją mocą jest możliwe… - powiedziałam z rzadką u
mnie otwartością.
-Jak to?- był bardzo zdziwiony.
- Posiadam moc Kwintesencji a jeśli przejdę na Nekromancję to będę mogła wskrzeszać inne wilki, które chcą powrotu. Jednakże o tym nie chce teraz rozmawiać gdyż póki co jest to jeszcze bardzo ode mnie oddalone.-
-Shiri….- chciał coś powiedzieć ale mu przerwałam.
- A moim drugim marzeniem jest to żeby ktoś się we mnie zakochał a ja w nim. Tyle że z doświadczenia wiem że to dość trudna sprawa. A w tym momencie jestem zakochana….. – powiedziałam z dziwnym wyrazem twarzy.
-W kim jesteś zakochana? – powiedział z zainteresowaniem, chociaż wiedział że nie może liczyć na to że mu odpowiem.
- Nie powiem dosłownie, ale dam ci podpowiedź jego imię jest najbardziej podobne do mojego w watasze i jest niedaleko mnie… - znów byłam niesamowicie szczera.
- Teraz już chyba rozumiesz i wszystko wiesz, nawet więcej niż inni. – uśmiechnęłam się.
-Jak to?- był bardzo zdziwiony.
- Posiadam moc Kwintesencji a jeśli przejdę na Nekromancję to będę mogła wskrzeszać inne wilki, które chcą powrotu. Jednakże o tym nie chce teraz rozmawiać gdyż póki co jest to jeszcze bardzo ode mnie oddalone.-
-Shiri….- chciał coś powiedzieć ale mu przerwałam.
- A moim drugim marzeniem jest to żeby ktoś się we mnie zakochał a ja w nim. Tyle że z doświadczenia wiem że to dość trudna sprawa. A w tym momencie jestem zakochana….. – powiedziałam z dziwnym wyrazem twarzy.
-W kim jesteś zakochana? – powiedział z zainteresowaniem, chociaż wiedział że nie może liczyć na to że mu odpowiem.
- Nie powiem dosłownie, ale dam ci podpowiedź jego imię jest najbardziej podobne do mojego w watasze i jest niedaleko mnie… - znów byłam niesamowicie szczera.
- Teraz już chyba rozumiesz i wszystko wiesz, nawet więcej niż inni. – uśmiechnęłam się.
Od Shiru - CD historii Shiriki
- Powiedz mi jakie masz marzenia - powiedziałem gapiąc się na nią
- Co ? Dlaczego ?
- Bo na pewno masz jakieś. Każdy je ma choćby nie wiem jak bardzo tego nie chciał...
- A ty ?
- Co ja ?
- Najpierw powiedz jakie ty masz...
- Ale ty mi powiesz o swoim ?
- Eh... Tak
Usiadłem na miękkiej trawie. Spojrzałem na Shirikę i zacząłem mówić.
- Ja... Nigdy nie liczyłem na to, że moje marzenia się spełnią. W końcu czym są marzenia, które się spełniają ? Ale każdy ma coś co n pewno chciałby zrobić. Mój cel jest marzeniem, bo nie da się go zrealizować. Mogę jedynie rozmyślać o tym co by się stało gdybym mógł go wykonać. Nie mówię, że marzenia nigdy się nie spełniają... Ale...
- Shiru... - mówiła Shirika z coraz większym zainteresowaniem - Mówisz, że to o czym marzysz jest niemożliwe ?
- Owszem... W końcu zmarli nie powracają do życia
Cała atmosfera padła. Zrobiło się ponuro i smutno. Zauważyłem, że nastała cisza, więc szybko wyprowadziłem nas z tego stanu.
- Ale pogodziłem się z tym i nie mam zamiaru dłużej tkwić w tej myśli - zaśmiałem się - To teraz ty !
- Co ja ? - zdziwiła się Shirika
- O czym zawsze marzyłaś ?
< Shirika ? >
- Co ? Dlaczego ?
- Bo na pewno masz jakieś. Każdy je ma choćby nie wiem jak bardzo tego nie chciał...
- A ty ?
- Co ja ?
- Najpierw powiedz jakie ty masz...
- Ale ty mi powiesz o swoim ?
- Eh... Tak
Usiadłem na miękkiej trawie. Spojrzałem na Shirikę i zacząłem mówić.
- Ja... Nigdy nie liczyłem na to, że moje marzenia się spełnią. W końcu czym są marzenia, które się spełniają ? Ale każdy ma coś co n pewno chciałby zrobić. Mój cel jest marzeniem, bo nie da się go zrealizować. Mogę jedynie rozmyślać o tym co by się stało gdybym mógł go wykonać. Nie mówię, że marzenia nigdy się nie spełniają... Ale...
- Shiru... - mówiła Shirika z coraz większym zainteresowaniem - Mówisz, że to o czym marzysz jest niemożliwe ?
- Owszem... W końcu zmarli nie powracają do życia
Cała atmosfera padła. Zrobiło się ponuro i smutno. Zauważyłem, że nastała cisza, więc szybko wyprowadziłem nas z tego stanu.
- Ale pogodziłem się z tym i nie mam zamiaru dłużej tkwić w tej myśli - zaśmiałem się - To teraz ty !
- Co ja ? - zdziwiła się Shirika
- O czym zawsze marzyłaś ?
< Shirika ? >
niedziela, 21 lipca 2013
Od Shiriki - CD historii Shiru
-Właściwie to nie mam pojęcia czy jestem w stanie marzyć. -
-Dlaczego? – spytał ze zdziwieniem.
-Całe moje życie od początku do końca jest zniszczone. Moja rodzina nie licząc Eishiego (którego nawet nie umiem traktować jak brata) jest martwa. – powiedziałam ze smutkiem.
-Shiri….- chciał coś powiedzieć ale mu przerwałam.
- A tak w ogóle to od kiedy zdrabniasz moje imię? Ładnie to brzmi kiedy ty to mówisz. – uśmiechnęłam się sztucznie, chodź zwykle mi to wychodzi tym razem jakoś nie udało mi się ukryć uczuć.
-Nadal myślę że masz marzenia. – powiedział z powagą.
- Może i mam ale w moim życiu nie ma na nie miejsca, jeśli spełniło by się choć jedno z nich na pewno uwierzyła bym w resztę. – powiedziałam z podniesioną głową i uśmiechem, a łzy płynęły mi z oczu.
- Shirika…powiedz mi jakie masz marzenia. -
- Co? Dlaczego? – powiedziałam z lekkim zdziwieniem.
<<<Shiru?>>>
-Dlaczego? – spytał ze zdziwieniem.
-Całe moje życie od początku do końca jest zniszczone. Moja rodzina nie licząc Eishiego (którego nawet nie umiem traktować jak brata) jest martwa. – powiedziałam ze smutkiem.
-Shiri….- chciał coś powiedzieć ale mu przerwałam.
- A tak w ogóle to od kiedy zdrabniasz moje imię? Ładnie to brzmi kiedy ty to mówisz. – uśmiechnęłam się sztucznie, chodź zwykle mi to wychodzi tym razem jakoś nie udało mi się ukryć uczuć.
-Nadal myślę że masz marzenia. – powiedział z powagą.
- Może i mam ale w moim życiu nie ma na nie miejsca, jeśli spełniło by się choć jedno z nich na pewno uwierzyła bym w resztę. – powiedziałam z podniesioną głową i uśmiechem, a łzy płynęły mi z oczu.
- Shirika…powiedz mi jakie masz marzenia. -
- Co? Dlaczego? – powiedziałam z lekkim zdziwieniem.
<<<Shiru?>>>
Od Shiru - CD historii Shiriki
- Shirka ? - spytałem wpatrując jej się w oczy
- Co ? - odpowiedziała zaciekawiona
Powiew wiatru odgarnął mi włosy sprzed oczu.
- Ty... - zamyśliłem się
- Co " Ty " ?
- Ściemnia się. Pójdziemy nad " Łąkę Marzeń " ?
- Po co ?
- Chcę ci coś pokazać - uśmiechnąłem się zaczepnie
Shirika pomyślała chwilę.
- Dobra... - zaśmiała się - Ale co chcesz mi pokazać ?
- Z tego co wiem o tej porze roku... A mniejsza z tym ! Pokażę ci !
Złapałem ją za łapę i pobiegłem w kierunku łąki.
- Czekaj ! Shiru nie tak szybko ! - śmiała się Shirika biegnąc
Stawiałem szybkie, pewne kroki. Dobiegliśmy tam już po paru minutach. Księżyc unosił się nad nami, a całe niebo przykryły gwiazdy. Stanąłem na przeciwko kwiatów razem z Shiriką.
- Shiru... Nic nie widzę... - niecierpliwiła się wadera
- Poczekaj chwilę...
Wziąłem zamach łapą i uderzyłem w ziemię. Nagle całą ciemność rozświetliło tysiące świetlików unosząc się w powietrzu. Shirika trzymała łeb w górze obserwując latające, małe robaki, które rozświetlały łąkę marzeń.

- Wow... Skąd wiedziałeś, że tu są ? - spytała Shirika wgapiając się w niebo
- Często tu przesiaduję...
- Masz jakieś marzenia !? - zaśmiała się
- Nie specjalnie... Po prostu jest tu cicho. A ty ?
- Co ja ?
- Czy jest coś o czym zawsze marzyłaś ?
< Shiri, CD ? >
- Co ? - odpowiedziała zaciekawiona
Powiew wiatru odgarnął mi włosy sprzed oczu.
- Ty... - zamyśliłem się
- Co " Ty " ?
- Ściemnia się. Pójdziemy nad " Łąkę Marzeń " ?
- Po co ?
- Chcę ci coś pokazać - uśmiechnąłem się zaczepnie
Shirika pomyślała chwilę.
- Dobra... - zaśmiała się - Ale co chcesz mi pokazać ?
- Z tego co wiem o tej porze roku... A mniejsza z tym ! Pokażę ci !
Złapałem ją za łapę i pobiegłem w kierunku łąki.
- Czekaj ! Shiru nie tak szybko ! - śmiała się Shirika biegnąc
Stawiałem szybkie, pewne kroki. Dobiegliśmy tam już po paru minutach. Księżyc unosił się nad nami, a całe niebo przykryły gwiazdy. Stanąłem na przeciwko kwiatów razem z Shiriką.
- Shiru... Nic nie widzę... - niecierpliwiła się wadera
- Poczekaj chwilę...
Wziąłem zamach łapą i uderzyłem w ziemię. Nagle całą ciemność rozświetliło tysiące świetlików unosząc się w powietrzu. Shirika trzymała łeb w górze obserwując latające, małe robaki, które rozświetlały łąkę marzeń.

- Wow... Skąd wiedziałeś, że tu są ? - spytała Shirika wgapiając się w niebo
- Często tu przesiaduję...
- Masz jakieś marzenia !? - zaśmiała się
- Nie specjalnie... Po prostu jest tu cicho. A ty ?
- Co ja ?
- Czy jest coś o czym zawsze marzyłaś ?
< Shiri, CD ? >
Od Shiriki - CD historii Shiru
-Shiru? – powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
-Hmmm... – mruknął w zamyśleniu.
-Pójdziemy na spacer?
-Jasne! – odpowiedział.
Przez dłuższy czas spacerowaliśmy po polanie, ale w końcu usiedliśmy i zaczęliśmy obserwować chmury na niebie.
-Shirika, tęsknisz za Ev? W końcu chyba bardzo się polubiłyście i zrobiłaś się trochę bardziej otwarta i mniej oziębła. – spytał i odpowiedział na swoje pytanie.
- Co? No chyba cię…. – zaczęłam i nie skończyłam. Bo przyszło mi coś do głowy.
- A skąd wiesz że zawsze taka nie byłam. Nie podobał ci się mój wcześniejszy charakter? – zaczęłam gadać jak jakaś…nie powiem jak wadera.
- Hahaha… - wybuchł śmiechem i dodał – taki charakter do ciebie nie pasuje.
Kiedy to usłyszałam rzuciłam się na niego a potem razem zaczęliśmy tarzać się po trawie i nie mogliśmy przestać się śmiać. W końcu udało nam się uspokoić…wtedy nastała chwila ciszy, którą przerwał Shiru.
- Shirika? – powiedział patrząc mi w oczy.
- Co? – odpowiedziałam z nie małym zainteresowaniem.
<<<Shiru?>>>
-Hmmm... – mruknął w zamyśleniu.
-Pójdziemy na spacer?
-Jasne! – odpowiedział.
Przez dłuższy czas spacerowaliśmy po polanie, ale w końcu usiedliśmy i zaczęliśmy obserwować chmury na niebie.
-Shirika, tęsknisz za Ev? W końcu chyba bardzo się polubiłyście i zrobiłaś się trochę bardziej otwarta i mniej oziębła. – spytał i odpowiedział na swoje pytanie.
- Co? No chyba cię…. – zaczęłam i nie skończyłam. Bo przyszło mi coś do głowy.
- A skąd wiesz że zawsze taka nie byłam. Nie podobał ci się mój wcześniejszy charakter? – zaczęłam gadać jak jakaś…nie powiem jak wadera.
- Hahaha… - wybuchł śmiechem i dodał – taki charakter do ciebie nie pasuje.
Kiedy to usłyszałam rzuciłam się na niego a potem razem zaczęliśmy tarzać się po trawie i nie mogliśmy przestać się śmiać. W końcu udało nam się uspokoić…wtedy nastała chwila ciszy, którą przerwał Shiru.
- Shirika? – powiedział patrząc mi w oczy.
- Co? – odpowiedziałam z nie małym zainteresowaniem.
<<<Shiru?>>>
Od Shiru - CD historii Shiriki
Szedłem na polanę poszukać Nezumi. Zniknęła co w jej przypadku nie jest dobre. Nagle zobaczyłem Shirikę skradającą się w kierunku krzaków.
Co ona robi ? Podszedłem bliżej.
- Cześć ! - krzyknąłem
- Cicho ! - Shirika rzuciła się na mnie
Upadłem na ziemię, a ona była tuż nade mną.
- Nie ruszaj się, Shiru.... - mówiła wadera
- Co jest ?
- Czuję niebezpieczeństwo
Siedziałem cicho obserwując całą sytuację. Nic nie wyczuwałem. Ta sama spokojna polana co zwykle.
- Chyba już w porządku - powiedziała Shirika i odsunęła się ode mnie
- Dziwne - powiedziałem - Nic nie wyczuwałem chodź z pewnością coś tu było
Spojrzałem się na podrapane drzewo.
- Nie zawracajmy sobie tym głowy ! - uśmiechnęła się Shirika
- Hmm... Jak chcesz.
- Co tu robisz ?
- Ja ? Szukałem Nezumi..... -,-
- Naprawdę ? " Shirusiu " ?? - zaśmiała się
- Przestań....
- Martwisz się o nią, co ?
- Nie za bardzo... Martwię się o tych, którzy są z nią
Shirika zaśmiała się. Ja cały czas wgapiałem się w te jej piękne szaro-niebieskie oczy.
< Shirika ? >
Co ona robi ? Podszedłem bliżej.
- Cześć ! - krzyknąłem
- Cicho ! - Shirika rzuciła się na mnie
Upadłem na ziemię, a ona była tuż nade mną.
- Nie ruszaj się, Shiru.... - mówiła wadera
- Co jest ?
- Czuję niebezpieczeństwo
Siedziałem cicho obserwując całą sytuację. Nic nie wyczuwałem. Ta sama spokojna polana co zwykle.
- Chyba już w porządku - powiedziała Shirika i odsunęła się ode mnie
- Dziwne - powiedziałem - Nic nie wyczuwałem chodź z pewnością coś tu było
Spojrzałem się na podrapane drzewo.
- Nie zawracajmy sobie tym głowy ! - uśmiechnęła się Shirika
- Hmm... Jak chcesz.
- Co tu robisz ?
- Ja ? Szukałem Nezumi..... -,-
- Naprawdę ? " Shirusiu " ?? - zaśmiała się
- Przestań....
- Martwisz się o nią, co ?
- Nie za bardzo... Martwię się o tych, którzy są z nią
Shirika zaśmiała się. Ja cały czas wgapiałem się w te jej piękne szaro-niebieskie oczy.
< Shirika ? >
sobota, 20 lipca 2013
OD Shiru - CD historii Nezumi
- Zabierz mnie do alfy ! - krzyknęła uśmiechnięta Nezumi
Ehh... Teraz to się dopiero zacznie. Już widzę ją w watasze z innymi wilkami -,-
- Shiru ? - spytała nagle z tym swoim zaczepnym spojrzeniem
- Hmm ?
- Czemu akurat ta wataha ?
- Bo tak.
- Miła odpowiedź - zaśmiała się - Lubię jak jesteś w złym humorze
Znów potargała moją grzywkę.
- Cieszę się... - przewróciłem oczami
Nezumi miała dar. Każdy kto ją spotykał od razu jej nie cierpiał. To coś jak nienawiść od pierwszego wejrzenia. Tylko na mnie to nie działało. Więc się mnie uczepiła, bo jako jedynemu nie puszczały mi przy niej nerwy. Szliśmy tak przez las rozmawiając o dawnych czasach. Sporo już minęło od tamtych dni.
- To tu - wskazałem na jaskinię Shiriki
- Aktualnie nie ma Eless, ale jest Shirika - powiedziałem do Nezumi pokazując wzrokiem żeby weszła do środka.
Wadera wykonała rozkaz z grymasem na pysku. Ja również wszedłem by mieć ją na oku. Różne dziwne pomysły przychodzą jej do głowy.
- Hej ! Ty jesteś alfą ?! - krzyknęła z wielkim uśmiechem na twarzy
Shirika szybko się odwróciła i ze zdziwieniem spojrzała na Nezumi.
- Hej ! - powiedziałem do Shiri
- Kto to jest ? - spytała alfa
- To ? Nezumi... Coś jak moja kuzynka. Mówi, że chciałaby dołączyć do watahy
- Aha, rozumiem.
Shirika dokładnie obejrzała waderę.
- Nie mam nic przeciwko - powiedziała Shiri
- Tak !? To świetnie ! - Nezumi rzuciła jej się na szyję - Teraz będę mogła być z Shirusiem !
- " Shirusiem " ??? - mina Shiriki - O,o
Odciągnąłem Nezumi od samicy i poszedłem oprowadzić ją po terenach. Ehh.... Zapowiada się ciekawy dzień.
Ehh... Teraz to się dopiero zacznie. Już widzę ją w watasze z innymi wilkami -,-
- Shiru ? - spytała nagle z tym swoim zaczepnym spojrzeniem
- Hmm ?
- Czemu akurat ta wataha ?
- Bo tak.
- Miła odpowiedź - zaśmiała się - Lubię jak jesteś w złym humorze
Znów potargała moją grzywkę.
- Cieszę się... - przewróciłem oczami
Nezumi miała dar. Każdy kto ją spotykał od razu jej nie cierpiał. To coś jak nienawiść od pierwszego wejrzenia. Tylko na mnie to nie działało. Więc się mnie uczepiła, bo jako jedynemu nie puszczały mi przy niej nerwy. Szliśmy tak przez las rozmawiając o dawnych czasach. Sporo już minęło od tamtych dni.
- To tu - wskazałem na jaskinię Shiriki
- Aktualnie nie ma Eless, ale jest Shirika - powiedziałem do Nezumi pokazując wzrokiem żeby weszła do środka.
Wadera wykonała rozkaz z grymasem na pysku. Ja również wszedłem by mieć ją na oku. Różne dziwne pomysły przychodzą jej do głowy.
- Hej ! Ty jesteś alfą ?! - krzyknęła z wielkim uśmiechem na twarzy
Shirika szybko się odwróciła i ze zdziwieniem spojrzała na Nezumi.
- Hej ! - powiedziałem do Shiri
- Kto to jest ? - spytała alfa
- To ? Nezumi... Coś jak moja kuzynka. Mówi, że chciałaby dołączyć do watahy
- Aha, rozumiem.
Shirika dokładnie obejrzała waderę.
- Nie mam nic przeciwko - powiedziała Shiri
- Tak !? To świetnie ! - Nezumi rzuciła jej się na szyję - Teraz będę mogła być z Shirusiem !
- " Shirusiem " ??? - mina Shiriki - O,o
Odciągnąłem Nezumi od samicy i poszedłem oprowadzić ją po terenach. Ehh.... Zapowiada się ciekawy dzień.
piątek, 19 lipca 2013
Doberek!
Elessarii aktualnie nie ma netu, i nie wiem kiedy będzie miała, ale chyba 25 lipca. Więc wszystkie opowiadania i inne takie tam wysyłajcie do mnie. ^^
Pozdro Shiri.
Pozdro Shiri.
Od Shiriki
Kiedy Evanlyn powiedziała mi w kim się podkochuje była na mnie strasznie zła gdyż zmusiłam ją do powiedzenia tego. Kilka dni później Elessarii powiedziała mi że Ev nie należy już do naszej watahy a krótko po tym wybrała mnie na nową alfę. Kiedy udało mi się to wszystko ogarnąć przypomniałam sobie o tym że chciałam się spotkać z Shiru, ale w końcu tego nie zrobiłam. Wieczorem wybrałam się na polanę gdzie spędziłam całą noc długo rozmyślając, a potem zasnęłam. Rano obudził mnie jakiś dziwny dźwięk, więc poszłam w stronę najbliższych krzaków by się schować. Nie doszłam nawet do połowy drogi a usłyszałam za sobą głos Shiru.
- Cześć. – powiedział dziwnie się na mnie patrząc.
Rzuciłam się na niego po czym powiedziałam żeby się nie ruszał, bo czuję jakieś niebezpieczeństwo.
Nie ruszaliśmy się przez jakiś czas aż w końcu oznajmiłam mu że już odeszli.
<<<Shiru?>>>
czwartek, 18 lipca 2013
Od Nezumi
Szłam przez las gapiąc się w dal. Jakie to wszystko irytujące. Zero jakiejkolwiek obecności. Czuję się tak... Bezpiecznie. Nuda. Położyłam łapę na gałązce, która wydała głośny dźwięk.
- Kto tu jest !? - zaszedł mnie od tyłu jakiś basior
Co jest !? Nie wyczułam go... Kim on był ?! Cały teren zaszła czarna mgła. - Co tu robisz ? - spytał ponurym tonem
- Zaraz, zaraz... Ten ton... - powiedziałam do siebie z uśmiechem na pysku - Shiru !?
Mgła opadła. Moim oczom ukazał się basior.
- Nezumi ? Co ty tu robisz ?! - jego ton odrobinę się ożywił
- Haha... Skarbek ! - rzuciłam się mu na szyję
Shiru przyzwyczajony do mojego zachowania odsunął mnie tylko łapą i zignorował.
- Przechodziłam tylko... W zasadzie to trochę cię szukałam... Tęskniłam ! - przylepiłam się do niego jak rzepa
- Tu jest teren WLV. Nie powinno cię tu być.
- Należysz do watahy ? Myślałam, że nie lubisz innych wilków i odszedłeś... Chociaż po tym co się wcześniej stało nie dziwię ci się
- Co masz zamiar zrobić ? - spytał się mnie
- Jak to co... ? Dołączam do twojej watahy !!! - głaskałam go po grzywce
- Ty i wataha ?
- Coś nie tak ? - poje spojrzenie diametralnie się zmieniło
- Nic takiego....
- No ! - ponownie byłam uśmiechnięta - zabierz mnie do alfy !
< Shiru ? >
- Kto tu jest !? - zaszedł mnie od tyłu jakiś basior
Co jest !? Nie wyczułam go... Kim on był ?! Cały teren zaszła czarna mgła. - Co tu robisz ? - spytał ponurym tonem
- Zaraz, zaraz... Ten ton... - powiedziałam do siebie z uśmiechem na pysku - Shiru !?
Mgła opadła. Moim oczom ukazał się basior.
- Nezumi ? Co ty tu robisz ?! - jego ton odrobinę się ożywił
- Haha... Skarbek ! - rzuciłam się mu na szyję
Shiru przyzwyczajony do mojego zachowania odsunął mnie tylko łapą i zignorował.
- Przechodziłam tylko... W zasadzie to trochę cię szukałam... Tęskniłam ! - przylepiłam się do niego jak rzepa
- Tu jest teren WLV. Nie powinno cię tu być.
- Należysz do watahy ? Myślałam, że nie lubisz innych wilków i odszedłeś... Chociaż po tym co się wcześniej stało nie dziwię ci się
- Co masz zamiar zrobić ? - spytał się mnie
- Jak to co... ? Dołączam do twojej watahy !!! - głaskałam go po grzywce
- Ty i wataha ?
- Coś nie tak ? - poje spojrzenie diametralnie się zmieniło
- Nic takiego....
- No ! - ponownie byłam uśmiechnięta - zabierz mnie do alfy !
< Shiru ? >
poniedziałek, 15 lipca 2013
Siemka!
Jak już wcześniej wspominała wam Elessari zostałam nową Alfą...więc od dziś możecie wysyłać do mnie opowiadania itd. (przypominam mój login na howrse: amazonka83 ) ^.^
Narcia, Shiri
niedziela, 14 lipca 2013
Od Shiru - " Następca " cz.2
Obudziłem się na trawie w nocy. Usiadłem, ziewnąłem i przetarłem łapą oczy. Trochę zajęło nim ogarnąłem, że nie chciało mi się wracać do jaskini i przysnąłem w górach. Półksiężyc oświetlał ciemność. Niedługo chyba zacznie świtać. Spojrzałem się na gałąź drzewa. Kruk nadal tam był i wciąż obserwował mnie tymi samymi czerwonymi, krwistymi oczami.
- Ile ja spałem... Parę minut ? - odsunąłem sobie grzywkę z oczu
Ale nic się nie dzieje. Wszystko wróciło do normy. Północny wiatr zawiał i przeczesał moje futro. Wraz z nim wyczułem zapach innego wilka. Zamknąłem oczy... Ten zapach wydał mi się tak znajomy.
- Rafia... - podniosłem uczy - Ale to przecież niemożliwe...
Podniosłem się na równe łapy i ruszyłem w północnym kierunku za tereny watahy. Ptak szybko rozpostarł skrzydła i ruszył za mną. Obróciłem łeb do tyłu. Stanąłem, a zwierze wylądowało niedaleko mnie przypatrując mi się smutnym, rozumnym wzrokiem. Uśmiechnąłem się. Drapnąłem pazurami w ziemię, a moje ciało zmieniło się w czarną, gęstą mgłę, którą wiatr poprowadził w kierunku gór. Leciałem tak prawie niewidoczny w nocy gdyby nie światło księżyca. Przekroczyłem granicę terenów watahy. Pode mną był już tylko nieznany, ciemny las i gdzieniegdzie opuszczone, ludzkie budynki. Najwyraźniej stworzenia takie jak ludzie oni nie przeżyją długo w tym miejscu. Opadłem w miejscu niedaleko kamiennych ruin.

- Shiru... - Usłyszałem piękny, młody głos, a wiatr, który powiewał zdawał się gładzić mnie po łbie
- Kim jesteś ? - pytałem
Nie dostałem żadnej odpowiedzi.
- Co mam robić ? Czemu tu jestem ? - mimo wszystko mój ton nic się nie zmienił
Kruk wzleciał w niebo ponownie się na mnie spojrzał.
- To ty - powiedziałem, a ptak poleciał w kierunku świątyni Wilka Śmierci
Pobiegłem za nim. Minąłem wysokie trawy, drzewa i uschłe krzaki. Ruiny wyglądały tak jakby miały się zaraz wszystkie całkiem zawalić. Dotarłem do kamiennego łuku. Na nim był znak :
- Pieczęć... - powiedziałem i dotknąłem ściany
< CD nastąp >
- Ile ja spałem... Parę minut ? - odsunąłem sobie grzywkę z oczu
Ale nic się nie dzieje. Wszystko wróciło do normy. Północny wiatr zawiał i przeczesał moje futro. Wraz z nim wyczułem zapach innego wilka. Zamknąłem oczy... Ten zapach wydał mi się tak znajomy.
- Rafia... - podniosłem uczy - Ale to przecież niemożliwe...
Podniosłem się na równe łapy i ruszyłem w północnym kierunku za tereny watahy. Ptak szybko rozpostarł skrzydła i ruszył za mną. Obróciłem łeb do tyłu. Stanąłem, a zwierze wylądowało niedaleko mnie przypatrując mi się smutnym, rozumnym wzrokiem. Uśmiechnąłem się. Drapnąłem pazurami w ziemię, a moje ciało zmieniło się w czarną, gęstą mgłę, którą wiatr poprowadził w kierunku gór. Leciałem tak prawie niewidoczny w nocy gdyby nie światło księżyca. Przekroczyłem granicę terenów watahy. Pode mną był już tylko nieznany, ciemny las i gdzieniegdzie opuszczone, ludzkie budynki. Najwyraźniej stworzenia takie jak ludzie oni nie przeżyją długo w tym miejscu. Opadłem w miejscu niedaleko kamiennych ruin.
- Shiru... - Usłyszałem piękny, młody głos, a wiatr, który powiewał zdawał się gładzić mnie po łbie
- Kim jesteś ? - pytałem
Nie dostałem żadnej odpowiedzi.
- Co mam robić ? Czemu tu jestem ? - mimo wszystko mój ton nic się nie zmienił
Kruk wzleciał w niebo ponownie się na mnie spojrzał.
- To ty - powiedziałem, a ptak poleciał w kierunku świątyni Wilka Śmierci
Pobiegłem za nim. Minąłem wysokie trawy, drzewa i uschłe krzaki. Ruiny wyglądały tak jakby miały się zaraz wszystkie całkiem zawalić. Dotarłem do kamiennego łuku. Na nim był znak :
< CD nastąp >
Hejka!
Nie wiem, czy wszyscy wiedzą, ale możecie do mnie wysyłać opowiadania, ponieważ od 12 lipca jestem na okresie próbnym.
Pozdrowianka,
Matt
Pozdrowianka,
Matt
Zmiana
Niestety, Samica Alfa II w ogóle (ani troszeczkę) nie interesuje się watahą, już od dłuższego czasu. Podjęłam decyzję. Evanlyn odchodzi. Nie mam z nią żadnego kontaktu, więc nawet się o to nie pytałam. Jednak to nie znaczy, że będzie tylko jedna Para Alfa. Od jutra (lub pojutrza) zastąpi ją Shirika. Aktualnie jest na wyjeździe, a ja nie znam jej dokładnej daty powrotu.
Pozdro, Eles
piątek, 5 lipca 2013
Odchodzą
Claire odchodzi
Powód: Zbyt długie nie pisanie opowiadań.
Inny powód: Decyzja właściciela

Luke odchodzi
Powód: Zbyt długie nie pisanie opowiadań
Interesuje mnie także fakt, że Samica Alfa II (Evanlyn) nie interesuje się watahą. Co ja mam zrobić? Czy ktoś wie, co się z nią dzieje?
środa, 3 lipca 2013
Od Shiru - " Następca " cz.I
Szedłem przez góry.
" Nudy....Nudy....NudyNudyNudyNudy !!! " - myślałem chodząc po między górami.
- A to co ? - podszedłem do dziwnie wyglądającego kamienia. - mech ? Nie, na mech to mi nie wygląda.
Zastanowiłem się przez chwilę.
- Chyba glony.... Pójdę sprawdzić w książce
Przebiegłem entuzjastycznie parę metrów po czym zatrzymałem się.
- Zaraz... " Sprawdzić w książce " ? " Czy to mech czy glony ? ".... - spuściłem łeb - Matko... Muszę się faktycznie nudzić...
Położyłem się na trawie pomiędzy skałami.
Nagle moje serce zaczęło szybciej bić. Zrobiło mi się strasznie gorąco.
- Gdzie nie pójdziesz.... Ja tam będę... - usłyszałem w mojej głowie
Kurna ! Znowu.... Znowu to uczucie. Muszę się czymś zająć żeby nie myśleć o Sedzie. Pobiegłem do jaskini. Swoją drogą to niepokojące, że pieczęć słabnie... Może jednak powinienem tam wrócić i ją wzmocnić. Ale z drugiej strony Serim kazała mi zostać. No nic. Poczekam.
- Hej, Shiru - zaczepiła mnie Elessarii
- Tak, Eless ?
- Wszystko w porządku ?
- Tak, a czemu pytasz ? - zdziwiłem się
- Blady jesteś... Na pewno nic ci nie jest ?
- Nie - odpowiedziałem swym zwykłym tonem nie okazując zanadto emocji
Ukryłem się w czarnej mgle znikając z pola widzenia innych wilków. Ostatnie czego chciałem to cała wataha dopytująca się czy " Dobrze się czuję ". Co prawda na pewno nie byłem w świetnej formie, ale umierający też nie byłem.
Położyłem się na trawie.... Zapadła noc, a księżyc pojawił się już na niebie. Mimo, że nic nie robiłem dzień minął mi szybko.... Dziwnie szybko. W około nie było niczego prócz trawy szeleszczącej od wiatru. Zamknąłem oczy. Na jednej gałęzi drzew usiadł kruk. Wpatrywał się we mnie.
- Czy na prawdę jest aż tak czarna... ? - usłyszałem
Wariuję.... Tak... Nie ma innego racjonalnego wyjaśnienia na tą sytuację. Zasnąłem pośród traw z nadzieją, że jak się obudzę wszystko wróci do normy.

" Czy jak się obudzę... Czarny zabarwi się na czerwień ? "
< CD, nastąpi >
" Nudy....Nudy....NudyNudyNudyNudy !!! " - myślałem chodząc po między górami.
- A to co ? - podszedłem do dziwnie wyglądającego kamienia. - mech ? Nie, na mech to mi nie wygląda.
Zastanowiłem się przez chwilę.
- Chyba glony.... Pójdę sprawdzić w książce
Przebiegłem entuzjastycznie parę metrów po czym zatrzymałem się.
- Zaraz... " Sprawdzić w książce " ? " Czy to mech czy glony ? ".... - spuściłem łeb - Matko... Muszę się faktycznie nudzić...
Położyłem się na trawie pomiędzy skałami.
Nagle moje serce zaczęło szybciej bić. Zrobiło mi się strasznie gorąco.
- Gdzie nie pójdziesz.... Ja tam będę... - usłyszałem w mojej głowie
Kurna ! Znowu.... Znowu to uczucie. Muszę się czymś zająć żeby nie myśleć o Sedzie. Pobiegłem do jaskini. Swoją drogą to niepokojące, że pieczęć słabnie... Może jednak powinienem tam wrócić i ją wzmocnić. Ale z drugiej strony Serim kazała mi zostać. No nic. Poczekam.
- Hej, Shiru - zaczepiła mnie Elessarii
- Tak, Eless ?
- Wszystko w porządku ?
- Tak, a czemu pytasz ? - zdziwiłem się
- Blady jesteś... Na pewno nic ci nie jest ?
- Nie - odpowiedziałem swym zwykłym tonem nie okazując zanadto emocji
Ukryłem się w czarnej mgle znikając z pola widzenia innych wilków. Ostatnie czego chciałem to cała wataha dopytująca się czy " Dobrze się czuję ". Co prawda na pewno nie byłem w świetnej formie, ale umierający też nie byłem.
Położyłem się na trawie.... Zapadła noc, a księżyc pojawił się już na niebie. Mimo, że nic nie robiłem dzień minął mi szybko.... Dziwnie szybko. W około nie było niczego prócz trawy szeleszczącej od wiatru. Zamknąłem oczy. Na jednej gałęzi drzew usiadł kruk. Wpatrywał się we mnie.
- Czy na prawdę jest aż tak czarna... ? - usłyszałem
Wariuję.... Tak... Nie ma innego racjonalnego wyjaśnienia na tą sytuację. Zasnąłem pośród traw z nadzieją, że jak się obudzę wszystko wróci do normy.
" Czy jak się obudzę... Czarny zabarwi się na czerwień ? "
< CD, nastąpi >
Uwaga !!!
Heja... Od dziś możecie do mnie wysyłać opowiadania !!! Potrwa to... Jakiś czas. ( okres próbny, 7 ranga xD ).
Pozdro
Shiru ! ;)
Pozdro
Shiru ! ;)
wtorek, 2 lipca 2013
Z pamiętnika Shiru-cz. 4
- CzarnaCzarnaCzarnaCzarna.... Moja krew jest Czarna.... - powtarzał głos w mojej głowie
- Shiru ? - spytał Sed widząc, że coś ze mną niedobrze
- Zamknij się... - mówiłem do siebie - Powiedziałem, że masz się zamknąć !!!
Po moim pysku spłynęła czarna łza... Łańcuchy Seda pomału zaczynały pękać...
- Ejj... Shiru - podbiegł do mnie i zatrzymał się nagle
Zamknąłem oczy i ponownie je otworzyłem. Na ścianach, podłodze, wszędzie widziałem potrójne oczy patrzące się na mnie swoimi czarnymi źrenicami.
Zacząłem się śmiać i gadać coś do siebie.
- Racja... Moja krew jest czarna... - mówiłem
Sed gapił się na mnie zmieszany.
- To wpływ tej księgi ? - powiedział
Zebrał się silny wiatr, który utworzył wokół mnie krąg.
- CzarnyCzarnyCzarnyCzarny - śmiałem się
Wiatr nasilał się, a ja całkiem straciłem nad sobą kontrolę.
- Shiru uspokój się ! - krzyczał Sed zwiewany przez czarne tornado - Co jest do !?
Uwolniłem się z łańcuchów, ku zdziwieniu brata.
Cała ziemia trzęsła się, a budynek zaczął walić się i pękać. Sed podszedł najbliżej mnie jak tylko mógł. Ciemność ogarnęła pewien obszar, a on zdołał zadać mi ranę.
- Czarna ? - Sed spojrzał na moją, krew, która kapała z jego pazurów. - Niemożliwe.... Czemu on ???
Nagle światło mi zgasło. Nic nie widziałem... Nic nie czułem... Umarłem ?
Wokół mnie nie było niczego prócz czarnego koloru.
- Ru... Shi...U... - słyszałem echo - Shiru....
Otworzyłem oczy... Ujrzałem zamglony obraz mojej matki. Spróbowałem wstać.
- Co się stało ? - spytałem
- Sed zabrał księgę...
- A Rafia !!! Co z nią !!??
Do oczu matki napłynęły łzy.
- Już jej nie ma.... - powiedziała łamiącym się głosem - przepraszam Shiru, tak bardzo przepraszam
- Czemu to wszystko jest tak zniszczone ? - spytałem zdziwiony
W tym momencie świątynia przypominała bardziej ruinę.
- Nic nie pamiętasz ?
- Nie... Wszystko się urwało od momentu zabicia Rafii
- Rozumiem... Nie zadręczaj się tym. Póki co odpoczywaj. Niedługo wrócimy do domu.
- Dobrze - położyłem się na podłodze, by odzyskać trochę sił.
Matka poszła gdzieś do starszyzny, która była zrozpaczona zniknięciem księgi.
- Shiru nic nie pamięta - odezwała się do najstarszego wilka
- Widać nie jest jeszcze gotowy... Nie zapanuje nad nią... Musimy czekać.
Tylko tyle udało mi się usłyszeć. Za dużo.... Za dużo wydarzeń jak na jeden dzień. Co tu się stało ?
Od tamtej pory mój charakter zmienił się. Ale wszystko wróciło do normy. Włącznie ze mną. Dalej mieszkałem w stadzie, ale chyba dłużej tu nie uciągnę. Wyruszę w poszukiwanie nowej watahy. Może za rok ?
- Shiru ? - spytał Sed widząc, że coś ze mną niedobrze
- Zamknij się... - mówiłem do siebie - Powiedziałem, że masz się zamknąć !!!
Po moim pysku spłynęła czarna łza... Łańcuchy Seda pomału zaczynały pękać...
- Ejj... Shiru - podbiegł do mnie i zatrzymał się nagle
Zamknąłem oczy i ponownie je otworzyłem. Na ścianach, podłodze, wszędzie widziałem potrójne oczy patrzące się na mnie swoimi czarnymi źrenicami.
Zacząłem się śmiać i gadać coś do siebie.
- Racja... Moja krew jest czarna... - mówiłem
Sed gapił się na mnie zmieszany.
- To wpływ tej księgi ? - powiedział
Zebrał się silny wiatr, który utworzył wokół mnie krąg.
- CzarnyCzarnyCzarnyCzarny - śmiałem się
Wiatr nasilał się, a ja całkiem straciłem nad sobą kontrolę.
- Shiru uspokój się ! - krzyczał Sed zwiewany przez czarne tornado - Co jest do !?
Uwolniłem się z łańcuchów, ku zdziwieniu brata.
Cała ziemia trzęsła się, a budynek zaczął walić się i pękać. Sed podszedł najbliżej mnie jak tylko mógł. Ciemność ogarnęła pewien obszar, a on zdołał zadać mi ranę.
- Czarna ? - Sed spojrzał na moją, krew, która kapała z jego pazurów. - Niemożliwe.... Czemu on ???
Nagle światło mi zgasło. Nic nie widziałem... Nic nie czułem... Umarłem ?
Wokół mnie nie było niczego prócz czarnego koloru.
- Ru... Shi...U... - słyszałem echo - Shiru....
Otworzyłem oczy... Ujrzałem zamglony obraz mojej matki. Spróbowałem wstać.
- Co się stało ? - spytałem
- Sed zabrał księgę...
- A Rafia !!! Co z nią !!??
Do oczu matki napłynęły łzy.
- Już jej nie ma.... - powiedziała łamiącym się głosem - przepraszam Shiru, tak bardzo przepraszam
- Czemu to wszystko jest tak zniszczone ? - spytałem zdziwiony
W tym momencie świątynia przypominała bardziej ruinę.
- Nic nie pamiętasz ?
- Nie... Wszystko się urwało od momentu zabicia Rafii
- Rozumiem... Nie zadręczaj się tym. Póki co odpoczywaj. Niedługo wrócimy do domu.
- Dobrze - położyłem się na podłodze, by odzyskać trochę sił.
Matka poszła gdzieś do starszyzny, która była zrozpaczona zniknięciem księgi.
- Shiru nic nie pamięta - odezwała się do najstarszego wilka
- Widać nie jest jeszcze gotowy... Nie zapanuje nad nią... Musimy czekać.
Tylko tyle udało mi się usłyszeć. Za dużo.... Za dużo wydarzeń jak na jeden dzień. Co tu się stało ?
Od tamtej pory mój charakter zmienił się. Ale wszystko wróciło do normy. Włącznie ze mną. Dalej mieszkałem w stadzie, ale chyba dłużej tu nie uciągnę. Wyruszę w poszukiwanie nowej watahy. Może za rok ?
Od Shiriki-CD historii Evanlyn
- Jesteś obłędnie śliczna! – wykrzyczała z radością.
- No dobrze, ale teraz już chodźmy zanim znów będę brzydka.-powiedziałam z lekkim zadowoleniem z głosie.
Właśnie miałyśmy iść w stronę jaskini Shiru, kiedy przypomniało mi się coś bardzo ważnego.
- Moment, moment. Evanlyn nie powiedziałaś mi kto ci się podoba. – powiedziałam z szyderczy uśmieszkiem na twarzy.
- Co? Ale przecież to nie ważne, no chodź idźmy już. – powiedział z przestrachem wiedząc że jej nie odpuszczę.
- Jak to nie ważne? Nigdzie nie pójdziemy dopóki nie powiesz mi o kogo chodzi.-
- Nie powiem ci. Możesz o tym zapomnieć. – powiedziała stanowczo.
Nie mając innego wyboru rzuciłam się na nią i chwilę potem tarzałyśmy się na trawie. Przez długi czas nie chciała się poddać ale w końcu zgodziła się powiedzieć mi o kogo chodzi.
- No to mów! – powiedziałam z ekscytacją w głosie.
<<Evanlyn>>
- No dobrze, ale teraz już chodźmy zanim znów będę brzydka.-powiedziałam z lekkim zadowoleniem z głosie.
Właśnie miałyśmy iść w stronę jaskini Shiru, kiedy przypomniało mi się coś bardzo ważnego.
- Moment, moment. Evanlyn nie powiedziałaś mi kto ci się podoba. – powiedziałam z szyderczy uśmieszkiem na twarzy.
- Co? Ale przecież to nie ważne, no chodź idźmy już. – powiedział z przestrachem wiedząc że jej nie odpuszczę.
- Jak to nie ważne? Nigdzie nie pójdziemy dopóki nie powiesz mi o kogo chodzi.-
- Nie powiem ci. Możesz o tym zapomnieć. – powiedziała stanowczo.
Nie mając innego wyboru rzuciłam się na nią i chwilę potem tarzałyśmy się na trawie. Przez długi czas nie chciała się poddać ale w końcu zgodziła się powiedzieć mi o kogo chodzi.
- No to mów! – powiedziałam z ekscytacją w głosie.
<<Evanlyn>>
Od Evanlyn
Był piękny poranek. Spacerowałam sonie po polanie. Niedaleko mnie leżała i odpoczywała Shirika.
- Hejka! - przywitałam się z uśmiechem.
- Cześć... - odpowiedziała przeciągając.
- Co się stało? - spytałam z rzadką u mnie powagą.
- Evanlyn jak to jest się zakochać? -
Spojrzałam jej prosto w oczy i uśmiechnęłam się łagodnie.
- To wspaniałe uczucie - odparłam.
- A ty się zakochałaś w jakimś basiorze z naszej watahy? - spytała.
Nagle oblałam się rumieńcem.
- No...może..- zaczęłam się rumienić.
- A ty masz kogoś na oku? - spytałam z ciekawością.
- Można tak powiedzieć - odparła z uśmiechem.
- Serio? Kogo? - krzyknęłam.
- Shiru...? - wyjąkała.
- Ojej! - zaczęłam wrzeszczeć.
- Ciszej! - mruknęła.
- I co masz zamiar z tym zrobić? - spytałam.
- A ja wiem. Może ty masz jakiś pomysł? - spytała z nadzieją.
- Może i mam. - powiedziałam tajemniczo. - Ale najpierw muszę zrobić cię na bóstwo!
- Na co? - jęknęła.
Wzięłam ją za łapę i pobiegłyśmy do mojej jaskini. Siedziałyśmy tam jakieś pół godziny.
- Wiesz moją zaletą jest to że lubię naturalny wygląd, a to...nie jest naturalne. - powiedziała ze złością.
- Pff...oczywiście że jest - powiedziałam i się odsunęłam.
- Hmm...nawet mi wyszło.
Shirika miała śliczne błyszczące futro. Koło jej ucha widać było piękny niebieski kwiat. Spojrzała się na mnie i spytała jak wygląda.
<<Shirika>>
- Hejka! - przywitałam się z uśmiechem.
- Cześć... - odpowiedziała przeciągając.
- Co się stało? - spytałam z rzadką u mnie powagą.
- Evanlyn jak to jest się zakochać? -
Spojrzałam jej prosto w oczy i uśmiechnęłam się łagodnie.
- To wspaniałe uczucie - odparłam.
- A ty się zakochałaś w jakimś basiorze z naszej watahy? - spytała.
Nagle oblałam się rumieńcem.
- No...może..- zaczęłam się rumienić.
- A ty masz kogoś na oku? - spytałam z ciekawością.
- Można tak powiedzieć - odparła z uśmiechem.
- Serio? Kogo? - krzyknęłam.
- Shiru...? - wyjąkała.
- Ojej! - zaczęłam wrzeszczeć.
- Ciszej! - mruknęła.
- I co masz zamiar z tym zrobić? - spytałam.
- A ja wiem. Może ty masz jakiś pomysł? - spytała z nadzieją.
- Może i mam. - powiedziałam tajemniczo. - Ale najpierw muszę zrobić cię na bóstwo!
- Na co? - jęknęła.
Wzięłam ją za łapę i pobiegłyśmy do mojej jaskini. Siedziałyśmy tam jakieś pół godziny.
- Wiesz moją zaletą jest to że lubię naturalny wygląd, a to...nie jest naturalne. - powiedziała ze złością.
- Pff...oczywiście że jest - powiedziałam i się odsunęłam.
- Hmm...nawet mi wyszło.
Shirika miała śliczne błyszczące futro. Koło jej ucha widać było piękny niebieski kwiat. Spojrzała się na mnie i spytała jak wygląda.
<<Shirika>>
Od Matt'a-"Spotkałem Boga"
Musiałem pójść do lasu. Coś...ciągnęło mnie tam. Biegłem wolnym truchtem i nagle...potknąłem się o coś. To wydarzenie było dziwne, ponieważ na drodze którą szedłem nie było ani kamieni, ani niczego innego o co można było się potknąć. Spojrzałem za siebie i...zobaczyłem dźwignię! Wstałem na nogi. Przede mną ziemia się rozstąpiła a jakaś niewidzialna siła pchnęła mnie do środka pieczary. Przekoziołkowałem parę metrów w przód i znalazłem się w pięknej jaskini z wody. Podszedł do mnie jakiś wilk, który zamiast łap miał... WODĘ!?
- Może mi nie uwierzysz ale...- zaczął nieznajomy- jestem Aqua. Bogini wody.
Byłem w szoku. Ta Aqua?!
- Musisz mi pomóc- powiedziała Aqua.
- Nie, nie, nie!-wrzasnąłem- na pewno jesteś jakąś oszustką!
- Skoro nie wierzysz..- pokazał mi swój tròjząb.- Teraz tak. Hades oszalał. Wyzwał mi wojnę między ogniem a wodą. Ja słabnę ale twoja moc z dnia na dzień rośnie.
-Chyba oszalałem- mróknąłem pod nosem podążając za Aquą.
-Więc tak. Ostatnio do Hadesu dostał się jakiś czerwonooki- mówiła Aqua.- I wtedy Hades oszalał. Chce pozbyć się mnie, wody i wszystkich stworzeń z nią związanych. Jego armia jest wielka, to dusze zmarłych. Atak rozpocznie się za 3 dni.
- Jak do licha mamy uzbierać armię w tak krótkim czasie?!- wrzasnąłem przestraszony.
-Nom... my już jesteśmy w komplecie.
-Co?!- oczy o mało nie wyszły mi z orbit.- Nas dwóch na.... cały Hades?!
Obok nas pojawił się Herakles na swojej hydrze.
-I jeszcze on- uśmiechnął się Posejdon.
No to wdepnąłem. Czy na mnie zawsze czyha śmierć? Wejście się zatrzasnęło nie mam jak umknąć. Ale zaraz... mogę podróżować w czasie! Przeniosę się o dzień do tyłu i będzie po problemie. No i zrobiłem to jednak teraz nie szedłem do lasu by nie natrafić na dźwignię. No i żyłem sobie spokojnie kiedy po 3 dniach woda zaczęła znikać, aż ostatnia stróżka zniknęła w lesie.
-Pomocy!- usłyszałem jej krzyk kiedy biegłem za nią.
I znikła w lesie. Co ja mam teraz zrobić żeby uratować wodę? Nad swoją głową usłyszałem szyderczy śmiech. To był kruk.
-Hehehe!- podśpiewywał sobie.- Woda znikła w ciemnym lesie, krzyk paniczny niesie! Hades nareszcie zwycięży, a Matt spłonie niczym podchorąży!
- Cicho bądź!- fuknąłem na niego.
- Dlaczego?- uśmiechnął się.- Ja znam inne wejście, ty nie!
Skoczyłem na kruka i zwaliłem go z drzewa.
-Gdzie ono jest?
-Nie powiem! Nie powiem!- wrzeszczał ptak.
Wyszczerzyłem kły i kłapnąłem tuż przy jego głowie.
-Mówię po raz kolejny.- warknąłem.- G D Z I E O N O J E S T?!
-Za krzakami!- pisnął przerażony.
Puściłem kruka i pobiegłem w tamtą stronę. Było tam wejście ale... pilnował go Cerber. Nie miałem zielonego pojęcia jak....Zabiję go wzrokiem! Wkrótce pies leżał martwy. Wbiegłem do środka. Moim oczom ukazał się przeraźliwy obraz. Aqua przykuta do ściany nie mogła się bronić, a woda parowała w jaskini. Bogini wody mnie zobaczyła i rzuciła do mnie swoim trójzębem. Zagoniłem armię Hadesa do podziemi wraz z nim. Na mojej głowie ukazała się korona z wodorostów a w łapie zaświeciło berło. Posejdon oddał mi pokłon.
-Teraz ty jesteś bogiem wody- powiedział.- królu. Zastąpisz moje miejsce.
-Ja...- nie wiedziałem co powiedzieć.- nie mogę.
-Dlaczego?
-Tam na górze...- zacząłem- są moi przyjaciele i wadera, którą kocham. I za niedługo chcę się jej oświadczyć. Nie mogę ich tak zostawić.
Oddałem mu berło i koronę.
-Koronę musisz zostawić.- powiedziała wkładając ją na moją głowę.- Kto raz został królem, będzie nim na wieki. O jej postać nie musisz się martwić. Gdy wyjdziesz na powierzchnię zmieni się.
Pożegnałem się z nią i wyszedłem biegnąc w stronę Alf. Jak powiedział Posejdon, korona przybrała inny kształt. Na moim prawym barku zajaśniał tatuaż przedstawiający wzburzone fale, rydwan i... mnie? Tak mnie! Siedziałem w rydwanie! Podeszła do mnie Eles i Ev.
-Zrobiłeś sobie tatuaż?- zapytała zdziwiona Evanlyn.
Wytłumaczyłem im wszystko. Wracając do jaskini upadłem i rozdarłem sobie ten bark. Ale co ja widzę? Jak wstałem rany już nie było!
-Dziękuję.- powiedziałem do Aquy w języku wody.
Teraz ilekroć ktoś zrani mnie w miejsce znamienia, rana goi się błyskawicznie.
Koniec
- Może mi nie uwierzysz ale...- zaczął nieznajomy- jestem Aqua. Bogini wody.
Byłem w szoku. Ta Aqua?!
- Musisz mi pomóc- powiedziała Aqua.
- Nie, nie, nie!-wrzasnąłem- na pewno jesteś jakąś oszustką!
- Skoro nie wierzysz..- pokazał mi swój tròjząb.- Teraz tak. Hades oszalał. Wyzwał mi wojnę między ogniem a wodą. Ja słabnę ale twoja moc z dnia na dzień rośnie.
-Chyba oszalałem- mróknąłem pod nosem podążając za Aquą.
-Więc tak. Ostatnio do Hadesu dostał się jakiś czerwonooki- mówiła Aqua.- I wtedy Hades oszalał. Chce pozbyć się mnie, wody i wszystkich stworzeń z nią związanych. Jego armia jest wielka, to dusze zmarłych. Atak rozpocznie się za 3 dni.
- Jak do licha mamy uzbierać armię w tak krótkim czasie?!- wrzasnąłem przestraszony.
-Nom... my już jesteśmy w komplecie.
-Co?!- oczy o mało nie wyszły mi z orbit.- Nas dwóch na.... cały Hades?!
Obok nas pojawił się Herakles na swojej hydrze.
-I jeszcze on- uśmiechnął się Posejdon.
No to wdepnąłem. Czy na mnie zawsze czyha śmierć? Wejście się zatrzasnęło nie mam jak umknąć. Ale zaraz... mogę podróżować w czasie! Przeniosę się o dzień do tyłu i będzie po problemie. No i zrobiłem to jednak teraz nie szedłem do lasu by nie natrafić na dźwignię. No i żyłem sobie spokojnie kiedy po 3 dniach woda zaczęła znikać, aż ostatnia stróżka zniknęła w lesie.
-Pomocy!- usłyszałem jej krzyk kiedy biegłem za nią.
I znikła w lesie. Co ja mam teraz zrobić żeby uratować wodę? Nad swoją głową usłyszałem szyderczy śmiech. To był kruk.
-Hehehe!- podśpiewywał sobie.- Woda znikła w ciemnym lesie, krzyk paniczny niesie! Hades nareszcie zwycięży, a Matt spłonie niczym podchorąży!
- Cicho bądź!- fuknąłem na niego.
- Dlaczego?- uśmiechnął się.- Ja znam inne wejście, ty nie!
Skoczyłem na kruka i zwaliłem go z drzewa.
-Gdzie ono jest?
-Nie powiem! Nie powiem!- wrzeszczał ptak.
Wyszczerzyłem kły i kłapnąłem tuż przy jego głowie.
-Mówię po raz kolejny.- warknąłem.- G D Z I E O N O J E S T?!
-Za krzakami!- pisnął przerażony.
Puściłem kruka i pobiegłem w tamtą stronę. Było tam wejście ale... pilnował go Cerber. Nie miałem zielonego pojęcia jak....Zabiję go wzrokiem! Wkrótce pies leżał martwy. Wbiegłem do środka. Moim oczom ukazał się przeraźliwy obraz. Aqua przykuta do ściany nie mogła się bronić, a woda parowała w jaskini. Bogini wody mnie zobaczyła i rzuciła do mnie swoim trójzębem. Zagoniłem armię Hadesa do podziemi wraz z nim. Na mojej głowie ukazała się korona z wodorostów a w łapie zaświeciło berło. Posejdon oddał mi pokłon.
-Teraz ty jesteś bogiem wody- powiedział.- królu. Zastąpisz moje miejsce.
-Ja...- nie wiedziałem co powiedzieć.- nie mogę.
-Dlaczego?
-Tam na górze...- zacząłem- są moi przyjaciele i wadera, którą kocham. I za niedługo chcę się jej oświadczyć. Nie mogę ich tak zostawić.
Oddałem mu berło i koronę.
-Koronę musisz zostawić.- powiedziała wkładając ją na moją głowę.- Kto raz został królem, będzie nim na wieki. O jej postać nie musisz się martwić. Gdy wyjdziesz na powierzchnię zmieni się.
Pożegnałem się z nią i wyszedłem biegnąc w stronę Alf. Jak powiedział Posejdon, korona przybrała inny kształt. Na moim prawym barku zajaśniał tatuaż przedstawiający wzburzone fale, rydwan i... mnie? Tak mnie! Siedziałem w rydwanie! Podeszła do mnie Eles i Ev.
-Zrobiłeś sobie tatuaż?- zapytała zdziwiona Evanlyn.
Wytłumaczyłem im wszystko. Wracając do jaskini upadłem i rozdarłem sobie ten bark. Ale co ja widzę? Jak wstałem rany już nie było!
-Dziękuję.- powiedziałem do Aquy w języku wody.
Teraz ilekroć ktoś zrani mnie w miejsce znamienia, rana goi się błyskawicznie.
Koniec
Od Matt'a-"Owoc" cz.1
Dziś gdy się obudziłem, od razu wyszedłem z jaskini. Szedłem przed siebie. Nie zważałem uwagi na nic. Kierowałem się do Lasu Nocnych Świateł. Po co ? Nie wiem. Coś tam w środku kazało mi to zrobić. Gdy dotarłem do napisu, wkroczyłem pomiędzy drzewa. Wokół mnie ciągle coś huczało, wyło i piszczało. Nie oglądałem się za siebie. Szedłem przed siebie. Nagle coś mi śmigło i poczułem, że coś mnie dotyka. W tej chwili popełniłem straszny błąd obróciłem się. Za mną stał Demon. Okropna karykatura. Nie umiałem jej nawet opisać. Demon przybrał postać… Hmmm jakby to ująć… Elfa. Tak. Przepięknej Elficy. Poczułem, że strasznie chce mi się pic, jeść i spać. Elf przemówił
- Jesteś, spragniony, głodny i śpiący, czyż nie ?
- Taaakkkk – odpowiedziałem przestraszony.
- Chyc za mną. Dam ci coś, co ci pomoże.
Nogi same podążyły za demono – elfem. Dotarłem, do drzewa, na którym były dziwne owoce.
- Jeżeli – przemówił Elf – Zjesz ten owoc, wszystkie te potrzeby miną
- Zjem go. – powiedziałem i zerwałem jeden. Był gorzki, ale równocześnie słodki. Miał gigantyczne pestki i grubą skórę. Po połknięciu owocu, zrobiłem się senny, nogi miałem jak z waty. Zemdlałem.
(…) Obudziłem się w jakiejś jaskini. Byłem przykuty do ściany łańcuchami. Po jaskini, krzątała się jakaś karykatura. Byłem bardzo obolały, zmęczony i głodny. Karykatura, przemówiła ochrypłym głosem:
- No, no, no ! Śpiący królewicz się obudził ! Może wiesz kim jestem ?
- ….. – pysk odmówił mi posłuszeństwa.
- No więc. Jestem… jakby to powiedzieć… Takim ludzkim wampirem. Tak, żywię się krwią i mogę cię przemienić. Będziesz mówił ?
- T… Ta… Taaakkkk.
- Wiesz kim jestem ?
- Nie wiem…
- W mojej jaskini, śpicie w dzień strachu. A teraz do tematu: Masz dwa wyjścia, albo umrzeć z moich łap, albo przeżyć, przemianę. Ostrzegam, druga opcja, jest dużo, dużo bardziej bolesna i dłuższa. Trwa aż, 5 dni ! Na decyzję daję ci czas do zachodu słońca, czyli nie wiele – powiedział i wyszedł
Wisiałem na skale i myślałem. Byłem w kropce. Nagle mnie olśniło ! Znam roślinę, która zapobiega wszystkim przemianą. No albo je zatrzymuje. Zadziała tylko, jeżeli przemiana nie dojdzie do końca. Podoiłem decyzję. Przemiana. Raz kozie śmierc. Kot akurat wrócił.
- I co ?
- Wybrałem przemianą.
- Świetnie. Muszę się przygotować.
Zdjął mnie ze ściany, i położył na wielkim kamieniu. Zapalił świece, wokół tego kamienia. Podszedł do mnie. Przybliżył, pysk i… Zatopił kły w moim karku.
C.D.N
- Jesteś, spragniony, głodny i śpiący, czyż nie ?
- Taaakkkk – odpowiedziałem przestraszony.
- Chyc za mną. Dam ci coś, co ci pomoże.
Nogi same podążyły za demono – elfem. Dotarłem, do drzewa, na którym były dziwne owoce.
- Jeżeli – przemówił Elf – Zjesz ten owoc, wszystkie te potrzeby miną
- Zjem go. – powiedziałem i zerwałem jeden. Był gorzki, ale równocześnie słodki. Miał gigantyczne pestki i grubą skórę. Po połknięciu owocu, zrobiłem się senny, nogi miałem jak z waty. Zemdlałem.
(…) Obudziłem się w jakiejś jaskini. Byłem przykuty do ściany łańcuchami. Po jaskini, krzątała się jakaś karykatura. Byłem bardzo obolały, zmęczony i głodny. Karykatura, przemówiła ochrypłym głosem:
- No, no, no ! Śpiący królewicz się obudził ! Może wiesz kim jestem ?
- ….. – pysk odmówił mi posłuszeństwa.
- No więc. Jestem… jakby to powiedzieć… Takim ludzkim wampirem. Tak, żywię się krwią i mogę cię przemienić. Będziesz mówił ?
- T… Ta… Taaakkkk.
- Wiesz kim jestem ?
- Nie wiem…
- W mojej jaskini, śpicie w dzień strachu. A teraz do tematu: Masz dwa wyjścia, albo umrzeć z moich łap, albo przeżyć, przemianę. Ostrzegam, druga opcja, jest dużo, dużo bardziej bolesna i dłuższa. Trwa aż, 5 dni ! Na decyzję daję ci czas do zachodu słońca, czyli nie wiele – powiedział i wyszedł
Wisiałem na skale i myślałem. Byłem w kropce. Nagle mnie olśniło ! Znam roślinę, która zapobiega wszystkim przemianą. No albo je zatrzymuje. Zadziała tylko, jeżeli przemiana nie dojdzie do końca. Podoiłem decyzję. Przemiana. Raz kozie śmierc. Kot akurat wrócił.
- I co ?
- Wybrałem przemianą.
- Świetnie. Muszę się przygotować.
Zdjął mnie ze ściany, i położył na wielkim kamieniu. Zapalił świece, wokół tego kamienia. Podszedł do mnie. Przybliżył, pysk i… Zatopił kły w moim karku.
C.D.N
Z pamiętnika Matt'a cz. III 5.03-zima
,,Ucieczka"
Tej zimy zapanował głód. Moja macocha i ojciec nie mogli wykarmić mnie i Moon, a c dopiero całej watahy. Co jakiś czas chodziłem z ojcem na polowanie, miałem wtedy jakiś 1 rok, ale wróćmy do tematu, przynosiliśmy jakieś małe skrawki mięsa i dawaliśmy je naszej macosze, która miała nas nakarmić nim. Ona zaś zabierała je dla siebie., dlatego głodowałem, a dokładniej ja i moja siostra. Postanowiłem uciec. Zabrałem moją siostrę i nocą, kiedy naszego ojca nie było, a macocha spała ruszyłem w drogę.
CDN(...)
Tej zimy zapanował głód. Moja macocha i ojciec nie mogli wykarmić mnie i Moon, a c dopiero całej watahy. Co jakiś czas chodziłem z ojcem na polowanie, miałem wtedy jakiś 1 rok, ale wróćmy do tematu, przynosiliśmy jakieś małe skrawki mięsa i dawaliśmy je naszej macosze, która miała nas nakarmić nim. Ona zaś zabierała je dla siebie., dlatego głodowałem, a dokładniej ja i moja siostra. Postanowiłem uciec. Zabrałem moją siostrę i nocą, kiedy naszego ojca nie było, a macocha spała ruszyłem w drogę.
CDN(...)
Z pamiętnika Matt'a cz.II 25.07-lato
,,Narodziny mojej siostry"
Pamiętam jakby to było wczoraj. Piękny słoneczny dzień bawiłem się z opiekunką. Późnym wieczorem wróciłem do królewskiej jaskini. Tam czekała na mnie niespodzianka. W moim łóżeczku leżała mała biało błękitna waderka. Była to moja nowa siostra.
-To Moon...-Szepnął mój ojciec.
-Tato? Czemu Moon?-Zapytałem, lecz nie doczekałem się odpowiedzi z jego strony, ponieważ wyszedł. Przez całą noc stałem przy łóżeczku i przyglądałem się Moon. Była śliczna, o dziwo bardzo podobna do mojej prawdziwej matki, co było praktycznie nie możliwe, bo wszyscy mówili, że ona nie żyje. Cóż widać cuda się zdarzają...
CDN(...)
Pamiętam jakby to było wczoraj. Piękny słoneczny dzień bawiłem się z opiekunką. Późnym wieczorem wróciłem do królewskiej jaskini. Tam czekała na mnie niespodzianka. W moim łóżeczku leżała mała biało błękitna waderka. Była to moja nowa siostra.
-To Moon...-Szepnął mój ojciec.
-Tato? Czemu Moon?-Zapytałem, lecz nie doczekałem się odpowiedzi z jego strony, ponieważ wyszedł. Przez całą noc stałem przy łóżeczku i przyglądałem się Moon. Była śliczna, o dziwo bardzo podobna do mojej prawdziwej matki, co było praktycznie nie możliwe, bo wszyscy mówili, że ona nie żyje. Cóż widać cuda się zdarzają...
CDN(...)
Z pamiętnika Shiru-cz. 3
Przeraziłem się.
- Ss..Sed, koniec żartów.. Wracajmy - odezwałem się drżącym głosem
Ten podszedł do mnie i złapał za łapę. Rafię ogarnęła mgła.. Wadera straciła kontrolę nad ciałem. Szła wedle woli Seda, który ciągnął mnie za sobą siłą.
- Sed, co ty do cholery chcesz zrobić !? - krzyczałem
Nie odpowiadał mi. Szliśmy dalej ścieżką grobowca. Cały budynek przypominał kształtem piramidę. Na środku wyrzeźbiona była księga. Po wszystkich rogach znajdowały się cztery kolumny tworzące barierę, Wewnątrz niej panowała zupełnie inna pogoda i strefa czasowa. Było lato, a na niebie piękne słońce.
Korytarzem doszliśmy do wielkiego pomieszczenia z ołtarzem na środku. Za nim znajdował się sześcian a w nim " to " co chciał zdobyć Sed. Brat rzucił mnie na ziemię i unieruchomił czarnymi łańcuchami stworzonymi przez niego. Nie mogłem się ruszyć. Rafia ruszyła nogami wbrew swojej woli i weszła do kręgu.
- Ejj...Ej ! Co ty... - Nie mogłem ogarnąć co się dzieje
Sed podszedł do siostry, która została zmieniona w żywą marionetkę, całkowicie podporządkowaną swemu panu. Wysunął pazury nasączone trucizną.
- Aha... Już wiem ! To test ! - krzyknąłem nie mogąc znaleźć lepszego wyjaśnienia na sytuację - Chcesz sprawdzić co zrobię ?
- To nie test Shiru... To też nie iluzja... Co się stało ? Ciężko uwierzyć ci w to co widzisz ? Nie chcesz wierzyć w to, że dziś obudzę księgę...
- Jak chcesz to zrobić.... Nie złamiesz zaklęcia ochronnego
- Złamię... Dzięki Sacriffice...
- Nie zrobisz tego ! - krzyknąłem z przerażeniem
Sed zamachnął się ręką.... Jego pazury przebiły szyję Rafii. Ta na chwilę odzyskała kontrolę nad ciałem.
- Nic nie szkodzi... Shiru - mówiła dławiąc się krwią - On nie chciał... Gdybym była silniejsza... Przepraszam. Nie zapomnisz o mnie ? - do oczu napłynęły jej łzy
Serce waliło mi jak oszalałe...
- Wybacz mu to - wypowiedziała te słowa i zmarła...
Zaniemówiłem. Sed nie okazując żadnych uczuć podszedł do księgi i złamał barierę..
- Nie.... - mówiłem - To nie prawda.... Co nie ???
Sed zwrócił się do mnie. Z jego pazurów kapała krew.
W głowie mi szumiło
- CzarnaCzarnaCzarnaCzarna.... Moja krew jest Czarna.... - powtarzał głos w mojej głowie
< CD, nastąpi ? >
Z pamiętnika Shiru-cz. 2
Skakałem po miękkim, śnieżnym puchu. Sed już dawno był przygotowany na ten przymusowy dla niego wypad. Zajmowanie się rodzeństwem to ostatnia rzecz jaką on chciałby robić. Razem z Rafią wyruszyliśmy do lasu. Zamieć śnieżna naprawdę mnie już wkurzała. Nic nie było widać, a przy tym jeszcze słychać. Czemu moje urodziny muszą wypadać akurat w zimę !? Rodzice mogli poczekać te 2 miesiące, a nie. Musiało paść " Tradycja to tradycja ! Nie marudź Shiru tylko idźże wreszcie ! Twój brat jak był młody... " I dalej pół godzinna kwestia o braciszku.
Szedłem tak po śniegu z niezadowoloną miną. Ale nie Rafia... Jej nic nie było ! Dorównywała kroku Sedowi podczas gdy ja wlokłem się 2 metry za nimi. Nagle przystanęliśmy. Śnieżyca opadła na wskutek czarnej mgły która pokryła teren w obrębie 60 metrów. Otarłem oczy. Znajdowaliśmy się tak jakby w... Barierze ? Dopiero ogarnąłem gdzie nas Sed zaprowadził....
- Ty idioto !! - krzyknąłem - Wiesz gdzie żeś nad zaprowadził !?
Rafia stała tylko z osłupiałą, przerażoną miną.
- Wiem - powiedział spokojnie Sed
- To grobowiec " tego " !? Nie rozumiesz !? Tylko alfy mogą tu wchodzić ! Jedno niewłaściwe zachowanie i możemy obudzić...K...K...Tą księgę..
- Wiem - mówił Sed
- Co chcesz zrobić ? Tu przecież nie ma zwierzyny...
- Wiem...
- To po kiego tu jesteśmy !?
- Nie martw się... Moja słodka ofiaro - mówił podchodząc do mnie - Już niedługo to wszystko się skończy... - jego oczy ogarnął mrok
Przeraziłem się.
- Ss..Sed, koniec żartów.. Wracajmy - odezwałem się drżącym głosem
< CD, nastąpi >
Szedłem tak po śniegu z niezadowoloną miną. Ale nie Rafia... Jej nic nie było ! Dorównywała kroku Sedowi podczas gdy ja wlokłem się 2 metry za nimi. Nagle przystanęliśmy. Śnieżyca opadła na wskutek czarnej mgły która pokryła teren w obrębie 60 metrów. Otarłem oczy. Znajdowaliśmy się tak jakby w... Barierze ? Dopiero ogarnąłem gdzie nas Sed zaprowadził....
- Ty idioto !! - krzyknąłem - Wiesz gdzie żeś nad zaprowadził !?
Rafia stała tylko z osłupiałą, przerażoną miną.
- Wiem - powiedział spokojnie Sed
- To grobowiec " tego " !? Nie rozumiesz !? Tylko alfy mogą tu wchodzić ! Jedno niewłaściwe zachowanie i możemy obudzić...K...K...Tą księgę..
- Wiem - mówił Sed
- Co chcesz zrobić ? Tu przecież nie ma zwierzyny...
- Wiem...
- To po kiego tu jesteśmy !?
- Nie martw się... Moja słodka ofiaro - mówił podchodząc do mnie - Już niedługo to wszystko się skończy... - jego oczy ogarnął mrok
Przeraziłem się.
- Ss..Sed, koniec żartów.. Wracajmy - odezwałem się drżącym głosem
< CD, nastąpi >
Pierwszy Dzień Wiosny!
Nadszedł 1 dzień kalendarzowej wiosny. Jak już nam na to przystało, wyganiamy wszystkich z jaskiń na dwór. Każdy wilk musi spędzić te dzień na dworze! Także z samego ranka, wybieramy się na Wielką Polanę, by złożyć dary Wilczycy Wiosny. Życzymy miłego dnia :)
Alfy
poniedziałek, 1 lipca 2013
Z pamiętnika Matt'a cz.1 15.11- jesień
,,Moje narodziny"
Był ciepły wiosenny poranek. Wiaterek lekko powiewał. Otworzyłem oczy, przede mną stała moja matka. Urodziłem się w jakiejś ciemnej jaskini. Popatrzyłem na moją mamę,lecz nie zdążyłem podejść do sutków, aby nabrać sił przyszli jakieś dwa basiory i mnie zabrali. Nie wiedziałem co się dzieje. Basiory mnie nieśli, moja matka zawodziła, a ja nie mogłem nic zrobić. Trafiłem do o wiele większej i rozległej jaskini. Wsadzono mnie do jakiegoś kiczowego łóżeczka. Podeszła do mnie dziwna odpicowana wadera...
CDN(...)
Był ciepły wiosenny poranek. Wiaterek lekko powiewał. Otworzyłem oczy, przede mną stała moja matka. Urodziłem się w jakiejś ciemnej jaskini. Popatrzyłem na moją mamę,lecz nie zdążyłem podejść do sutków, aby nabrać sił przyszli jakieś dwa basiory i mnie zabrali. Nie wiedziałem co się dzieje. Basiory mnie nieśli, moja matka zawodziła, a ja nie mogłem nic zrobić. Trafiłem do o wiele większej i rozległej jaskini. Wsadzono mnie do jakiegoś kiczowego łóżeczka. Podeszła do mnie dziwna odpicowana wadera...
CDN(...)
Z pamiętnika Shiru-cz. 1
Zima - 1 polowanie Shiru
- Shiru... Wstawaj !!! - krzyknęła Rafia i rzuciła mi się na szyję
- Czy ja nie mogę mieć nawet chwili spokoju !?
- Rodzice czekają.... Wiesz, że dziś idziemy razem z Sedem na polowanie !?
- Idźcie beze mnie - odpowiedziałem krótko
Wataha Wilków Mroku. Tu zgodnie z tradycją pierwsze polowanie odbywa się w wieku 1 roku. Ja razem z moją siostrą i bratem właśnie się na nie wybieraliśmy. Nagle w pokoju zebrał się silny cień.
- Ohh... - szybko otworzyłem oczy i podbiegłem do wyjścia - Czyżby to Sed mnie zaszczycił.... ? - powiedziałem ironicznie
- Hee... ? Stul mordę, durny bachor ! - odpowiedział mój starszy " idealny " braciszek
- Co się stało Sedziu ??? Przygnębiony jesteś... - zaczepiałem go na swój własny sposób
Ten podszedł bliżej parę kroków.
- Nie zbliżaj się ! - krzyknąłem szybko - Jeśli chcesz podejść do mojego oblicza musisz najpierw się umyć....
Sedowi " latało oko ".Pomału nie wytrzymywał.
- I popraw grzywkę - ciągnąłem dalej - Aa... No tak, najmocniej przepraszam, że zapomniałem. Kolejne lustro pękło od gapienia się na twoją krzywą mordę ???
Usłyszałem głośne warknięcie. Całą moją jaskinię przykryła czarna, mroczna mgła. Sed pochodził z wcześniejszego miotu... Urodził się jedynakiem i jest ode mnie i Rafii rok starszy. Lubię go.... Często mu dokuczam, ale jeszcze nigdy nie zrobił mi dużej krzywdy... Co prawda raz wylądowałem u medyka ze złamanymi żebrami i łapą po jednym starciu z nim, ale to nic.
- No już, Sed uspokój się - powiedziała Rafia, która dobrze wiedziała, że brat traci nad sobą panowanie. - A ty Shiru zamknij się już
Wow ! Przeżyłem szok.... Moja młodsza siostra mnie zbeształa. To było dziwne. Wybiegłem z jaskini.
- Łaaahh... Zimno !!! - krzyknąłem
Zacząłem podskakiwać na miękkim, śnieżnym puchu. Mój charakter w dzieciństwie bardzo się różnij od teraźniejszego. Byłem o wiele bardziej wesoły. Moja zmiana nastąpiła pod wpływem pewnego wydarzenia....
< CD nastąpi >
Pomysł?
Co wy na to, żeby opowiadania publikować w takiej formie? Odpowiedzi w komentarzach.
-Jasne! Dobrze mieć taką przyjaciółkę jak ty.-Odpowiedziałem z radością.-Co to miało znaczyć ,,taką jak ty"?-Zaciekawiła się.
-No, miłą, przyjacielską i...-Zamyśliłem się.
-I...?
-Nie nic.
-Oookay...
(Claire?)
Życzenia od Matt'a
Życzę wszystkim waderom zdrowia, szczęścia, pomyślności no i dużo prezentów i gości!!!
Matt
Konkurs "Spotkałem/am Boga"!
W watasze organizowany jest konkurs pt.: "Spotkałem/am Boga"
Szczegółowe informacje, zostały zamieszczone w "Nasza waluta-Calculus"
Zapraszam do udziału :)
Szczegółowe informacje, zostały zamieszczone w "Nasza waluta-Calculus"
Zapraszam do udziału :)
Pozdrawiam, Eles
Dzień Wadery!
W watasze wiosna i nadszedł Dzień Wadery! Chyba nie musimy mówić, co trzeba robić, prawda? :) Życzymy wszystkiego naj naszym waderom!
Alfy
Od Matt'a-CD historii Claire
-Jasne! Dobrze mieć taką przyjaciółkę jak ty.-Odpowiedziałem z radością.
-Co to miało znaczyć ,,taką jak ty"?-Zaciekawiła się.
-No, miłą, przyjacielską i...-Zamyśliłem się.
-I...?
-Nie nic.
-Oookay...
(Claire?)
-Co to miało znaczyć ,,taką jak ty"?-Zaciekawiła się.
-No, miłą, przyjacielską i...-Zamyśliłem się.
-I...?
-Nie nic.
-Oookay...
(Claire?)
Od Matt'a-CD historii Evanlyn
-Dziwne...-Zacząłem myśleć.-Choć! Mam pomysł!-Dodałem po chwili i chwyciłem Evanlyn za łapę.
-Gdzie biegniemy?-Zapytała ze zdziwieniem.
-Zobaczysz.-Krzyknąłem i nagle skręciłem do jaskini Claire.
-Cześć!
-O... Hej! Co się stało?
-A nic.-Machnąłem łapą.
-A co z jej oczami?-Wskazała łapą na Evanlyn.
-Właśnie nie wiemy...-Odparła Ev.-Dziwne...-Dodała po chwili.
(Evanlyn, co dziwne?)
-Gdzie biegniemy?-Zapytała ze zdziwieniem.
-Zobaczysz.-Krzyknąłem i nagle skręciłem do jaskini Claire.
-Cześć!
-O... Hej! Co się stało?
-A nic.-Machnąłem łapą.
-A co z jej oczami?-Wskazała łapą na Evanlyn.
-Właśnie nie wiemy...-Odparła Ev.-Dziwne...-Dodała po chwili.
(Evanlyn, co dziwne?)
niedziela, 30 czerwca 2013
Od Shiru-CD
- To ja... Twoja ciotka Serim
Wszystko nabierało sensu. Moja ciotka zawsze miała talent do przyzwań.
- Czemu nie wstawiłaś się tu osobiście !? - krzyknąłem
- Nie mogłam.
- Wyjaśnij mi to ! Czemu pieczęć jest zerwana !? - nie mogłem się uspokoić
- To nie tak. Nie została do końca zdjęta. Minie 12 dni zanim się do końca odrodzi.
- Uff... To w czym problem ? Wystarczy wzmocnić pieczęć i po sprawie...
- Tak, ale twój mistrz... Nie żyje. Tylko on mógł to zrobić prócz ciebie.
- A więc ten dziad kopnął w kalendarz ? - mimo wszystko wypowiedziałem to z szacunkiem
- Tak. Już po twoim odejściu był słaby. Można się było tego spodziewać.
- Co mam zrobić ? Nie mogę przecież wrócić.
- Nosisz jeszcze rodowy pierścień ?
- Nie, ale mam go w jaskini... To jakiś skarb czy co ?
- Czyli jeszcze nie czas... - Srim mówiła chyba do siebie
- Jaki czas ? - spytałem
- Trzeba będzie kupić mu trochę czasu zanim jego moc się przebudzi... Nie jest chyba jeszcze gotowy na to spotkanie - cały czas mówiła do siebie
- Ej ! Serim o co chodzi ?!
- E ? A tak ! Shiru !
Przewróciłem oczami
- No nic.... Nie zamartwiaj się tym. Gdy przyjdzie taka potrzeba wrócę po ciebie. Na razie ! - krzyknęła i chowaniec zniknął
- Ej ! Czekaj no ! Co z bratem !!!
Nie usłyszałem odpowiedzi. Skoro mam się tym nie przejmować to po kiego tu przylazła !? No nic... Chyba muszę czekać.
Wszystko nabierało sensu. Moja ciotka zawsze miała talent do przyzwań.
- Czemu nie wstawiłaś się tu osobiście !? - krzyknąłem
- Nie mogłam.
- Wyjaśnij mi to ! Czemu pieczęć jest zerwana !? - nie mogłem się uspokoić
- To nie tak. Nie została do końca zdjęta. Minie 12 dni zanim się do końca odrodzi.
- Uff... To w czym problem ? Wystarczy wzmocnić pieczęć i po sprawie...
- Tak, ale twój mistrz... Nie żyje. Tylko on mógł to zrobić prócz ciebie.
- A więc ten dziad kopnął w kalendarz ? - mimo wszystko wypowiedziałem to z szacunkiem
- Tak. Już po twoim odejściu był słaby. Można się było tego spodziewać.
- Co mam zrobić ? Nie mogę przecież wrócić.
- Nosisz jeszcze rodowy pierścień ?
- Nie, ale mam go w jaskini... To jakiś skarb czy co ?
- Czyli jeszcze nie czas... - Srim mówiła chyba do siebie
- Jaki czas ? - spytałem
- Trzeba będzie kupić mu trochę czasu zanim jego moc się przebudzi... Nie jest chyba jeszcze gotowy na to spotkanie - cały czas mówiła do siebie
- Ej ! Serim o co chodzi ?!
- E ? A tak ! Shiru !
Przewróciłem oczami
- No nic.... Nie zamartwiaj się tym. Gdy przyjdzie taka potrzeba wrócę po ciebie. Na razie ! - krzyknęła i chowaniec zniknął
- Ej ! Czekaj no ! Co z bratem !!!
Nie usłyszałem odpowiedzi. Skoro mam się tym nie przejmować to po kiego tu przylazła !? No nic... Chyba muszę czekać.
sobota, 22 czerwca 2013
Od Shiru-CD
" Dwanaście kłów, dwanaście kropel krwi,
Dwanaście dni, gdy księżyc ponownie będzie w pełni... "
To właśnie taka myśl przemknęła mi po głowie, co było dość dziwne. Stałem tak wgapiając się w stworzenie nie okazując żadnych emocji. Nawet nie drgnąłem. Szczerze mówiąc nie wiedziałem co zrobić. Uciekać ? Zostać ? A może zacząć rozmawiać ? Chyba mi odbiło. Jakby to umiało chociaż mówić... Jedna myśl nie dawała mi spokoju. " Czego ten lis ode mnie chce ? " Nagle ze spokojnego letniego wietrzyku zerwała się wichura. Pod łapami lisa pojawił się krąg z pięcioramienną gwiazdą na środku. Niebo przyćmiły czarne chmury, a woda jeziora stała się burzliwa.
Zrobiłem krok w tył. Znowu ! Znowu ta myśl.
- DwanaścieDwanaścieDwanaścieDwanaście - coś cały czas mówiło w mojej głowie.
Warknąłem odruchowo.
- Wreszcie... Znalazłem cię... Mój słodki braciszku - odezwał się chrypliwy głos
Nie mogłem w to uwierzyć. Pierwszy raz w życiu poczułem coś takiego jak strach i zaskoczenie w niebywałej kombinacji. Chciałem uciec, lecz nie mogłem. To był on...
Nim się spostrzegłem lis zaczął świecić na biało.
- Znikaj - całą okolicę 50 metrów ogarnęło światło - ZNIKAJ !!!
- Serim.... Cholero !!! - krzyknął mój brat i jego głos zniknął z mojej głowy złowrogo krzycząc
Moje oczy początkowo przyćmione czarną mgłą odzyskały ostrość widzenia.
- Shiru.... Przepraszam - odezwał się piękny, znajomy mi głos
- Czy.... To... To był " ON " ?
- Owszem... Twój brat, największy mag czarnej księgi obudził się ze snu i zamierza odzyskać swoje dawne ciało....
Serce zaczęło mi szybciej walić....
- Ale.... Przecież pieczęć miała działać przez pełne 20 lat dopóki nie będę wystarczająco silny by ją odnowić ! - powiedziałem rozpaczliwie.
- Dlatego właśnie przybyłam.... Riru, lis, którego widzisz przed sobą to mój chowaniec.
- Niemożliwe...
- Owszem... To ja. Twoja ciotka, Serim
< CD, nastąpi >
Dwanaście dni, gdy księżyc ponownie będzie w pełni... "
To właśnie taka myśl przemknęła mi po głowie, co było dość dziwne. Stałem tak wgapiając się w stworzenie nie okazując żadnych emocji. Nawet nie drgnąłem. Szczerze mówiąc nie wiedziałem co zrobić. Uciekać ? Zostać ? A może zacząć rozmawiać ? Chyba mi odbiło. Jakby to umiało chociaż mówić... Jedna myśl nie dawała mi spokoju. " Czego ten lis ode mnie chce ? " Nagle ze spokojnego letniego wietrzyku zerwała się wichura. Pod łapami lisa pojawił się krąg z pięcioramienną gwiazdą na środku. Niebo przyćmiły czarne chmury, a woda jeziora stała się burzliwa.
Zrobiłem krok w tył. Znowu ! Znowu ta myśl.
- DwanaścieDwanaścieDwanaścieDwanaście - coś cały czas mówiło w mojej głowie.
Warknąłem odruchowo.
- Wreszcie... Znalazłem cię... Mój słodki braciszku - odezwał się chrypliwy głos
Nie mogłem w to uwierzyć. Pierwszy raz w życiu poczułem coś takiego jak strach i zaskoczenie w niebywałej kombinacji. Chciałem uciec, lecz nie mogłem. To był on...
Nim się spostrzegłem lis zaczął świecić na biało.
- Znikaj - całą okolicę 50 metrów ogarnęło światło - ZNIKAJ !!!
- Serim.... Cholero !!! - krzyknął mój brat i jego głos zniknął z mojej głowy złowrogo krzycząc
Moje oczy początkowo przyćmione czarną mgłą odzyskały ostrość widzenia.
- Shiru.... Przepraszam - odezwał się piękny, znajomy mi głos
- Czy.... To... To był " ON " ?
- Owszem... Twój brat, największy mag czarnej księgi obudził się ze snu i zamierza odzyskać swoje dawne ciało....
Serce zaczęło mi szybciej walić....
- Ale.... Przecież pieczęć miała działać przez pełne 20 lat dopóki nie będę wystarczająco silny by ją odnowić ! - powiedziałem rozpaczliwie.
- Dlatego właśnie przybyłam.... Riru, lis, którego widzisz przed sobą to mój chowaniec.
- Niemożliwe...
- Owszem... To ja. Twoja ciotka, Serim
< CD, nastąpi >
piątek, 14 czerwca 2013
Powracam
Okey, mój wielce szanowny, powolny net zechciał (w końcu) ze mną współpracować, więc powracam. Możecie już do mnie wysyłać opowiadania i tak dalej. Jednak przypominam, iż wszelkie skargi, prośby i inne dotyczące rang kierujecie do Evanlyn (jeszcze na czerwono zaznaczam).
Pozdro, Eles
czwartek, 13 czerwca 2013
Od Shiru-CD
Zacząłem czytać tekst z niezwykłą jak na mnie ciekawością...
Był to rozdział opisujący głównie zachowanie zwierzęcia i jego wygląd.
- Matko... Co za bezużyteczna książka - mruknąłem do siebie
Jedyną interesującą informacją była notatka o ogonach. Im więcej lis posiadał ogonów ( max 9 ) tym więcej swoich sił po walce zregenerował.
Zamknąłem księgę wzburzając tym samym tonę kurzu, która przez jakiś czas wałęsała się po mojej jaskini. Szybko wybiegłem z domu. Było po południu. Około 13:30. Nagle poczułem spory niepokój. Wiatr ucichł i zrobiło się dziwnie spokojnie. Nigdy nie zwracałem na takie rzeczy uwagi, lecz dziś coś mnie zdenerwowało. Twardo stałem łapami po ziemi drapiąc czasem upadłe drzewo leżące parę centymetrów ode mnie. Nasłuchiwałem... W oddali znajdowało się stado jeleni. Odgłos ich kopyt dobiegał zza gór. Nie wyczuwałem niczyjej obecności. Szedłem więc dalej przeskakując nad rozległymi korzeniami wierzb. Parę minut później szedłem aleją gdzie po bokach ścieżki kwitły piękne, różowe wiśnie. Wiatr unosił ich płatki. Wyglądały jakby tańczyły na wietrze. Nagle coś zrozumiałem. Stanąłem przerażony i powiedziałem do siebie :
- Czy na terenach naszej watahy kiedykolwiek kwitły wiśnie !?
Zaśmiałem się. Nie wiem czemu. Chyba ze zdenerwowania, albo z głupoty zaistniałej sytuacji.
- Iluzja ?
Moje oczy przybrały czerwony kolor tak samo jak pazury. Jednym potężnym machnięciem łapy rozwiałem iluzję. Rozejrzałem się wokoło. Byłem przy jeziorze. Na kamieniu przy wodzie siedział biały, święcący lis z dziewięcioma ogonami. Na środkowym ogonie widać było niebieski znak zegara z przesuwającą się wskazówką. Zwierze podeszło do mnie nie okazując żadnej agresji.
" Dwanaście kłów, dwanaście kropel krwi,
Dwanaście dni, gdy księżyc ponownie będzie w pełni... "
< CD, nastąpi >
Był to rozdział opisujący głównie zachowanie zwierzęcia i jego wygląd.
- Matko... Co za bezużyteczna książka - mruknąłem do siebie
Jedyną interesującą informacją była notatka o ogonach. Im więcej lis posiadał ogonów ( max 9 ) tym więcej swoich sił po walce zregenerował.
Zamknąłem księgę wzburzając tym samym tonę kurzu, która przez jakiś czas wałęsała się po mojej jaskini. Szybko wybiegłem z domu. Było po południu. Około 13:30. Nagle poczułem spory niepokój. Wiatr ucichł i zrobiło się dziwnie spokojnie. Nigdy nie zwracałem na takie rzeczy uwagi, lecz dziś coś mnie zdenerwowało. Twardo stałem łapami po ziemi drapiąc czasem upadłe drzewo leżące parę centymetrów ode mnie. Nasłuchiwałem... W oddali znajdowało się stado jeleni. Odgłos ich kopyt dobiegał zza gór. Nie wyczuwałem niczyjej obecności. Szedłem więc dalej przeskakując nad rozległymi korzeniami wierzb. Parę minut później szedłem aleją gdzie po bokach ścieżki kwitły piękne, różowe wiśnie. Wiatr unosił ich płatki. Wyglądały jakby tańczyły na wietrze. Nagle coś zrozumiałem. Stanąłem przerażony i powiedziałem do siebie :
- Czy na terenach naszej watahy kiedykolwiek kwitły wiśnie !?
Zaśmiałem się. Nie wiem czemu. Chyba ze zdenerwowania, albo z głupoty zaistniałej sytuacji.
- Iluzja ?
Moje oczy przybrały czerwony kolor tak samo jak pazury. Jednym potężnym machnięciem łapy rozwiałem iluzję. Rozejrzałem się wokoło. Byłem przy jeziorze. Na kamieniu przy wodzie siedział biały, święcący lis z dziewięcioma ogonami. Na środkowym ogonie widać było niebieski znak zegara z przesuwającą się wskazówką. Zwierze podeszło do mnie nie okazując żadnej agresji.
" Dwanaście kłów, dwanaście kropel krwi,
Dwanaście dni, gdy księżyc ponownie będzie w pełni... "
< CD, nastąpi >
Od Luke'a
Włóczyłem się po lesie.Zaburczało mi w brzuchu.Zacząłem szukać jakiejś zwierzyny.Znalazłem sarnę.Schowałem się w krzakach i czekałem.Po chwili byłem gotów.Spojrzałem na nią jeszcze raz i skoczyłem.Nagle z krzaków przede mną wyskoczył jakiś wilk.Sarna spłoszyła się i uciekła.Wilk powalił mnie na ziemie i przycisnął łapę do gardła.
-Kim jesteś!?-krzyknęła.
-chh...rr...ch..
Wilczyca rozluźniła ucisk i spytała jeszcze raz.
-A co cię to?-odpowiedziałem szorstko.
-Ponieważ jesteś na terenie mojej watahy-warknęła.
-Spoko jak mnie puścisz to pójdę sobie-powiedziałem.Wilczyca spojrzała mi w oczy i zaśmiała się.
-Nie wierze ci-syknęła.Nagle rozluźniła uścisk jeszcze bardziej.To była moja szansa.Wyrwałem się i dzięki prędkości światła stałem tuż za nią.
-I co teraz?-szepnąłem.Wilczyca pisnęła i odwróciła się.Biegałem w kółko i myślałem że zaraz zwariuje.Ale ona tylko się uśmiechnęła i nagle zniknęła.Stanąłem i zacząłem się rozglądać.Wilczyca stała niedaleko mnie i uśmiechała się.
-No widzisz...Nie tylko ty jesteś szybki-mruknęła.
-Eh dobra poddaje się-mruknąłem.
-Podd..ajesz się?-zdziwiła się.
-No ta,nie chcę mi się już bawić...
-BAWIĆ!?-krzyknęła.
-Dobra,dobra...Jestem Luke-przedstawiłem się.Wadera spojrzała na mnie nie ufnie ale podeszła.
-Jestem Evanlyn.
-Mhm...Więc jestem na terenie jakiej watahy?-spytałem.
-Lux Vita-odpowiedziała szybko.
-I ty jesteś alfą?
-Spostrzegawczy jesteś-mruknęła.
-Wiem o tym-zaśmiałem się.-Więc...Przyjęła być mnie?
Myślałem że zaraz mnie wyśmieje i znów zaatakuje ale ona tylko popatrzała na mnie i uśmiechnęła się przyjaźnie.
-Spoko.
-Kim jesteś!?-krzyknęła.
-chh...rr...ch..
Wilczyca rozluźniła ucisk i spytała jeszcze raz.
-A co cię to?-odpowiedziałem szorstko.
-Ponieważ jesteś na terenie mojej watahy-warknęła.
-Spoko jak mnie puścisz to pójdę sobie-powiedziałem.Wilczyca spojrzała mi w oczy i zaśmiała się.
-Nie wierze ci-syknęła.Nagle rozluźniła uścisk jeszcze bardziej.To była moja szansa.Wyrwałem się i dzięki prędkości światła stałem tuż za nią.
-I co teraz?-szepnąłem.Wilczyca pisnęła i odwróciła się.Biegałem w kółko i myślałem że zaraz zwariuje.Ale ona tylko się uśmiechnęła i nagle zniknęła.Stanąłem i zacząłem się rozglądać.Wilczyca stała niedaleko mnie i uśmiechała się.
-No widzisz...Nie tylko ty jesteś szybki-mruknęła.
-Eh dobra poddaje się-mruknąłem.
-Podd..ajesz się?-zdziwiła się.
-No ta,nie chcę mi się już bawić...
-BAWIĆ!?-krzyknęła.
-Dobra,dobra...Jestem Luke-przedstawiłem się.Wadera spojrzała na mnie nie ufnie ale podeszła.
-Jestem Evanlyn.
-Mhm...Więc jestem na terenie jakiej watahy?-spytałem.
-Lux Vita-odpowiedziała szybko.
-I ty jesteś alfą?
-Spostrzegawczy jesteś-mruknęła.
-Wiem o tym-zaśmiałem się.-Więc...Przyjęła być mnie?
Myślałem że zaraz mnie wyśmieje i znów zaatakuje ale ona tylko popatrzała na mnie i uśmiechnęła się przyjaźnie.
-Spoko.
Od Evanlyn-CD historii Shiriki
-Jesteś tego pewna?-spytałam.Shirika zaczęła chodzić w kółko.
-Tak,tak...Na pewno tak!-powiedziała pewna siebie.-Gdzie jest Eishi?
-Śpi-odparłam krótko.
-Obudź go.
-Nie.
-Dlaczego?
-Bo śpi.
-...Wiem obudź go.
-Obudzę jak się wyśpi-uśmiechnęłam się.Shirika spojrzała na mnie smętnie.
<<Shirika?>>
-Tak,tak...Na pewno tak!-powiedziała pewna siebie.-Gdzie jest Eishi?
-Śpi-odparłam krótko.
-Obudź go.
-Nie.
-Dlaczego?
-Bo śpi.
-...Wiem obudź go.
-Obudzę jak się wyśpi-uśmiechnęłam się.Shirika spojrzała na mnie smętnie.
<<Shirika?>>
środa, 12 czerwca 2013
Od Shiru-CD
Otworzyłem księgę na spisie treści : " Magiczne Zwierzęta ", " Alchemia "... Może " Nadnaturalne Zwierzęta "... Tak, to może być tu.
Otworzyłem na stronie 2452. Zbadałem wzrokiem całą stronę. Nie widziałem nigdzie żadnej informacji o lisach. Przez równe pół godziny przewracałem kartki. W końcu nastał ranek. Wilgoć unosiła się w powietrzu. Mimo to słońce świeciło i nie zapowiadało się ani na deszcz, ani na burzę. Nagle na jedną z kartek spadła kropla mojej krwi.
- Auć ! - krzyknąłem
Dopiero po tym zorientowałem się, że zaciąłem się podczas przewracania kartek. Polizałem ranę... Spojrzałem na księgę. Jej strony zaczęły się szybko przewracać. Stałem osłupiały i patrzyłem jak kartki księgi z niebywałą prędkością przewracały się z lewej strony na prawą. Po chwili podniosłem łapę i zamknąłem księgę.
- Ehh... A to co miało być ? Babka nigdy mi nic o czymś takim nie mówiła. - westchnąłem
Gdy następnym razem otworzyłem księgę moim oczom ukazał się tytuł :
" Novem Caudas "
Z tego co pamiętam znaczyło to " Dziewięć Ogonów ". Z niezwykłą jak na mnie ciekawością spojrzałem w tekst i zacząłem czytać.
< CD, nastąpi >
Otworzyłem na stronie 2452. Zbadałem wzrokiem całą stronę. Nie widziałem nigdzie żadnej informacji o lisach. Przez równe pół godziny przewracałem kartki. W końcu nastał ranek. Wilgoć unosiła się w powietrzu. Mimo to słońce świeciło i nie zapowiadało się ani na deszcz, ani na burzę. Nagle na jedną z kartek spadła kropla mojej krwi.
- Auć ! - krzyknąłem
Dopiero po tym zorientowałem się, że zaciąłem się podczas przewracania kartek. Polizałem ranę... Spojrzałem na księgę. Jej strony zaczęły się szybko przewracać. Stałem osłupiały i patrzyłem jak kartki księgi z niebywałą prędkością przewracały się z lewej strony na prawą. Po chwili podniosłem łapę i zamknąłem księgę.
- Ehh... A to co miało być ? Babka nigdy mi nic o czymś takim nie mówiła. - westchnąłem
Gdy następnym razem otworzyłem księgę moim oczom ukazał się tytuł :
" Novem Caudas "
Z tego co pamiętam znaczyło to " Dziewięć Ogonów ". Z niezwykłą jak na mnie ciekawością spojrzałem w tekst i zacząłem czytać.
< CD, nastąpi >
Nieobecność
Uwaga! Eles będzie nieobecna od dziś do czasu nieokreślonego!Wszystkie opowiadania i porśby o rangę proszę kierować do mnie!
Pozdro Ev
Pozdro Ev
wtorek, 11 czerwca 2013
Od Evanlyn-CD historii Matt'a
Zaklęłam pod nosem.
-Gdy uciekaliśmy przed burzą wypadł mi kwiat-mruknęłam.
-A skąd go miałaś?-spytał Matt.
-Z Łąki Marzeń-powiedziałam.-Choć zerwiemy drugiego.
Poszliśmy na łąkę.Przy kwiatach lśniła poświata.Podeszłam do jednego i zerwałam go.
-Dobra wracajmy-uśmiechnęłam się.Gdy wróciliśmy do jaskini zaczęliśmy go przygotowywać.Wyciągnęłam małą drewnianą miseczkę,którą kiedyś znalazłam.Włożyłam tam parę jeżyn oraz magicznych malin.
-A jaki to ma być eliksir?-spytał Matt wrzucając specjalne liście.
-Szczerze?Nie mam pojęcia,chcę jakiś odkryć-powiedziałam i zaczęłam to wszystko ugniatać.-Dobra teraz tylko ten pyłek z kwiatu.
Podniosłam go,wstrząsnęłam go parę razy i do miseczki wleciał różowy pyłek.Nagle coś wybuchło.Różowa para wleciała prost we mnie.Zamknęłam oczy i zaczęłam kaszleć.Moje myśli wariowały.Co to była za różowa para?Co sprawiło wybuch?Otworzyłam oczy.Rozejrzałam się dookoła.Wszystko było na swoim miejscu.Skierowałam wzrok na Matt'a i wybłuszyłam oczy.
-Czemu jesteś różowy?-spytałam dziwnym sennym głosem.Matta spojrzał na swoje futro.
-Nie jestem różowy...To ty masz różowe oczy-odparł przyglądając mi sie.-Widzisz wszystko na różowo?
-Nie tylko ciebie-zdziwiłam się.
<<Matt?>>
-Gdy uciekaliśmy przed burzą wypadł mi kwiat-mruknęłam.
-A skąd go miałaś?-spytał Matt.
-Z Łąki Marzeń-powiedziałam.-Choć zerwiemy drugiego.
Poszliśmy na łąkę.Przy kwiatach lśniła poświata.Podeszłam do jednego i zerwałam go.
-Dobra wracajmy-uśmiechnęłam się.Gdy wróciliśmy do jaskini zaczęliśmy go przygotowywać.Wyciągnęłam małą drewnianą miseczkę,którą kiedyś znalazłam.Włożyłam tam parę jeżyn oraz magicznych malin.
-A jaki to ma być eliksir?-spytał Matt wrzucając specjalne liście.
-Szczerze?Nie mam pojęcia,chcę jakiś odkryć-powiedziałam i zaczęłam to wszystko ugniatać.-Dobra teraz tylko ten pyłek z kwiatu.
Podniosłam go,wstrząsnęłam go parę razy i do miseczki wleciał różowy pyłek.Nagle coś wybuchło.Różowa para wleciała prost we mnie.Zamknęłam oczy i zaczęłam kaszleć.Moje myśli wariowały.Co to była za różowa para?Co sprawiło wybuch?Otworzyłam oczy.Rozejrzałam się dookoła.Wszystko było na swoim miejscu.Skierowałam wzrok na Matt'a i wybłuszyłam oczy.
-Czemu jesteś różowy?-spytałam dziwnym sennym głosem.Matta spojrzał na swoje futro.
-Nie jestem różowy...To ty masz różowe oczy-odparł przyglądając mi sie.-Widzisz wszystko na różowo?
-Nie tylko ciebie-zdziwiłam się.
<<Matt?>>
Od Shiriki-CD historii Matt'a
Nagle się obudziłam, nie mogłam uwierzyć że to był sen. Przewertowałam wszystko co się wydarzyło i w końcu zrozumiał sens tego snu. Szybko zerwałam się na równe nogi i pobiegłam do Evanlyn żeby jej o wszystkim opowiedzieć. Kiedy już jej to wytłumaczyłam, zaczęła się dziwnie na mnie patrzeć.
- Dlaczego tak się na mnie patrzysz? – spytałam z lekkim strachem.
- Bo po pierwsze: ty naprawdę jesteś strasznie dziwna. A po drugie: To co zrozumiałaś z tego snu?
- Eishi jest moim….bratem. – powiedziałam z nie małą radością.
<<<Evanlyn>>>
- Dlaczego tak się na mnie patrzysz? – spytałam z lekkim strachem.
- Bo po pierwsze: ty naprawdę jesteś strasznie dziwna. A po drugie: To co zrozumiałaś z tego snu?
- Eishi jest moim….bratem. – powiedziałam z nie małą radością.
<<<Evanlyn>>>
poniedziałek, 10 czerwca 2013
Od Matt'a-CD historii Evanlyn
-A ja tak.-Podszedłem do Evanlyn.
-Co?-Pytała z niedowierzaniem.
-Pstro.-Zażartowałem.
-Z kąt!?-Zdziwiła się.
-Ma się swoje sposoby...-Rzekłem i podążyłem w stronę wyjścia.
-Matt, czekaj!
-Mhm?-Odwróciłem się.
-Mieliśmy przecież robić ten eliksir, czyż nie?-Uśmiechnęła się.
-Na pewno chcesz tylko zrobić eliksir? Czy może chcesz ze mną spędzić więcej czasu?-Podszedłem do niej.
-Co... ja nie! to tylko eliksir!
-Ja wiem swoje, ty swoje... To jaki robimy eliksir?
(Ev?)
-Co?-Pytała z niedowierzaniem.
-Pstro.-Zażartowałem.
-Z kąt!?-Zdziwiła się.
-Ma się swoje sposoby...-Rzekłem i podążyłem w stronę wyjścia.
-Matt, czekaj!
-Mhm?-Odwróciłem się.
-Mieliśmy przecież robić ten eliksir, czyż nie?-Uśmiechnęła się.
-Na pewno chcesz tylko zrobić eliksir? Czy może chcesz ze mną spędzić więcej czasu?-Podszedłem do niej.
-Co... ja nie! to tylko eliksir!
-Ja wiem swoje, ty swoje... To jaki robimy eliksir?
(Ev?)
Od Matt'a -,,Tajemniczy głos" c. 1
Ten dzień zapowiadał się jak każdy inny. Wstałem wcześnie rano poszedłem na polowanie, po drodze spotkałem Shiru. Chwile pogadaliśmy, w sumie fajny facet, szkoda, że tak szybko poszedł. Cóż miał może ważniejsze sprawy... Po obfitym posiłku poszedłem na spacer do lasu. Spostrzegłem tam jakieś dziwne światła.
-Co jest?-Podszedłem do dziwnego zjawiska. Znalazłem tam zachęcającą buteleczkę.
-W sumie co mi szkodzi? Wygląda nieszkodliwie.-Wziąłem buteleczkę i wypiłem jej zawartość. Przez jakieś pół godziny nic się nie działo. Normalnie chodziłem, widziałem i miałem fajny posmak w pysku. Lecz, nagle zaczęła mnie strasznie boleć głowa, ból był przeszywający i wciąż się nasilał. Zemdlałem. Obudziłem się w tym samym miejscu, co przedtem. Nadal bolała mnie głowa, ale nie było aż tak strasznie.
-Ja wale, co to było!?-Krzyczałem wstając.
-Czeeść...-Nagle coś usłyszałem.
-Kto to?-Stanąłem gotowy do ataku.
-Hehehehe....-Zaśmiał się szyderczo.
-Gdzie jesteś!? Nie ukrywaj się!-Denerwowałem się.
-Jestem w twojej głowie...
-Co!?
-Mogę teraz rozkazać Ci słyszeć nawet nieistniejące dźwięki i widzieć, coś czego nie ma... Buahahaha!!!
-Eee...
-Patrz i podziwiaj hehehehe!-Przed moimi oczyma ukazało się ciemne miejsce, było tak ciemno, że nie wiedziałem gdzie jestem.
-Co to?-Rozejrzałem się.
-Labirynt.To takie trudne do spostrzeżenia?-Wyśmiał mnie.
-Zamknij się!
-Ughrr...-Zdenerwował się. Nagle zacząłem słyszeć dziwne dźwięki, jakby krzyki, ale nie zagubionego wilka, tylko jakiegoś potwora. Zacząłem biec. Oczywiści ciągle na wszystko wpadałem, bo było straszliwie ciemno.
-Aaa!!!-Syknąłem z bólu, bóle głowy wróciły. Dookoła mnie stanęły dziwne stworzenia, nie widziałem ich dokładniej, bo (wspomnę to po raz trzeci ) było bardzo ciemno. Byłem pewien, że to koniec, ale resztkami sił się broniłem. Wreszcie padłem na kolana.
-Hehe...-Nagle wszystko zniknęło. Leżałem na ziemi zastanawiając się, kto, lub co to właściwie jest.
-Hallo!!! Panie dziwny głosie?
-Czego ty chcesz!?
-Czym ty w ogóle jesteś?
-Głosem!? A teraz daj mi spokój!
-Ja mam Ci dać spokój?
-Grr... Robimy powtórkę!?
-Nie!!!!
-No, to siedź cicho i mnie nie denerwuj!
-Ok...ok...-Mruknąłem. Wróciłem do swojej jaskini. Położyłam się na wyprawionej skórze dorodnego jelenia, którego zjadłem na śniadanie. Zasnąłem. Śniły mi się koszmary. Nagle się obudziłem. Postanowiłem ruszyć do pewnego miejsca. Zabrałem najpotrzebniejsze rzeczy, powiadomiłem Alfy i ruszyłem w drogę.
-Matt?-Zaczął ten debil siedzący w mojej głowie.
-Czego...-Miałem zły humor.
-Mam sprawę.
-Na serio?-Zapytałem ironicznie.
-Wiesz, czym różni się parawan od słonia?
-Nie...
-Tym, że parawanem można zasłonić, a słoniem nie można zaparawanić! Hhahaha!!!-Wybuchł śmiechem.
-To już koniec?
-Tak.
-Ahahaha...
-Bez komentarza ...-Stwierdził.
-Dobra bądź już cicho, idziemy dalej.-
-My?
-Toż siedzisz w mojej głowie, to jak ja to i ty...
-Eee...
-Ja nie mogę co za pustak!-powiedziałem znudzony naszą rozmową.
-Eee...
-Ech...
-Ech?-Pytał się głupio.
-Ech.
Czemu ,,ech"?
-Bo ech.
-A dlaczego ,,ech"?
-No, bo nie ,,ach".
-Ach?
- (...) Dobra ruszajmy.
-A tak w ogóle, to do kąt my właściwie idziemy.-Nie odpowiedziałem tylko ruszyłem dalej. W pewnym momencie zaczął zadręczać mnie pytaniami, i przez niego potknąłem się ko kamień. Zacząłem się turlać po wzgórzu .
-a-a-a-o-o-e-j-j!!!!-Gdy skończyłem, ten wybuchł śmiechem.
-Z czego się tak rżysz!?
-Bo...ty... nie mogę... hahahahahha!!!
-Grr...-Ruszyłem dalej na południe. Szedłem i szedłem, aż ujrzałem coś strasznego...
Wyglądało jak pole bitwy, pobojowisko. Zaschła krew, zgniłe resztki ciał, mnóstwo szkieletów i zardzewiałej broni.
-Ja... Co tu się stało?-Rozejrzałem się. Z ciekawością zapuściłem się w głąb. Szedłem i rozglądałem się. Nagle wszystko zniknęło i na miejscu obozu śmierci pojawiła się cudna łąka.
-Eee...Co się dzieje?
-Mhm.
-To twoja sprawka?
-No a czyja niby?
-Łał... Ładnie tu.-Spostrzegłem.-Ale nie wiem czy to prawda czy złudzenie...-Nieco się zasmuciłem, lecz szedłem dalej.
-Może tak, może nie...-Zaczął bawić się tym co widziałem.
-Przestań!
-Nie...-Nie przestawał.-Po namyśle, pokażę Ci jak to wygląda na prawdę. Ujrzałem jednak tą gorszą wersję.Ruszyłem dalej, w oddali dojrzałem konia. Stał nad szczątkami jakiegoś człowieka.
-Ech... ta wojna więcej zabiera, niż oddaje.-Westchnąłem.
-Święta racja...-Rozpaczał koń.-To był mój jeździec, ale i najlepszy przyjaciel...-Żalił się. Zacząłem go pocieszać. Nagle zarwał się na równe nogi i zmienił swój wygląd, skierował się do mnie i skoczył na jakiegoś atakującego mnie zombie. W ułamek sekundy go zabił.
-Musimy jak najszybciej stąd uciekać!-Wrzasną i w,, wrzucił" mnie na swój grzbiet. po zmianie wyglądu wyglądał tak:
Lecieliśmy ponad górami, aż dolecieliśmy do pięknego miejsca...
Łał...-Żekłem.
C.D.N...
-Co jest?-Podszedłem do dziwnego zjawiska. Znalazłem tam zachęcającą buteleczkę.
-W sumie co mi szkodzi? Wygląda nieszkodliwie.-Wziąłem buteleczkę i wypiłem jej zawartość. Przez jakieś pół godziny nic się nie działo. Normalnie chodziłem, widziałem i miałem fajny posmak w pysku. Lecz, nagle zaczęła mnie strasznie boleć głowa, ból był przeszywający i wciąż się nasilał. Zemdlałem. Obudziłem się w tym samym miejscu, co przedtem. Nadal bolała mnie głowa, ale nie było aż tak strasznie.
-Ja wale, co to było!?-Krzyczałem wstając.
-Czeeść...-Nagle coś usłyszałem.
-Kto to?-Stanąłem gotowy do ataku.
-Hehehehe....-Zaśmiał się szyderczo.
-Gdzie jesteś!? Nie ukrywaj się!-Denerwowałem się.
-Jestem w twojej głowie...
-Co!?
-Mogę teraz rozkazać Ci słyszeć nawet nieistniejące dźwięki i widzieć, coś czego nie ma... Buahahaha!!!
-Eee...
-Patrz i podziwiaj hehehehe!-Przed moimi oczyma ukazało się ciemne miejsce, było tak ciemno, że nie wiedziałem gdzie jestem.
-Co to?-Rozejrzałem się.
-Labirynt.To takie trudne do spostrzeżenia?-Wyśmiał mnie.
-Zamknij się!
-Ughrr...-Zdenerwował się. Nagle zacząłem słyszeć dziwne dźwięki, jakby krzyki, ale nie zagubionego wilka, tylko jakiegoś potwora. Zacząłem biec. Oczywiści ciągle na wszystko wpadałem, bo było straszliwie ciemno.
-Aaa!!!-Syknąłem z bólu, bóle głowy wróciły. Dookoła mnie stanęły dziwne stworzenia, nie widziałem ich dokładniej, bo (wspomnę to po raz trzeci ) było bardzo ciemno. Byłem pewien, że to koniec, ale resztkami sił się broniłem. Wreszcie padłem na kolana.
-Hehe...-Nagle wszystko zniknęło. Leżałem na ziemi zastanawiając się, kto, lub co to właściwie jest.
-Hallo!!! Panie dziwny głosie?
-Czego ty chcesz!?
-Czym ty w ogóle jesteś?
-Głosem!? A teraz daj mi spokój!
-Ja mam Ci dać spokój?
-Grr... Robimy powtórkę!?
-Nie!!!!
-No, to siedź cicho i mnie nie denerwuj!
-Ok...ok...-Mruknąłem. Wróciłem do swojej jaskini. Położyłam się na wyprawionej skórze dorodnego jelenia, którego zjadłem na śniadanie. Zasnąłem. Śniły mi się koszmary. Nagle się obudziłem. Postanowiłem ruszyć do pewnego miejsca. Zabrałem najpotrzebniejsze rzeczy, powiadomiłem Alfy i ruszyłem w drogę.
-Matt?-Zaczął ten debil siedzący w mojej głowie.
-Czego...-Miałem zły humor.
-Mam sprawę.
-Na serio?-Zapytałem ironicznie.
-Wiesz, czym różni się parawan od słonia?
-Nie...
-Tym, że parawanem można zasłonić, a słoniem nie można zaparawanić! Hhahaha!!!-Wybuchł śmiechem.
-To już koniec?
-Tak.
-Ahahaha...
-Bez komentarza ...-Stwierdził.
-Dobra bądź już cicho, idziemy dalej.-
-My?
-Toż siedzisz w mojej głowie, to jak ja to i ty...
-Eee...
-Ja nie mogę co za pustak!-powiedziałem znudzony naszą rozmową.
-Eee...
-Ech...
-Ech?-Pytał się głupio.
-Ech.
Czemu ,,ech"?
-Bo ech.
-A dlaczego ,,ech"?
-No, bo nie ,,ach".
-Ach?
- (...) Dobra ruszajmy.
-A tak w ogóle, to do kąt my właściwie idziemy.-Nie odpowiedziałem tylko ruszyłem dalej. W pewnym momencie zaczął zadręczać mnie pytaniami, i przez niego potknąłem się ko kamień. Zacząłem się turlać po wzgórzu .
-a-a-a-o-o-e-j-j!!!!-Gdy skończyłem, ten wybuchł śmiechem.
-Z czego się tak rżysz!?
-Bo...ty... nie mogę... hahahahahha!!!
-Grr...-Ruszyłem dalej na południe. Szedłem i szedłem, aż ujrzałem coś strasznego...
Wyglądało jak pole bitwy, pobojowisko. Zaschła krew, zgniłe resztki ciał, mnóstwo szkieletów i zardzewiałej broni.
-Ja... Co tu się stało?-Rozejrzałem się. Z ciekawością zapuściłem się w głąb. Szedłem i rozglądałem się. Nagle wszystko zniknęło i na miejscu obozu śmierci pojawiła się cudna łąka.
-Eee...Co się dzieje?
-Mhm.
-To twoja sprawka?
-No a czyja niby?
-Łał... Ładnie tu.-Spostrzegłem.-Ale nie wiem czy to prawda czy złudzenie...-Nieco się zasmuciłem, lecz szedłem dalej.
-Może tak, może nie...-Zaczął bawić się tym co widziałem.
-Przestań!
-Nie...-Nie przestawał.-Po namyśle, pokażę Ci jak to wygląda na prawdę. Ujrzałem jednak tą gorszą wersję.Ruszyłem dalej, w oddali dojrzałem konia. Stał nad szczątkami jakiegoś człowieka.
-Ech... ta wojna więcej zabiera, niż oddaje.-Westchnąłem.
-Święta racja...-Rozpaczał koń.-To był mój jeździec, ale i najlepszy przyjaciel...-Żalił się. Zacząłem go pocieszać. Nagle zarwał się na równe nogi i zmienił swój wygląd, skierował się do mnie i skoczył na jakiegoś atakującego mnie zombie. W ułamek sekundy go zabił.
-Musimy jak najszybciej stąd uciekać!-Wrzasną i w,, wrzucił" mnie na swój grzbiet. po zmianie wyglądu wyglądał tak:
Lecieliśmy ponad górami, aż dolecieliśmy do pięknego miejsca...
Łał...-Żekłem.
C.D.N...
niedziela, 9 czerwca 2013
Od Shiru-CD
Zasnąłem w mojej jaskini. Śniło mi się czerwone lisie oko zerkające z księżyca. Gdy obudziło mnie światło nie wiedziałem co myśleć.
- Błe... To było... Przerażające... I dziwne - powiedziałem tonem nie wykazując za bardzo emocji
Wyszedłem na zewnątrz zobaczyć co się dzieje. Nie możliwe żeby był ranek. Spojrzałem w dal.
- Ejj... Bez żartów ! - krzyknąłem
Lisie ogony zwiększyły swą liczbę do ośmiu. Zmrużyłem na chwilę oczy chroniąc je przed blaskiem padającym od zwierzęcia. Minął ułamek sekundy jak przede mną nie było żywej duszy. Stałem tam przez chwilę zastanawiając się nad tym wydarzeniem. Następnie szybko pobiegłem po moją jedyną księgę. Nie korzystam z niej za bardzo, więc została otwarta pierwszy raz od jakiś 50 lat. Nigdy nie darowałem sympatią magii ani książek. Uważałem to za zbyteczne... Chociaż powodem dla tego może być to, że jakoś nigdy nie miałem do tego talentu. Pra pra babka z mojej watahy przekazała ją mojej babce i nauczyła ją korzystać z magii. Ta zaś miała to samo zrobić ze mną, lecz po tygodniu nauki stwierdziła, że nie ma we mnie ani drobiny talentu i nie ma zamiaru mnie więcej tego uczyć. Nie przeszkadzało mi to. W sumie jak to stwierdziła nie mogłem powstrzymać radości jaką w sobie miałem.
Przetarłem łapą zakurzoną okładkę. Była to księga ogólnej wiedzy o magii. Miałem tylko nadzieję, że coś z niej zrozumiem. Pamiętam opowiadania, które słyszałem za młodu o lisach z nadzwyczajną liczbą ogonów, ale to było już dawno temu. Otworzyłem na spisie treści... " Magiczne Rośliny " , " Alchemia ".... Może " Nadnaturalne Zwierzęta " ?
< CD nastąpi >
- Błe... To było... Przerażające... I dziwne - powiedziałem tonem nie wykazując za bardzo emocji
Wyszedłem na zewnątrz zobaczyć co się dzieje. Nie możliwe żeby był ranek. Spojrzałem w dal.
- Ejj... Bez żartów ! - krzyknąłem
Lisie ogony zwiększyły swą liczbę do ośmiu. Zmrużyłem na chwilę oczy chroniąc je przed blaskiem padającym od zwierzęcia. Minął ułamek sekundy jak przede mną nie było żywej duszy. Stałem tam przez chwilę zastanawiając się nad tym wydarzeniem. Następnie szybko pobiegłem po moją jedyną księgę. Nie korzystam z niej za bardzo, więc została otwarta pierwszy raz od jakiś 50 lat. Nigdy nie darowałem sympatią magii ani książek. Uważałem to za zbyteczne... Chociaż powodem dla tego może być to, że jakoś nigdy nie miałem do tego talentu. Pra pra babka z mojej watahy przekazała ją mojej babce i nauczyła ją korzystać z magii. Ta zaś miała to samo zrobić ze mną, lecz po tygodniu nauki stwierdziła, że nie ma we mnie ani drobiny talentu i nie ma zamiaru mnie więcej tego uczyć. Nie przeszkadzało mi to. W sumie jak to stwierdziła nie mogłem powstrzymać radości jaką w sobie miałem.
Przetarłem łapą zakurzoną okładkę. Była to księga ogólnej wiedzy o magii. Miałem tylko nadzieję, że coś z niej zrozumiem. Pamiętam opowiadania, które słyszałem za młodu o lisach z nadzwyczajną liczbą ogonów, ale to było już dawno temu. Otworzyłem na spisie treści... " Magiczne Rośliny " , " Alchemia ".... Może " Nadnaturalne Zwierzęta " ?
< CD nastąpi >
Od Claire-CD historii Matt'a
-To ci dam - uśmiechnęłam się łaskocząc Matta.
-To chyba mój najgorszy błąd w życiu - śmiał się.
-Nie wiem jak ty, ale ja się cieszę, że losy się odwróciły.
Nagle coś usłszałam. Wstałam i wsłuchiwałam się, ale po chwili już była cisza. Spojrzałam na Matta, który biegł mnie atakować.
-Matt nie, już koniec - zaśmiałam się - Błagam!
-No dobrze. Mam nadzieję, że nie jest to podstęp.
-Hmm... Może tak może nie - zaczęłam się na niego gapić.
-Em... Claire? Dlaczego się tak na mnie gapisz?
-Mam swoje powody - odwróciłam się - zostaniemy przyjaciółmi?
<<Matt?>>
-To chyba mój najgorszy błąd w życiu - śmiał się.
-Nie wiem jak ty, ale ja się cieszę, że losy się odwróciły.
Nagle coś usłszałam. Wstałam i wsłuchiwałam się, ale po chwili już była cisza. Spojrzałam na Matta, który biegł mnie atakować.
-Matt nie, już koniec - zaśmiałam się - Błagam!
-No dobrze. Mam nadzieję, że nie jest to podstęp.
-Hmm... Może tak może nie - zaczęłam się na niego gapić.
-Em... Claire? Dlaczego się tak na mnie gapisz?
-Mam swoje powody - odwróciłam się - zostaniemy przyjaciółmi?
<<Matt?>>
piątek, 7 czerwca 2013
Od Shiru-CD
Pierwsze co ujrzałem po otworzeniu oczu był ciemny las oświetlony tysiącem świetlików. Usiadłem i rozejrzałem się wokoło.
- A to... Co ? - powiedziałem do siebie
Moim oczom ukazał się piękny biały lis o czterech ogonach. Jego ciało pokrywała nieznajoma, magiczna aura, która sprawiała, że nie mogłem się do niego zbliżyć. Końcówki ogona, łap, uszu jak i pysk w okolicach nosa pokryte były niebieskimi znaczeniami. Nie był duży. Miał rozmiar normalnego lisa.... Lecz z pewnością nie był zwyczajny. Jego ogony wciąż falowały na wietrze... Skamieniałem z wrażenia.
Nieznane stworzenie połyskiwało w blasku księżyca. Nagle zdając sobie sprawę, że się w nie wpatruję poruszyło się i zniknęło w lesie.
Siedziałem tak jeszcze parę minut nie mogąc ogarnąć co się stało.
- Hah... Haha... - zacząłem się śmiać - Musiałem się przez przypadek uderzyć w głowę jak spałem... Tak... Mogło tak być....
Bez dłuższego zastanawiania się nad sytuacją odszedłem do swojej jaskini wmawiając sobie, że to co widziałem najprawdopodobniej było snem... Przecież niemożliwe jest żebym spotkał " Jego " .
- Gdzie tak długo byłeś ?? Coś się stało ? - spytała Shirika
- Nic takiego - powiedziałem swoim jak zwykle obojętnym tonem
Wszedłem do mojej jaskini. Widziałem jedynie ciemność... W sumie nic dziwnego. W końcu była prawie noc. Zasnąłem nie myśląc za bardzo o Lux. Miałem po prostu nadzieję, że więcej nie odważy się tu przywlec swej osoby.
Mój sen trwał póki nie obudziło mnie światło.
- Co ? Już ranek ? - mówiłem do siebie
Otarłem oczy łapą i odzyskałem ostrość widzenia. Spojrzałem w niebo. Dziwne... Ujrzałem ciemne gwieździste niebo. Co to było za światło ? Moje myśli przerwał długi donośny dźwięk.
- Ejj... Bez żartów ! - krzyknąłem
< CD nastąpi >
- A to... Co ? - powiedziałem do siebie
Moim oczom ukazał się piękny biały lis o czterech ogonach. Jego ciało pokrywała nieznajoma, magiczna aura, która sprawiała, że nie mogłem się do niego zbliżyć. Końcówki ogona, łap, uszu jak i pysk w okolicach nosa pokryte były niebieskimi znaczeniami. Nie był duży. Miał rozmiar normalnego lisa.... Lecz z pewnością nie był zwyczajny. Jego ogony wciąż falowały na wietrze... Skamieniałem z wrażenia.
Nieznane stworzenie połyskiwało w blasku księżyca. Nagle zdając sobie sprawę, że się w nie wpatruję poruszyło się i zniknęło w lesie.
Siedziałem tak jeszcze parę minut nie mogąc ogarnąć co się stało.
- Hah... Haha... - zacząłem się śmiać - Musiałem się przez przypadek uderzyć w głowę jak spałem... Tak... Mogło tak być....
Bez dłuższego zastanawiania się nad sytuacją odszedłem do swojej jaskini wmawiając sobie, że to co widziałem najprawdopodobniej było snem... Przecież niemożliwe jest żebym spotkał " Jego " .
- Gdzie tak długo byłeś ?? Coś się stało ? - spytała Shirika
- Nic takiego - powiedziałem swoim jak zwykle obojętnym tonem
Wszedłem do mojej jaskini. Widziałem jedynie ciemność... W sumie nic dziwnego. W końcu była prawie noc. Zasnąłem nie myśląc za bardzo o Lux. Miałem po prostu nadzieję, że więcej nie odważy się tu przywlec swej osoby.
Mój sen trwał póki nie obudziło mnie światło.
- Co ? Już ranek ? - mówiłem do siebie
Otarłem oczy łapą i odzyskałem ostrość widzenia. Spojrzałem w niebo. Dziwne... Ujrzałem ciemne gwieździste niebo. Co to było za światło ? Moje myśli przerwał długi donośny dźwięk.
- Ejj... Bez żartów ! - krzyknąłem
< CD nastąpi >
Od Matt'a-CD historii Evanlyn
-Co, jak ty, to?
-Cii...Wojna trwa nie ma czasu na rozmowy!
-Ale...-Zaczęła za mną iść.
-Słuchaj! Krew płynie jak rzeka, ratuj się, ratuj innych nie czekaj!
-Ale...
-Bądź mądra i zkumaj, bo możesz mieć tu równy wkład! To tylko sekunda by zrozumieć jeden fakt! Broń innych, lecz też i siebie!-Krzyknąłem i ruszyłem do walki.
-Tak jest!-Przestała powtarzać, ,,ale" i zaczęła bardziej uważać. Podbiegłem do Shiriki i pomogłem jej, bo napadło ją z sześć wilków. Z łatwością ich we dwoje pokonaliśmy. Zgodnie z ich tradycją wieczorem nastawał chwilowy pokój, aby pozbierać martwe ciała wojowników. Nasza wataha spotkała się w tajnym schronie.
-Jakie straty? Trzymamy się planu?-Weszła Eles.
-Straty zerowe.Plan utrzymywany!-Powiedziała Shirika.
-Dobra, uwagi i pochwały. Ev tylko tak dalej, Matt rób to co robiłeś, Shirika świetnie, Shirru mierzysz wysoko, podoba mi się to, Clarie nieźle. Chce kto pić?
(Shirika, Ev?)
-Cii...Wojna trwa nie ma czasu na rozmowy!
-Ale...-Zaczęła za mną iść.
-Słuchaj! Krew płynie jak rzeka, ratuj się, ratuj innych nie czekaj!
-Ale...
-Bądź mądra i zkumaj, bo możesz mieć tu równy wkład! To tylko sekunda by zrozumieć jeden fakt! Broń innych, lecz też i siebie!-Krzyknąłem i ruszyłem do walki.
-Tak jest!-Przestała powtarzać, ,,ale" i zaczęła bardziej uważać. Podbiegłem do Shiriki i pomogłem jej, bo napadło ją z sześć wilków. Z łatwością ich we dwoje pokonaliśmy. Zgodnie z ich tradycją wieczorem nastawał chwilowy pokój, aby pozbierać martwe ciała wojowników. Nasza wataha spotkała się w tajnym schronie.
-Jakie straty? Trzymamy się planu?-Weszła Eles.
-Straty zerowe.Plan utrzymywany!-Powiedziała Shirika.
-Dobra, uwagi i pochwały. Ev tylko tak dalej, Matt rób to co robiłeś, Shirika świetnie, Shirru mierzysz wysoko, podoba mi się to, Clarie nieźle. Chce kto pić?
(Shirika, Ev?)
Od Evanlyn-CD historii Shiriki
Nagle oczy Eishia,również zaświeciły,tyle że były koloru żółtego.I nagle zupełnie zgasły.
-Już wszystko wiem-powiedziała cicho Shirika.
-Ta...Ciesze się-zaczął Shiru.-Lecz tam nadal jest wojna!
-Musiałam sprawdzić co z małym-zaczęłam.-Ale Eles nie chciała puścić mnie samej.
Podeszłam do małego i się uśmiechnęłam.
-Co to było?-wymamrotał.
-Nic,śpi dalej-powiedziałam i wzmocniłam tarcze.-Shirika!Idziemy!
Pobiegliśmy na polane gdzie odbywała się wojna.Eles wpadła w szał i walczyła z pięcioma wilkami naraz.Claire oraz Matt walczyli z równą prędkością.Shirika pobiegła pomóc Eles a Shiru zaczął walczyć na własną rękę.Ja pobiegłam na bok i ochraniałam wszystkich.Raz jakiś wilk prawie trafił Claire ale osłoniłam ją tarczą.Stałam tak i chroniłam wszystkich a wilków było coraz więcej.Skąd oni tu?Nawet nie usłyszałam gdy poleciała wojenna nutka.Chciałam aby się zamknęła ale nie!Nagle usłyszałam za sobą warkot.Powoli się odwróciłam i zobaczyłam tylko lecącą na moją twarz łapę.Zamknęłam oczy.Nic.Otworzyłam je.Przedemną stał Matt powstrzymując łapę tego wilka swoją.I nagle na jego twarzy pojawił się wściekły uśmiech.Nagle wilk zrobił wielki oczy i poleciał do tyłu.
-Jak ty to...
-Padnij!-krzyknął.Zrobiłam to co kazał i padłam razem z nim.Nad nami przeleciał jakiś błysk.Matt znowu uśmiechnął się szyderczo i podniósł się.
<<Matt?>>
-Już wszystko wiem-powiedziała cicho Shirika.
-Ta...Ciesze się-zaczął Shiru.-Lecz tam nadal jest wojna!
-Musiałam sprawdzić co z małym-zaczęłam.-Ale Eles nie chciała puścić mnie samej.
Podeszłam do małego i się uśmiechnęłam.
-Co to było?-wymamrotał.
-Nic,śpi dalej-powiedziałam i wzmocniłam tarcze.-Shirika!Idziemy!
Pobiegliśmy na polane gdzie odbywała się wojna.Eles wpadła w szał i walczyła z pięcioma wilkami naraz.Claire oraz Matt walczyli z równą prędkością.Shirika pobiegła pomóc Eles a Shiru zaczął walczyć na własną rękę.Ja pobiegłam na bok i ochraniałam wszystkich.Raz jakiś wilk prawie trafił Claire ale osłoniłam ją tarczą.Stałam tak i chroniłam wszystkich a wilków było coraz więcej.Skąd oni tu?Nawet nie usłyszałam gdy poleciała wojenna nutka.Chciałam aby się zamknęła ale nie!Nagle usłyszałam za sobą warkot.Powoli się odwróciłam i zobaczyłam tylko lecącą na moją twarz łapę.Zamknęłam oczy.Nic.Otworzyłam je.Przedemną stał Matt powstrzymując łapę tego wilka swoją.I nagle na jego twarzy pojawił się wściekły uśmiech.Nagle wilk zrobił wielki oczy i poleciał do tyłu.
-Jak ty to...
-Padnij!-krzyknął.Zrobiłam to co kazał i padłam razem z nim.Nad nami przeleciał jakiś błysk.Matt znowu uśmiechnął się szyderczo i podniósł się.
<<Matt?>>
Od Evanlyn-CD historii Matt'a
Powoli otworzyłam oczy.Nagle ujrzałam leżącego na ziemi wilkołaka a nad nim stojącego jeszcze jakiegoś wilka.Z mojego gardła wyrwał się cichy pisk.Nagle wilk spojrzał na mnie.Ogarnął mnie strach.Gdy podszedł do mnie bliżej ujrzałam Matt'a.
-Nic ci nie jest?-uśmiechnął się łagodnie i pomógł mi wstać.
-Nie...Gdzie my jesteśmy?Kto to?Skąd ja się tu wzięłam?-zaczęłam zadawać pytania.
-Hm..To może najpierw wródźmy? Co ty na to?-roześmiał się.Poszliśmy dalej tunelem i nagle znaleźliśmy się w mojej jaskini.
-Nie wiedziała o tym przejściu-mruknęłam wychodząc zza skały.
<<Matt>>
-Nic ci nie jest?-uśmiechnął się łagodnie i pomógł mi wstać.
-Nie...Gdzie my jesteśmy?Kto to?Skąd ja się tu wzięłam?-zaczęłam zadawać pytania.
-Hm..To może najpierw wródźmy? Co ty na to?-roześmiał się.Poszliśmy dalej tunelem i nagle znaleźliśmy się w mojej jaskini.
-Nie wiedziała o tym przejściu-mruknęłam wychodząc zza skały.
<<Matt>>
Od Shiriki-CD historii Evanlyn
Właśnie szliśmy do walki, kiedy nagle coś zauważyłam i się zatrzymałam.
- Light czy to nie te dwa basiory, które ostatnio chciały zabić Eishiego?
- Masz rację, a to oznacza…. -
- …że to wataha ostrego ciernia i nie pójdzie na ugodę.- dokończyłam.
- Musimy ostrzec Ev i Eless. -
- Chodźmy. -
Szybko zaczęłyśmy biec i w ostatnim momencie udało nam się powstrzymać je od pójścia na ugodę. Wszystko im wyjaśniłyśmy i Elessarii od razu zmieniła swoje podejście.
- W takim razie nie mamy żadnego innego wyboru i musimy walczyć. – powiedziała z ogromną determinacją.
Szybko ustaliliśmy plan walki i wybiegłyśmy naprzeciw watasze. Chwilę później zaczęła się walka, ale po krótszej chwili zobaczyłam że wśród walczących nie ma tych dwóch basiorów. Od razu wiedziałam co to znaczy. Szybko podbiegłam do Evanlyn.
- Gdzie jest Eishi? – powiedziałam ze strachem w oczach.
- Jest w mojej jaskini, chroniony przez muzyczną tarczę.
- Muszę do niego iść. -
- Ale co się… - Ev obejrzała się dookoła i zobaczyła co nie gra-…idź, poradzimy sobie.
Zaczęłam biec ile sił w nogach, kiedy wparowałam do jaskini oni już tam byli, ale na szczęście Eishiemu nic nie było.
- Może byście zadarli z kimś o większych rozmiarach? – zapytałam z pogardą.
- Chyba nie mówisz o sobie, gdzie masz swoją przyjaciółeczkę? – spytał jeden z nich.
- Sama sobie z wami poradzę. -
- W takim razie życzę szczęścia. -
- Dziękuję ale mnie się raczej nie przyda już prędzej wam. – wykrzyczałam z pewnością o wygranej.
W tym samy momencie oba wilki rzuciły się na mnie. Chwilę później leżały martwe na ziemi.
Nagle Evanlyn i cała reszta wbiegli do jaskini. Widząc to nie mogli uwierzyć własnym oczom. A na dodatek nie mogli odciągnąć uwagi od moich, które w tym momencie świeciły się na niebiesko jak jakieś neonowe lampki, ale nie tylko one, moje znamię też zaczęło świecić.
<<<Evanlyn>>>
- Light czy to nie te dwa basiory, które ostatnio chciały zabić Eishiego?
- Masz rację, a to oznacza…. -
- …że to wataha ostrego ciernia i nie pójdzie na ugodę.- dokończyłam.
- Musimy ostrzec Ev i Eless. -
- Chodźmy. -
Szybko zaczęłyśmy biec i w ostatnim momencie udało nam się powstrzymać je od pójścia na ugodę. Wszystko im wyjaśniłyśmy i Elessarii od razu zmieniła swoje podejście.
- W takim razie nie mamy żadnego innego wyboru i musimy walczyć. – powiedziała z ogromną determinacją.
Szybko ustaliliśmy plan walki i wybiegłyśmy naprzeciw watasze. Chwilę później zaczęła się walka, ale po krótszej chwili zobaczyłam że wśród walczących nie ma tych dwóch basiorów. Od razu wiedziałam co to znaczy. Szybko podbiegłam do Evanlyn.
- Gdzie jest Eishi? – powiedziałam ze strachem w oczach.
- Jest w mojej jaskini, chroniony przez muzyczną tarczę.
- Muszę do niego iść. -
- Ale co się… - Ev obejrzała się dookoła i zobaczyła co nie gra-…idź, poradzimy sobie.
Zaczęłam biec ile sił w nogach, kiedy wparowałam do jaskini oni już tam byli, ale na szczęście Eishiemu nic nie było.
- Może byście zadarli z kimś o większych rozmiarach? – zapytałam z pogardą.
- Chyba nie mówisz o sobie, gdzie masz swoją przyjaciółeczkę? – spytał jeden z nich.
- Sama sobie z wami poradzę. -
- W takim razie życzę szczęścia. -
- Dziękuję ale mnie się raczej nie przyda już prędzej wam. – wykrzyczałam z pewnością o wygranej.
W tym samy momencie oba wilki rzuciły się na mnie. Chwilę później leżały martwe na ziemi.
Nagle Evanlyn i cała reszta wbiegli do jaskini. Widząc to nie mogli uwierzyć własnym oczom. A na dodatek nie mogli odciągnąć uwagi od moich, które w tym momencie świeciły się na niebiesko jak jakieś neonowe lampki, ale nie tylko one, moje znamię też zaczęło świecić.
<<<Evanlyn>>>
Od Matt'a-CD historii Evanlyn
-Co to znaczy, ,,O nie..."?-Lekko się wystraszyłem.
-To oznacza...-Nie dokończyła, tylko zemdlała.
-O kurde! Co teraz?-Burza przemijała, i to gorzej, była coraz większa. Bez zastanowienie wziąłem Ev na grzbiet i ruszyłem pierwszym lepszym tunelem. Szedłem i szedłem, na szczęście Ev jest zgrabną wilczycą i mnie nie obciążała, bo droga ciągnęła się spory kawał.Nagle tunel znów się rozdwoił. Na tym rozstaju dróg stał dobry Bóg... Chciałbym, przede mną stał rozwścieczony wilkołak.
-Daj Bloody!!!!-Warkną do mnie wskazując na Ev.
-Nigdy!-Rzuciłem się na niego bez zastanowienia. Walka trwała jakieś 15 min. Pokonałem go, w tym samym czasie Ev zaczęła się przebudzać.
(Evanlyn?)
Od Evanlyn-CD historii Matt'a
Zaśmiałam się i ruszyliśmy przed siebie.Doszliśmy tam w 15 minut.Było tam pięknie!Chociaż widziałam to miejsce już ze sto razy i tak zawsze mnie urzekało.Słońce świeciło mocno.Wyjęłam z mojej torby wszystkie składniki i zaczęłam myśleć.Matt chodzić w tą i tamtą stronę.Pewnie,również myślał.Nagle ujrzeliśmy coś niedaleko.Zbliżała się burza piaskowa.
-O nie...-szepnęłam.Była już bardzo blisko a ja stałam i wpatrywałam się w nią jak głupia.Nagle Matt poruszył się i szybko podbiegł do mnie.Coś do mnie krzyczał ale był za duży wiatr bym go usłyszała.Spojrzał za siebie i złapał mnie za łapę i pobiegł.Po paru sekundach odzyskałam rozum i pobiegłam w jego tempie.Musieliśmy się ukryć.Niedaleko od nas była duża kupka piasku.Pobiegliśmy w jej stronę i ukryliśmy się.Nagle ziemia się poruszyła i wpadliśmy w jakąś dziurę.Burza nad nami jeszcze szalała.Spojrzałam dookoła.Przed nami i za nami były dwa tunele.
-Nic ci nie jest?-spytał Matt.
-Nie a tobie?
-Nie.Gdzie my jesteśmy?-spytał.Nagle poczułam ukłucie w żołądku.
-O nie...-szepnęłam
<<Matt?>>
-O nie...-szepnęłam.Była już bardzo blisko a ja stałam i wpatrywałam się w nią jak głupia.Nagle Matt poruszył się i szybko podbiegł do mnie.Coś do mnie krzyczał ale był za duży wiatr bym go usłyszała.Spojrzał za siebie i złapał mnie za łapę i pobiegł.Po paru sekundach odzyskałam rozum i pobiegłam w jego tempie.Musieliśmy się ukryć.Niedaleko od nas była duża kupka piasku.Pobiegliśmy w jej stronę i ukryliśmy się.Nagle ziemia się poruszyła i wpadliśmy w jakąś dziurę.Burza nad nami jeszcze szalała.Spojrzałam dookoła.Przed nami i za nami były dwa tunele.
-Nic ci nie jest?-spytał Matt.
-Nie a tobie?
-Nie.Gdzie my jesteśmy?-spytał.Nagle poczułam ukłucie w żołądku.
-O nie...-szepnęłam
<<Matt?>>
Od Matt'a-CD historii Evanlyn
-Em... Może Święta Pustynia Bogów?-Zaproponowała.
-Może być!-Rzekłem, po czym ruszyłem wesoło przed siebie.
-Matt...
-Nom?
-To jest w drugą stronę...
-Yyy...tak... tak! Ja tylko... No nie ważne.
(Evanlyn?)
-Może być!-Rzekłem, po czym ruszyłem wesoło przed siebie.
-Matt...
-Nom?
-To jest w drugą stronę...
-Yyy...tak... tak! Ja tylko... No nie ważne.
(Evanlyn?)
Od Matt'a-CD historii Claire
Wstałem i rzuciłem się na Clarie. Zaczęliśmy się wywracać i tarzać w trawie. W pewnym momencie zacząłem ją łaskotać.
-Nie! Matt! Przestań!-Krzyczała, przez śmiech.
-A co mi dasz?-Przestałem ją na chwilę łaskotać, to był błąd.
-Zaraz zobaczysz.-Uśmiechnęła się chytrze i rzuciła się na mnie. Role się odwróciły.
(Claire?)
-Nie! Matt! Przestań!-Krzyczała, przez śmiech.
-A co mi dasz?-Przestałem ją na chwilę łaskotać, to był błąd.
-Zaraz zobaczysz.-Uśmiechnęła się chytrze i rzuciła się na mnie. Role się odwróciły.
(Claire?)
Od Evanlyn-CD historii Elessari
-Eles-przerwałam jej.-Nie sądzisz że powinnyśmy obydwie iść się pogodzić?
Elessari przez chwilę się zawahała.Uśmiechnęłam się do niej łagodnie i zaczęłam mówić.
-Shirika poprowadzi Light,Matt'a oraz Shiru do walki.Ja z tobą pójdę by się pogodzić-powiedziałam na jednym wdechu.
-Ev...-zaczęła.
-Nie puszczę cię tam samej...
-Znów nie wiesz kto tu jest starszy...No ale dobra-powiedziała w końcu.
-Dobra,Shirika wiesz co robić-zwróciłam się do niej.Shirika pokiwała energicznie głową i poszła naprzód.
<<Shirika?>>
Elessari przez chwilę się zawahała.Uśmiechnęłam się do niej łagodnie i zaczęłam mówić.
-Shirika poprowadzi Light,Matt'a oraz Shiru do walki.Ja z tobą pójdę by się pogodzić-powiedziałam na jednym wdechu.
-Ev...-zaczęła.
-Nie puszczę cię tam samej...
-Znów nie wiesz kto tu jest starszy...No ale dobra-powiedziała w końcu.
-Dobra,Shirika wiesz co robić-zwróciłam się do niej.Shirika pokiwała energicznie głową i poszła naprzód.
<<Shirika?>>
środa, 5 czerwca 2013
Od Shiriki-CD historii Evanlyn
- Moment…..gdzie jest jego medalik? – spytałam ze złością na twarzy.
- Leży w jaskini, ściągnęłam mu go żeby nie przeszkadzał – powiedziała z uśmiechem.
- To mi go przynieś. W końcu on gada może czegoś się od niego dowiemy w razie potrzeby.
- Już lecę! – wykrzyczała z radością i po niego pobiegła. A ja zaczęłam przyglądać się temu szczeniakowi.
- Czemu pani się tak na mnie patrzy? -
- Po pierwsze jaka pani? Jestem jeszcze młoda więc mnie tak nie tytułuj. Mów mi po prostu ‘ty’ albo Shirika.
- Dobrze. No to czemu mi się tak przyglądasz? – powiedział z zdziwioną minką na twarzy.
- Sprawdzam cię. Można powiedzieć , że próbuję cię rozgryźć. Ale mniejsza o to, lepiej mi o sobie opowiedz.
- Ale co mam pani…to znaczy ci powiedzieć ? Ja nic nie pamiętam. – odrzekł ze smutkiem.
- Naprawdę? – wybąkałam i zaczęłam się zastanawiać co zrobić ,gdy nagle zobaczyłam biegnącą do nas Ev. Kiedy już była blisko wyjaśniłam jej wszystko i poprosiłam o medalik.
- No dobrze a więc, ty tu sobie z nim posiedź a ja pogadam z tym ożywionym przedmiotem. Może chociaż on coś mi powie lub wyjaśni. -
- Dobrze. Powodzenia. – Powiedziała z uśmiechem i wróciła do szczeniaka. A ja zaczęłam pogadankę z wisiorkiem.
- Dobrze, a więc będzie tak, ty powiesz mi wszystko co wież a ja pozwolę ci nadal być ‘’ożywionym’’.
- Tak, tak to co chcesz wiedzieć? – spytał z lekką nutą niechęci w głosie.
- Wszystko. Jak ma na imię tamten szczeniak? Jak długo ty już żyjesz? Ile on ma lat? I całą resztę.
- Ten szczeniak nazywa się Eishi i ma trochę mniej niż rok. Ja żyję od 13 dni, więc prawie nic nie wiem. Jedyne co mogę ci powiedzieć to, to że jego rodzina nie żyje a jego chce zabić wataha Ostrego Ciernia, ponieważ jest dla nich zagrożeniem, prawie takim jak ty.
- Szkoda że nie wiesz niczego więcej, ale i tak pomogłeś, więc ciesz się możesz nadal ‘’ żyć ‘’. –Powiedziałam po czym wzięłam go i poszłam opowiedzieć wszystko Evanlyn. Kiedy już to zrobiłam odwróciłam się w stronę młodego wilka i powiedziałam:
- Dowiedziałyśmy się o tobie paru rzeczy. Po pierwsze masz na imię Eishi , po drugie masz mniej niż rok. Czyli podsumowując zacznę cię uczyć dopiero gdy będziesz miał rok i twoje moce choć trochę dojrzeją. A na razie zajmie się tobą Evanlyn. Mnie nie za wracaj głowy, chyba że będziesz miał mi coś ważnego do przekazania. A teraz idź. – powiedziałam na jednym wdechu i odeszłam do swej jaskini. Zostawiając Eishiego w rękach Ev.
- Leży w jaskini, ściągnęłam mu go żeby nie przeszkadzał – powiedziała z uśmiechem.
- To mi go przynieś. W końcu on gada może czegoś się od niego dowiemy w razie potrzeby.
- Już lecę! – wykrzyczała z radością i po niego pobiegła. A ja zaczęłam przyglądać się temu szczeniakowi.
- Czemu pani się tak na mnie patrzy? -
- Po pierwsze jaka pani? Jestem jeszcze młoda więc mnie tak nie tytułuj. Mów mi po prostu ‘ty’ albo Shirika.
- Dobrze. No to czemu mi się tak przyglądasz? – powiedział z zdziwioną minką na twarzy.
- Sprawdzam cię. Można powiedzieć , że próbuję cię rozgryźć. Ale mniejsza o to, lepiej mi o sobie opowiedz.
- Ale co mam pani…to znaczy ci powiedzieć ? Ja nic nie pamiętam. – odrzekł ze smutkiem.
- Naprawdę? – wybąkałam i zaczęłam się zastanawiać co zrobić ,gdy nagle zobaczyłam biegnącą do nas Ev. Kiedy już była blisko wyjaśniłam jej wszystko i poprosiłam o medalik.
- No dobrze a więc, ty tu sobie z nim posiedź a ja pogadam z tym ożywionym przedmiotem. Może chociaż on coś mi powie lub wyjaśni. -
- Dobrze. Powodzenia. – Powiedziała z uśmiechem i wróciła do szczeniaka. A ja zaczęłam pogadankę z wisiorkiem.
- Dobrze, a więc będzie tak, ty powiesz mi wszystko co wież a ja pozwolę ci nadal być ‘’ożywionym’’.
- Tak, tak to co chcesz wiedzieć? – spytał z lekką nutą niechęci w głosie.
- Wszystko. Jak ma na imię tamten szczeniak? Jak długo ty już żyjesz? Ile on ma lat? I całą resztę.
- Ten szczeniak nazywa się Eishi i ma trochę mniej niż rok. Ja żyję od 13 dni, więc prawie nic nie wiem. Jedyne co mogę ci powiedzieć to, to że jego rodzina nie żyje a jego chce zabić wataha Ostrego Ciernia, ponieważ jest dla nich zagrożeniem, prawie takim jak ty.
- Szkoda że nie wiesz niczego więcej, ale i tak pomogłeś, więc ciesz się możesz nadal ‘’ żyć ‘’. –Powiedziałam po czym wzięłam go i poszłam opowiedzieć wszystko Evanlyn. Kiedy już to zrobiłam odwróciłam się w stronę młodego wilka i powiedziałam:
- Dowiedziałyśmy się o tobie paru rzeczy. Po pierwsze masz na imię Eishi , po drugie masz mniej niż rok. Czyli podsumowując zacznę cię uczyć dopiero gdy będziesz miał rok i twoje moce choć trochę dojrzeją. A na razie zajmie się tobą Evanlyn. Mnie nie za wracaj głowy, chyba że będziesz miał mi coś ważnego do przekazania. A teraz idź. – powiedziałam na jednym wdechu i odeszłam do swej jaskini. Zostawiając Eishiego w rękach Ev.
Od Evanlyn-CD historii Shiriki
Spojrzałam na nią poważnie.
-Jesteś tego całkowicie pewna?-spytała Claire.-Dobra ale co ten maluch ma zrobić bez rodziców?
-Zajmę się nim-powiedziałam nagle.
-Co?
-Tak czemu nie?Shirika będzie go "trenowała" a ja się nim opiekowała-powiedziałam.-Może macie lepszy pomysł?
Nastało długie milczenie.
-Świetnie,a teraz wracajmy zanosi się na deszcz.
Wracałyśmy w zupełnej ciszy.Czasami tylko mały raz czy dwa kichnął.Chyba nie jest chory?Świetnie!Tylko tego brakowało...Gdy doszłyśmy do watahy rozpadało się na dobre.Popędziłam z maluchem do jaskini Eles wszystkim jej o tym opowiedzieć.Na początku zawinęłam malucha w skóry.Gdy wyjaśniłam jej wszystko pokiwała z namysłem głową i zaczęła coś mamrotać pod nosem.Nazajutrz maluch miał zacząć trenować z Shiriką.Wzięłam szczeniaka i poszłam z nim do niej.
-Dobra mam tylko jedno ale...-zaczęłam.-Takie jedno ważne pytanie.
-Hm?
-Czy on ma imię?Chodzi mi o to czy jak on użyje tej swojej kwintesencji to jakiś przedmiot może z nim się porozumiewać?
<< Shirika?>>
-Jesteś tego całkowicie pewna?-spytała Claire.-Dobra ale co ten maluch ma zrobić bez rodziców?
-Zajmę się nim-powiedziałam nagle.
-Co?
-Tak czemu nie?Shirika będzie go "trenowała" a ja się nim opiekowała-powiedziałam.-Może macie lepszy pomysł?
Nastało długie milczenie.
-Świetnie,a teraz wracajmy zanosi się na deszcz.
Wracałyśmy w zupełnej ciszy.Czasami tylko mały raz czy dwa kichnął.Chyba nie jest chory?Świetnie!Tylko tego brakowało...Gdy doszłyśmy do watahy rozpadało się na dobre.Popędziłam z maluchem do jaskini Eles wszystkim jej o tym opowiedzieć.Na początku zawinęłam malucha w skóry.Gdy wyjaśniłam jej wszystko pokiwała z namysłem głową i zaczęła coś mamrotać pod nosem.Nazajutrz maluch miał zacząć trenować z Shiriką.Wzięłam szczeniaka i poszłam z nim do niej.
-Dobra mam tylko jedno ale...-zaczęłam.-Takie jedno ważne pytanie.
-Hm?
-Czy on ma imię?Chodzi mi o to czy jak on użyje tej swojej kwintesencji to jakiś przedmiot może z nim się porozumiewać?
<< Shirika?>>
Od Shiriki-CD historii Evanlyn
Wyruszyłyśmy na zachód w poszukiwaniu watahy, o której wspominała Evanlyn. Szłyśmy przez całą noc ale na nikogo się nie natknęłyśmy. Po pewnym czasie coś zaczęło mi nie pasować ,w końcu czego te basiory mogły chcieć od takiego szczeniaka i czemu on się jeszcze nie przebudził….Z zamyślenia wyrwała mnie Ev.
- Nad czym tak myślisz? – zapytała z wyraźnym zaciekawieniem.
- No właśnie nad czym tak myślisz? Chcę wiedzieć , powiedz mi no powiedz. -
- Kto to powiedział? -
- Ja. Jestem tutaj? To ja ten wisiorek .-
- Co jak to możliwe że ty mówisz? Jak to się stało? – spytałam z totalnym z dziwieniem.
- Ten maluch tu użył Kwintesencji i mnie ożywił. -
- Co?!?! -
- Shirika czy to nie jest czasem to co ty tam…no wiesz o co mi chodzi? – spytała Ev.
- Teraz rozumiem, teraz to ma sens. – wybąkałam pod nosem.
- Ale co ma sens? Proszę Shirika pozwól nam zajrzeć do twojej głowy. – powiedziała z niecierpliwością w głosie Claire.
- No dobrze, ale lepiej się skupcie bo nie będę powtarzać. Aha i jeszcze jedna rzecz, proszę nie mówcie o tym nikomu. -
- Dobrze, dobrze. – odpowiedziały zgodnym chórem.
- A więc tak. Kwintesencja to żywioł, który otrzymuje się jeśli zmieniło się swoją złą energię na dobrą (co jest bardzo rzadko spotykaną rzeczą). Czyli ten szczeniak pewnie należał do watahy tamtych złych basiorów, ale zmienił swoją energię i otrzymał Kwintesencję. Tamtych dwóch chciało go zabić by w przyszłości nie mógł zniszczyć watah, które używają złej energii. Podsumowując on nie należy do tamtej watahy do której zmierzamy. A nawet jeśli by tak było ( co jest mało prawdopodobne ) to nie mogę go nikomu oddać. Bo tylko ja mogę nauczyć go powstrzymywać swoje moce i panować nad nimi. Ale niestety to ty jesteś alfą w nasze watasze i to ty musisz zdecydować , czy mogę to zrobić. Więc jak będzie? – spytałam z poważną miną.
<<<Evanlyn>>>
- Nad czym tak myślisz? – zapytała z wyraźnym zaciekawieniem.
- No właśnie nad czym tak myślisz? Chcę wiedzieć , powiedz mi no powiedz. -
- Kto to powiedział? -
- Ja. Jestem tutaj? To ja ten wisiorek .-
- Co jak to możliwe że ty mówisz? Jak to się stało? – spytałam z totalnym z dziwieniem.
- Ten maluch tu użył Kwintesencji i mnie ożywił. -
- Co?!?! -
- Shirika czy to nie jest czasem to co ty tam…no wiesz o co mi chodzi? – spytała Ev.
- Teraz rozumiem, teraz to ma sens. – wybąkałam pod nosem.
- Ale co ma sens? Proszę Shirika pozwól nam zajrzeć do twojej głowy. – powiedziała z niecierpliwością w głosie Claire.
- No dobrze, ale lepiej się skupcie bo nie będę powtarzać. Aha i jeszcze jedna rzecz, proszę nie mówcie o tym nikomu. -
- Dobrze, dobrze. – odpowiedziały zgodnym chórem.
- A więc tak. Kwintesencja to żywioł, który otrzymuje się jeśli zmieniło się swoją złą energię na dobrą (co jest bardzo rzadko spotykaną rzeczą). Czyli ten szczeniak pewnie należał do watahy tamtych złych basiorów, ale zmienił swoją energię i otrzymał Kwintesencję. Tamtych dwóch chciało go zabić by w przyszłości nie mógł zniszczyć watah, które używają złej energii. Podsumowując on nie należy do tamtej watahy do której zmierzamy. A nawet jeśli by tak było ( co jest mało prawdopodobne ) to nie mogę go nikomu oddać. Bo tylko ja mogę nauczyć go powstrzymywać swoje moce i panować nad nimi. Ale niestety to ty jesteś alfą w nasze watasze i to ty musisz zdecydować , czy mogę to zrobić. Więc jak będzie? – spytałam z poważną miną.
<<<Evanlyn>>>
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




