niedziela, 30 czerwca 2013

Od Shiru-CD

- To ja... Twoja ciotka Serim
Wszystko nabierało sensu. Moja ciotka zawsze miała talent do przyzwań.
- Czemu nie wstawiłaś się tu osobiście !? - krzyknąłem
- Nie mogłam.
- Wyjaśnij mi to ! Czemu pieczęć jest zerwana !? - nie mogłem się uspokoić
- To nie tak. Nie została do końca zdjęta. Minie 12 dni zanim się do końca odrodzi.
- Uff... To w czym problem ? Wystarczy wzmocnić pieczęć i po sprawie...
- Tak, ale twój mistrz... Nie żyje. Tylko on mógł to zrobić prócz ciebie.
- A więc ten dziad kopnął w kalendarz ? - mimo wszystko wypowiedziałem to z szacunkiem
- Tak. Już po twoim odejściu był słaby. Można się było tego spodziewać.
- Co mam zrobić ? Nie mogę przecież wrócić.
- Nosisz jeszcze rodowy pierścień ?
- Nie, ale mam go w jaskini... To jakiś skarb czy co ?
- Czyli jeszcze nie czas... - Srim mówiła chyba do siebie
- Jaki czas ? - spytałem
- Trzeba będzie kupić mu trochę czasu zanim jego moc się przebudzi... Nie jest chyba jeszcze gotowy na to spotkanie - cały czas mówiła do siebie
- Ej ! Serim o co chodzi ?!
- E ? A tak ! Shiru !
Przewróciłem oczami
- No nic.... Nie zamartwiaj się tym. Gdy przyjdzie taka potrzeba wrócę po ciebie. Na razie ! - krzyknęła i chowaniec zniknął
- Ej ! Czekaj no ! Co z bratem !!!
Nie usłyszałem odpowiedzi. Skoro mam się tym nie przejmować to po kiego tu przylazła !? No nic... Chyba muszę czekać.

sobota, 22 czerwca 2013

Od Shiru-CD

" Dwanaście kłów, dwanaście kropel krwi,
Dwanaście dni, gdy księżyc ponownie będzie w pełni... "

To właśnie taka myśl przemknęła mi po głowie, co było dość dziwne. Stałem tak wgapiając się w stworzenie nie okazując żadnych emocji. Nawet nie drgnąłem. Szczerze mówiąc nie wiedziałem co zrobić. Uciekać ? Zostać ? A może zacząć rozmawiać ? Chyba mi odbiło. Jakby to umiało chociaż mówić... Jedna myśl nie dawała mi spokoju. " Czego ten lis ode mnie chce ? " Nagle ze spokojnego letniego wietrzyku zerwała się wichura. Pod łapami lisa pojawił się krąg z pięcioramienną gwiazdą na środku. Niebo przyćmiły czarne chmury, a woda jeziora stała się burzliwa.
Zrobiłem krok w tył. Znowu ! Znowu ta myśl.
- DwanaścieDwanaścieDwanaścieDwanaście - coś cały czas mówiło w mojej głowie.
Warknąłem odruchowo.
- Wreszcie... Znalazłem cię... Mój słodki braciszku - odezwał się chrypliwy głos
Nie mogłem w to uwierzyć. Pierwszy raz w życiu poczułem coś takiego jak strach i zaskoczenie w niebywałej kombinacji. Chciałem uciec, lecz nie mogłem. To był on...
Nim się spostrzegłem lis zaczął świecić na biało.
- Znikaj - całą okolicę 50 metrów ogarnęło światło - ZNIKAJ !!!
- Serim.... Cholero !!! - krzyknął mój brat i jego głos zniknął z mojej głowy złowrogo krzycząc
Moje oczy początkowo przyćmione czarną mgłą odzyskały ostrość widzenia.
- Shiru.... Przepraszam - odezwał się piękny, znajomy mi głos
- Czy.... To... To był " ON " ?
- Owszem... Twój brat, największy mag czarnej księgi obudził się ze snu i zamierza odzyskać swoje dawne ciało....
Serce zaczęło mi szybciej walić....
- Ale.... Przecież pieczęć miała działać przez pełne 20 lat dopóki nie będę wystarczająco silny by ją odnowić ! - powiedziałem rozpaczliwie.
- Dlatego właśnie przybyłam.... Riru, lis, którego widzisz przed sobą to mój chowaniec.
- Niemożliwe...
- Owszem... To ja. Twoja ciotka, Serim

< CD, nastąpi >

piątek, 14 czerwca 2013

Powracam

Okey, mój wielce szanowny, powolny net zechciał (w końcu) ze mną współpracować, więc powracam. Możecie już do mnie wysyłać opowiadania i tak dalej. Jednak przypominam, iż wszelkie skargi, prośby i inne dotyczące rang kierujecie do Evanlyn (jeszcze na czerwono zaznaczam).

Pozdro, Eles 

czwartek, 13 czerwca 2013

Od Shiru-CD

Zacząłem czytać tekst z niezwykłą jak na mnie ciekawością... 
Był to rozdział opisujący głównie zachowanie zwierzęcia i jego wygląd. 
- Matko... Co za bezużyteczna książka - mruknąłem do siebie
Jedyną interesującą informacją była notatka o ogonach. Im więcej lis posiadał ogonów ( max 9 ) tym więcej swoich sił po walce zregenerował. 
Zamknąłem księgę wzburzając tym samym tonę kurzu, która przez jakiś czas wałęsała się po mojej jaskini. Szybko wybiegłem z domu. Było po południu. Około 13:30. Nagle poczułem spory niepokój. Wiatr ucichł i zrobiło się dziwnie spokojnie. Nigdy nie zwracałem na takie rzeczy uwagi, lecz dziś coś mnie zdenerwowało. Twardo stałem łapami po ziemi drapiąc czasem upadłe drzewo leżące parę centymetrów ode mnie. Nasłuchiwałem... W oddali znajdowało się stado jeleni. Odgłos ich kopyt dobiegał zza gór. Nie wyczuwałem niczyjej obecności. Szedłem więc dalej przeskakując nad rozległymi korzeniami wierzb. Parę minut później szedłem aleją gdzie po bokach ścieżki kwitły piękne, różowe wiśnie. Wiatr unosił ich płatki. Wyglądały jakby tańczyły na wietrze. Nagle coś zrozumiałem. Stanąłem przerażony i powiedziałem do siebie :
- Czy na terenach naszej watahy kiedykolwiek kwitły wiśnie !?
Zaśmiałem się. Nie wiem czemu. Chyba ze zdenerwowania, albo z głupoty zaistniałej sytuacji. 
- Iluzja ? 
Moje oczy przybrały czerwony kolor tak samo jak pazury. Jednym potężnym machnięciem łapy rozwiałem iluzję. Rozejrzałem się wokoło. Byłem przy jeziorze. Na kamieniu przy wodzie siedział biały, święcący lis z dziewięcioma ogonami. Na środkowym ogonie widać było niebieski znak zegara z przesuwającą się wskazówką. Zwierze podeszło do mnie nie okazując żadnej agresji. 

" Dwanaście kłów, dwanaście kropel krwi,
Dwanaście dni, gdy księżyc ponownie będzie w pełni... "

< CD, nastąpi >

Od Luke'a

Włóczyłem się po lesie.Zaburczało mi w brzuchu.Zacząłem szukać jakiejś zwierzyny.Znalazłem sarnę.Schowałem się w krzakach i czekałem.Po chwili byłem gotów.Spojrzałem na nią jeszcze raz i skoczyłem.Nagle z krzaków przede mną wyskoczył jakiś wilk.Sarna spłoszyła się i uciekła.Wilk powalił mnie na ziemie i przycisnął łapę do gardła.
-Kim jesteś!?-krzyknęła.
-chh...rr...ch..
Wilczyca rozluźniła ucisk i spytała jeszcze raz.
-A co cię to?-odpowiedziałem szorstko.
-Ponieważ jesteś na terenie mojej watahy-warknęła.
-Spoko jak mnie puścisz to pójdę sobie-powiedziałem.Wilczyca spojrzała mi w oczy i zaśmiała się.
-Nie wierze ci-syknęła.Nagle rozluźniła uścisk jeszcze bardziej.To była moja szansa.Wyrwałem się i dzięki prędkości światła stałem tuż za nią.
-I co teraz?-szepnąłem.Wilczyca pisnęła i odwróciła się.Biegałem w kółko i myślałem że zaraz zwariuje.Ale ona tylko się uśmiechnęła i nagle zniknęła.Stanąłem i zacząłem się rozglądać.Wilczyca stała niedaleko mnie i uśmiechała się.
-No widzisz...Nie tylko ty jesteś szybki-mruknęła.
-Eh dobra poddaje się-mruknąłem.
-Podd..ajesz się?-zdziwiła się.
-No ta,nie chcę mi się już bawić...
-BAWIĆ!?-krzyknęła.
-Dobra,dobra...Jestem Luke-przedstawiłem się.Wadera spojrzała na mnie nie ufnie ale podeszła.
-Jestem Evanlyn.
-Mhm...Więc jestem na terenie jakiej watahy?-spytałem.
-Lux Vita-odpowiedziała szybko.
-I ty jesteś alfą?
-Spostrzegawczy jesteś-mruknęła.
-Wiem o tym-zaśmiałem się.-Więc...Przyjęła być mnie?
Myślałem że zaraz mnie wyśmieje i znów zaatakuje ale ona tylko popatrzała na mnie i uśmiechnęła się przyjaźnie.
-Spoko.

Od Evanlyn-CD historii Shiriki

-Jesteś tego pewna?-spytałam.Shirika zaczęła chodzić w kółko.
-Tak,tak...Na pewno tak!-powiedziała pewna siebie.-Gdzie jest Eishi?
-Śpi-odparłam krótko.
-Obudź go.
-Nie.
-Dlaczego?
-Bo śpi.
-...Wiem obudź go.
-Obudzę jak się wyśpi-uśmiechnęłam się.Shirika spojrzała na mnie smętnie.
<<Shirika?>>

środa, 12 czerwca 2013

Od Shiru-CD

Otworzyłem księgę na spisie treści : " Magiczne Zwierzęta ", " Alchemia "... Może " Nadnaturalne Zwierzęta "... Tak, to może być tu. 
Otworzyłem na stronie 2452. Zbadałem wzrokiem całą stronę. Nie widziałem nigdzie żadnej informacji o lisach. Przez równe pół godziny przewracałem kartki. W końcu nastał ranek. Wilgoć unosiła się w powietrzu. Mimo to słońce świeciło i nie zapowiadało się ani na deszcz, ani na burzę. Nagle na jedną z kartek spadła kropla mojej krwi. 
- Auć ! - krzyknąłem 
Dopiero po tym zorientowałem się, że zaciąłem się podczas przewracania kartek. Polizałem ranę... Spojrzałem na księgę. Jej strony zaczęły się szybko przewracać. Stałem osłupiały i patrzyłem jak kartki księgi z niebywałą prędkością przewracały się z lewej strony na prawą. Po chwili podniosłem łapę i zamknąłem księgę. 
- Ehh... A to co miało być ? Babka nigdy mi nic o czymś takim nie mówiła. - westchnąłem 
Gdy następnym razem otworzyłem księgę moim oczom ukazał się tytuł :
" Novem Caudas "
Z tego co pamiętam znaczyło to " Dziewięć Ogonów ". Z niezwykłą jak na mnie ciekawością spojrzałem w tekst i zacząłem czytać. 

< CD, nastąpi >

Nieobecność

Uwaga! Eles będzie nieobecna od dziś do czasu nieokreślonego!Wszystkie opowiadania i porśby o rangę proszę kierować do mnie!
                                                                                                                  Pozdro Ev

wtorek, 11 czerwca 2013

Nowy wilk!

Nowy wilk Luke!

Od Evanlyn-CD historii Matt'a

Zaklęłam pod nosem.
-Gdy uciekaliśmy przed burzą wypadł mi kwiat-mruknęłam.
-A skąd go miałaś?-spytał Matt.
-Z Łąki Marzeń-powiedziałam.-Choć zerwiemy drugiego.
Poszliśmy na łąkę.Przy kwiatach lśniła poświata.Podeszłam do jednego i zerwałam go.
-Dobra wracajmy-uśmiechnęłam się.Gdy wróciliśmy do jaskini zaczęliśmy go przygotowywać.Wyciągnęłam małą drewnianą miseczkę,którą kiedyś znalazłam.Włożyłam tam parę jeżyn oraz magicznych malin.
-A jaki to ma być eliksir?-spytał Matt wrzucając specjalne liście.
-Szczerze?Nie mam pojęcia,chcę jakiś odkryć-powiedziałam i zaczęłam to wszystko ugniatać.-Dobra teraz tylko ten pyłek z kwiatu.
Podniosłam go,wstrząsnęłam go parę razy i do miseczki wleciał różowy pyłek.Nagle coś wybuchło.Różowa para wleciała prost we mnie.Zamknęłam oczy i zaczęłam kaszleć.Moje myśli wariowały.Co to była za różowa para?Co sprawiło wybuch?Otworzyłam oczy.Rozejrzałam się dookoła.Wszystko było na swoim miejscu.Skierowałam wzrok na Matt'a i wybłuszyłam oczy.
-Czemu jesteś różowy?-spytałam dziwnym sennym głosem.Matta spojrzał na swoje futro.
-Nie jestem różowy...To ty masz różowe oczy-odparł przyglądając mi sie.-Widzisz wszystko na różowo?
-Nie tylko ciebie-zdziwiłam się.
<<Matt?>>

Od Shiriki-CD historii Matt'a

Nagle się obudziłam, nie mogłam uwierzyć że to był sen. Przewertowałam wszystko co się wydarzyło i w końcu zrozumiał sens tego snu. Szybko zerwałam się na równe nogi i pobiegłam do Evanlyn żeby jej o wszystkim opowiedzieć. Kiedy już jej to wytłumaczyłam, zaczęła się dziwnie na mnie patrzeć.
- Dlaczego tak się na mnie patrzysz? – spytałam z lekkim strachem.
- Bo po pierwsze: ty naprawdę jesteś strasznie dziwna. A po drugie: To co zrozumiałaś z tego snu?
- Eishi jest moim….bratem. – powiedziałam z nie małą radością. 

<<<Evanlyn>>>

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Od Matt'a-CD historii Evanlyn

-A ja tak.-Podszedłem do Evanlyn.
-Co?-Pytała z niedowierzaniem.
-Pstro.-Zażartowałem.
-Z kąt!?-Zdziwiła się.
-Ma się swoje sposoby...-Rzekłem i podążyłem w stronę wyjścia.
-Matt, czekaj!
-Mhm?-Odwróciłem się.
-Mieliśmy przecież robić ten eliksir, czyż nie?-Uśmiechnęła się.
-Na pewno chcesz tylko zrobić eliksir? Czy może chcesz ze mną spędzić więcej czasu?-Podszedłem do niej.
-Co... ja nie! to tylko eliksir!
-Ja wiem swoje, ty swoje... To jaki robimy eliksir?

(Ev?)

Od Matt'a -,,Tajemniczy głos" c. 1

Ten dzień zapowiadał się jak każdy inny. Wstałem wcześnie rano poszedłem na polowanie, po drodze spotkałem Shiru. Chwile pogadaliśmy, w sumie fajny facet, szkoda, że tak szybko poszedł. Cóż miał może ważniejsze sprawy... Po obfitym posiłku poszedłem na spacer do lasu. Spostrzegłem tam jakieś dziwne światła.
-Co jest?-Podszedłem do dziwnego zjawiska. Znalazłem tam zachęcającą buteleczkę.
-W sumie co mi szkodzi? Wygląda nieszkodliwie.-Wziąłem buteleczkę i wypiłem jej zawartość. Przez jakieś pół godziny nic się nie działo. Normalnie chodziłem, widziałem i miałem fajny posmak w pysku. Lecz, nagle zaczęła mnie strasznie boleć głowa, ból był przeszywający i wciąż się nasilał. Zemdlałem. Obudziłem się w tym samym miejscu, co przedtem. Nadal bolała mnie głowa, ale nie było aż tak strasznie.
-Ja wale, co to było!?-Krzyczałem wstając.
-Czeeść...-Nagle coś usłyszałem.
-Kto to?-Stanąłem gotowy do ataku.
-Hehehehe....-Zaśmiał się szyderczo.
-Gdzie jesteś!? Nie ukrywaj się!-Denerwowałem się.
-Jestem w twojej głowie...
-Co!?
-Mogę teraz rozkazać Ci słyszeć nawet nieistniejące dźwięki i widzieć, coś czego nie ma... Buahahaha!!!
-Eee...
-Patrz i podziwiaj hehehehe!-Przed moimi oczyma ukazało się ciemne miejsce, było tak ciemno, że nie wiedziałem gdzie jestem.
-Co to?-Rozejrzałem się.
-Labirynt.To takie trudne do spostrzeżenia?-Wyśmiał mnie.
-Zamknij się!
-Ughrr...-Zdenerwował się. Nagle zacząłem słyszeć dziwne dźwięki, jakby krzyki, ale nie zagubionego wilka, tylko jakiegoś potwora. Zacząłem biec. Oczywiści ciągle na wszystko wpadałem, bo było straszliwie ciemno.
-Aaa!!!-Syknąłem z bólu, bóle głowy wróciły. Dookoła mnie stanęły dziwne stworzenia, nie widziałem ich dokładniej, bo (wspomnę to po raz trzeci ) było bardzo ciemno. Byłem pewien, że to koniec, ale resztkami sił się broniłem. Wreszcie padłem na kolana.
-Hehe...-Nagle wszystko zniknęło. Leżałem na ziemi zastanawiając się, kto, lub co to właściwie jest.
-Hallo!!! Panie dziwny głosie?
-Czego ty chcesz!?
-Czym ty w ogóle jesteś?
-Głosem!? A teraz daj mi spokój!
-Ja mam Ci dać spokój?
-Grr... Robimy powtórkę!?
-Nie!!!!
-No, to siedź cicho i mnie nie denerwuj!
-Ok...ok...-Mruknąłem. Wróciłem do swojej jaskini. Położyłam się na wyprawionej skórze dorodnego jelenia, którego zjadłem na śniadanie. Zasnąłem. Śniły mi się koszmary. Nagle się obudziłem. Postanowiłem ruszyć do pewnego miejsca. Zabrałem najpotrzebniejsze rzeczy, powiadomiłem Alfy i ruszyłem w drogę.
-Matt?-Zaczął ten debil siedzący w mojej głowie.
-Czego...-Miałem zły humor.
-Mam sprawę.
-Na serio?-Zapytałem ironicznie.
-Wiesz, czym różni się parawan od słonia?
-Nie...
-Tym, że parawanem można zasłonić, a słoniem nie można zaparawanić! Hhahaha!!!-Wybuchł śmiechem.
-To już koniec?
-Tak.
-Ahahaha...
-Bez komentarza ...-Stwierdził.
-Dobra bądź już cicho, idziemy dalej.-
-My?
-Toż siedzisz w mojej głowie, to jak ja to i ty...
-Eee...
-Ja nie mogę co za pustak!-powiedziałem znudzony naszą rozmową.
-Eee...
-Ech...
-Ech?-Pytał się głupio.
-Ech.
Czemu ,,ech"?
-Bo ech.
-A dlaczego ,,ech"?
-No, bo nie ,,ach".
-Ach?
- (...) Dobra ruszajmy.
-A tak w ogóle, to do kąt my właściwie idziemy.-Nie odpowiedziałem tylko ruszyłem dalej. W pewnym momencie zaczął zadręczać mnie pytaniami, i przez niego potknąłem się ko kamień. Zacząłem się turlać po wzgórzu .
-a-a-a-o-o-e-j-j!!!!-Gdy skończyłem, ten wybuchł śmiechem.
-Z czego się tak rżysz!?
-Bo...ty... nie mogę... hahahahahha!!!
-Grr...-Ruszyłem dalej na południe. Szedłem i szedłem, aż ujrzałem coś strasznego...
Wyglądało jak pole bitwy, pobojowisko. Zaschła krew, zgniłe resztki ciał, mnóstwo szkieletów i zardzewiałej broni.
-Ja... Co tu się stało?-Rozejrzałem się. Z ciekawością zapuściłem się w głąb. Szedłem i rozglądałem się. Nagle wszystko zniknęło i na miejscu obozu śmierci pojawiła się cudna łąka.
-Eee...Co się dzieje?
-Mhm.
-To twoja sprawka?
-No a czyja niby?
-Łał... Ładnie tu.-Spostrzegłem.-Ale nie wiem czy to prawda czy złudzenie...-Nieco się zasmuciłem, lecz szedłem dalej.
-Może tak, może nie...-Zaczął bawić się tym co widziałem.
-Przestań!
-Nie...-Nie przestawał.-Po namyśle, pokażę Ci jak to wygląda na prawdę. Ujrzałem jednak tą gorszą wersję.Ruszyłem dalej, w oddali dojrzałem konia. Stał nad szczątkami jakiegoś człowieka.

-Ech... ta wojna więcej zabiera, niż oddaje.-Westchnąłem.
-Święta racja...-Rozpaczał koń.-To był mój jeździec, ale i najlepszy przyjaciel...-Żalił się. Zacząłem go pocieszać. Nagle zarwał się na równe nogi i zmienił swój wygląd, skierował się do mnie i skoczył na jakiegoś atakującego mnie zombie. W ułamek sekundy go zabił.
-Musimy jak najszybciej stąd uciekać!-Wrzasną i w,, wrzucił" mnie na swój grzbiet. po zmianie wyglądu wyglądał tak:
Lecieliśmy ponad górami, aż dolecieliśmy do pięknego miejsca...

Łał...-Żekłem.

C.D.N...

niedziela, 9 czerwca 2013

Od Shiru-CD

Zasnąłem w mojej jaskini. Śniło mi się czerwone lisie oko zerkające z księżyca. Gdy obudziło mnie światło nie wiedziałem co myśleć.
- Błe... To było... Przerażające... I dziwne - powiedziałem tonem nie wykazując za bardzo emocji
Wyszedłem na zewnątrz zobaczyć co się dzieje. Nie możliwe żeby był ranek. Spojrzałem w dal.
- Ejj... Bez żartów ! - krzyknąłem
Lisie ogony zwiększyły swą liczbę do ośmiu. Zmrużyłem na chwilę oczy chroniąc je przed blaskiem padającym od zwierzęcia. Minął ułamek sekundy jak przede mną nie było żywej duszy. Stałem tam przez chwilę zastanawiając się nad tym wydarzeniem. Następnie szybko pobiegłem po moją jedyną księgę. Nie korzystam z niej za bardzo, więc została otwarta pierwszy raz od jakiś 50 lat. Nigdy nie darowałem sympatią magii ani książek. Uważałem to za zbyteczne... Chociaż powodem dla tego może być to, że jakoś nigdy nie miałem do tego talentu. Pra pra babka z mojej watahy przekazała ją mojej babce i nauczyła ją korzystać z magii. Ta zaś miała to samo zrobić ze mną, lecz po tygodniu nauki stwierdziła, że nie ma we mnie ani drobiny talentu i nie ma zamiaru mnie więcej tego uczyć. Nie przeszkadzało mi to. W sumie jak to stwierdziła nie mogłem powstrzymać radości jaką w sobie miałem.
Przetarłem łapą zakurzoną okładkę. Była to księga ogólnej wiedzy o magii. Miałem tylko nadzieję, że coś z niej zrozumiem. Pamiętam opowiadania, które słyszałem za młodu o lisach z nadzwyczajną liczbą ogonów, ale to było już dawno temu. Otworzyłem na spisie treści... " Magiczne Rośliny " , " Alchemia ".... Może " Nadnaturalne Zwierzęta " ?

< CD nastąpi >

Od Claire-CD historii Matt'a

-To ci dam - uśmiechnęłam się łaskocząc Matta.
-To chyba mój najgorszy błąd w życiu - śmiał się.
-Nie wiem jak ty, ale ja się cieszę, że losy się odwróciły.
Nagle coś usłszałam. Wstałam i wsłuchiwałam się, ale po chwili już była cisza. Spojrzałam na Matta, który biegł mnie atakować.
-Matt nie, już koniec - zaśmiałam się - Błagam!
-No dobrze. Mam nadzieję, że nie jest to podstęp.
-Hmm... Może tak może nie - zaczęłam się na niego gapić.
-Em... Claire? Dlaczego się tak na mnie gapisz?
-Mam swoje powody - odwróciłam się - zostaniemy przyjaciółmi?

<<Matt?>>

piątek, 7 czerwca 2013

Od Shiru-CD

Pierwsze co ujrzałem po otworzeniu oczu był ciemny las oświetlony tysiącem świetlików. Usiadłem i rozejrzałem się wokoło.
- A to... Co ? - powiedziałem do siebie
Moim oczom ukazał się piękny biały lis o czterech ogonach. Jego ciało pokrywała nieznajoma, magiczna aura, która sprawiała, że nie mogłem się do niego zbliżyć. Końcówki ogona, łap, uszu jak i pysk w okolicach nosa pokryte były niebieskimi znaczeniami. Nie był duży. Miał rozmiar normalnego lisa.... Lecz z pewnością nie był zwyczajny. Jego ogony wciąż falowały na wietrze... Skamieniałem z wrażenia.
Nieznane stworzenie połyskiwało w blasku księżyca. Nagle zdając sobie sprawę, że się w nie wpatruję poruszyło się i zniknęło w lesie.
Siedziałem tak jeszcze parę minut nie mogąc ogarnąć co się stało.
- Hah... Haha... - zacząłem się śmiać - Musiałem się przez przypadek uderzyć w głowę jak spałem... Tak... Mogło tak być....
Bez dłuższego zastanawiania się nad sytuacją odszedłem do swojej jaskini wmawiając sobie, że to co widziałem najprawdopodobniej było snem... Przecież niemożliwe jest żebym spotkał " Jego " .
- Gdzie tak długo byłeś ?? Coś się stało ? - spytała Shirika
- Nic takiego - powiedziałem swoim jak zwykle obojętnym tonem
Wszedłem do mojej jaskini. Widziałem jedynie ciemność... W sumie nic dziwnego. W końcu była prawie noc. Zasnąłem nie myśląc za bardzo o Lux. Miałem po prostu nadzieję, że więcej nie odważy się tu przywlec swej osoby.
Mój sen trwał póki nie obudziło mnie światło.
- Co ? Już ranek ? - mówiłem do siebie
Otarłem oczy łapą i odzyskałem ostrość widzenia. Spojrzałem w niebo. Dziwne... Ujrzałem ciemne gwieździste niebo. Co to było za światło ? Moje myśli przerwał długi donośny dźwięk.
- Ejj... Bez żartów ! - krzyknąłem

< CD nastąpi >

Od Matt'a-CD historii Evanlyn

-Co, jak ty, to?
-Cii...Wojna trwa nie ma czasu na rozmowy!
-Ale...-Zaczęła za mną iść.
-Słuchaj! Krew płynie jak rzeka, ratuj się, ratuj innych nie czekaj!
-Ale...
-Bądź mądra i zkumaj, bo możesz mieć tu równy wkład! To tylko sekunda by zrozumieć jeden fakt! Broń innych, lecz też i siebie!-Krzyknąłem i ruszyłem do walki.
-Tak jest!-Przestała powtarzać, ,,ale" i zaczęła bardziej uważać. Podbiegłem do Shiriki i pomogłem jej, bo napadło ją z sześć wilków. Z łatwością ich we dwoje pokonaliśmy. Zgodnie z ich tradycją wieczorem nastawał chwilowy pokój, aby pozbierać martwe ciała wojowników. Nasza wataha spotkała się w tajnym schronie.
-Jakie straty? Trzymamy się planu?-Weszła Eles.
-Straty zerowe.Plan utrzymywany!-Powiedziała Shirika.
-Dobra, uwagi i pochwały. Ev tylko tak dalej, Matt rób to co robiłeś, Shirika świetnie, Shirru mierzysz wysoko, podoba mi się to, Clarie nieźle. Chce kto pić?
(Shirika, Ev?)

Od Evanlyn-CD historii Shiriki

Nagle oczy Eishia,również zaświeciły,tyle że były koloru żółtego.I nagle zupełnie zgasły.
-Już wszystko wiem-powiedziała cicho Shirika.
-Ta...Ciesze się-zaczął Shiru.-Lecz tam nadal jest wojna!
-Musiałam sprawdzić co z małym-zaczęłam.-Ale Eles nie chciała puścić mnie samej.
Podeszłam do małego i się uśmiechnęłam.
-Co to było?-wymamrotał.
-Nic,śpi dalej-powiedziałam i wzmocniłam tarcze.-Shirika!Idziemy!
Pobiegliśmy na polane gdzie odbywała się wojna.Eles wpadła w szał i walczyła z pięcioma wilkami naraz.Claire oraz Matt walczyli z równą prędkością.Shirika pobiegła pomóc Eles a Shiru zaczął walczyć na własną rękę.Ja pobiegłam na bok i ochraniałam wszystkich.Raz jakiś wilk prawie trafił Claire ale osłoniłam ją tarczą.Stałam tak i chroniłam wszystkich a wilków było coraz więcej.Skąd oni tu?Nawet nie usłyszałam gdy poleciała wojenna nutka.Chciałam aby się zamknęła ale nie!Nagle usłyszałam za sobą warkot.Powoli się odwróciłam i zobaczyłam tylko lecącą na moją twarz łapę.Zamknęłam oczy.Nic.Otworzyłam je.Przedemną stał Matt powstrzymując łapę tego wilka swoją.I nagle na jego twarzy pojawił się wściekły uśmiech.Nagle wilk zrobił wielki oczy i poleciał do tyłu.
-Jak ty to...
-Padnij!-krzyknął.Zrobiłam to co kazał i padłam razem z nim.Nad nami przeleciał jakiś błysk.Matt znowu uśmiechnął się szyderczo i podniósł się.
<<Matt?>>

Od Evanlyn-CD historii Matt'a

Powoli otworzyłam oczy.Nagle ujrzałam leżącego na ziemi wilkołaka a nad nim stojącego jeszcze jakiegoś wilka.Z mojego gardła wyrwał się cichy pisk.Nagle wilk spojrzał na mnie.Ogarnął mnie strach.Gdy podszedł do mnie bliżej ujrzałam Matt'a.
-Nic ci nie jest?-uśmiechnął się łagodnie i pomógł mi wstać.
-Nie...Gdzie my jesteśmy?Kto to?Skąd ja się tu wzięłam?-zaczęłam zadawać pytania.
-Hm..To może najpierw wródźmy? Co ty na to?-roześmiał się.Poszliśmy dalej tunelem i nagle znaleźliśmy się w mojej jaskini.
-Nie wiedziała o tym przejściu-mruknęłam wychodząc zza skały.
<<Matt>>

Od Shiriki-CD historii Evanlyn

Właśnie szliśmy do walki, kiedy nagle coś zauważyłam i się zatrzymałam.
- Light czy to nie te dwa basiory, które ostatnio chciały zabić Eishiego?
- Masz rację, a to oznacza…. -
- …że to wataha ostrego ciernia i nie pójdzie na ugodę.- dokończyłam.
- Musimy ostrzec Ev i Eless. -
- Chodźmy. -
Szybko zaczęłyśmy biec i w ostatnim momencie udało nam się powstrzymać je od pójścia na ugodę. Wszystko im wyjaśniłyśmy i Elessarii od razu zmieniła swoje podejście.
- W takim razie nie mamy żadnego innego wyboru i musimy walczyć. – powiedziała z ogromną determinacją.
Szybko ustaliliśmy plan walki i wybiegłyśmy naprzeciw watasze. Chwilę później zaczęła się walka, ale po krótszej chwili zobaczyłam że wśród walczących nie ma tych dwóch basiorów. Od razu wiedziałam co to znaczy. Szybko podbiegłam do Evanlyn.
- Gdzie jest Eishi? – powiedziałam ze strachem w oczach.
- Jest w mojej jaskini, chroniony przez muzyczną tarczę.
- Muszę do niego iść. -
- Ale co się… - Ev obejrzała się dookoła i zobaczyła co nie gra-…idź, poradzimy sobie.
Zaczęłam biec ile sił w nogach, kiedy wparowałam do jaskini oni już tam byli, ale na szczęście Eishiemu nic nie było.
- Może byście zadarli z kimś o większych rozmiarach? – zapytałam z pogardą.
- Chyba nie mówisz o sobie, gdzie masz swoją przyjaciółeczkę? – spytał jeden z nich.
- Sama sobie z wami poradzę. -
- W takim razie życzę szczęścia. -
- Dziękuję ale mnie się raczej nie przyda już prędzej wam. – wykrzyczałam z pewnością o wygranej.
W tym samy momencie oba wilki rzuciły się na mnie. Chwilę później leżały martwe na ziemi.
Nagle Evanlyn i cała reszta wbiegli do jaskini. Widząc to nie mogli uwierzyć własnym oczom. A na dodatek nie mogli odciągnąć uwagi od moich, które w tym momencie świeciły się na niebiesko jak jakieś neonowe lampki, ale nie tylko one, moje znamię też zaczęło świecić.


<<<Evanlyn>>>

Od Matt'a-CD historii Evanlyn


-Co to znaczy, ,,O nie..."?-Lekko się wystraszyłem. 
-To oznacza...-Nie dokończyła, tylko zemdlała.
-O kurde! Co teraz?-Burza przemijała, i to gorzej, była coraz większa. Bez zastanowienie wziąłem Ev na grzbiet i ruszyłem pierwszym lepszym tunelem. Szedłem i szedłem, na szczęście Ev jest zgrabną wilczycą i mnie nie obciążała, bo droga ciągnęła się spory kawał.Nagle tunel znów się rozdwoił. Na tym rozstaju dróg stał dobry Bóg... Chciałbym, przede mną stał rozwścieczony wilkołak.


-Daj Bloody!!!!-Warkną do mnie wskazując na Ev.
-Nigdy!-Rzuciłem się na niego bez zastanowienia. Walka trwała jakieś 15 min. Pokonałem go, w tym samym czasie Ev zaczęła się przebudzać.
(Evanlyn?)

Nowy wilk!

Nowy wilk Eishi!

Od Evanlyn-CD historii Matt'a

Zaśmiałam się i ruszyliśmy przed siebie.Doszliśmy tam w 15 minut.Było tam pięknie!Chociaż widziałam to miejsce już ze sto razy i tak zawsze mnie urzekało.Słońce świeciło mocno.Wyjęłam z mojej torby wszystkie składniki i zaczęłam myśleć.Matt chodzić w tą i tamtą stronę.Pewnie,również myślał.Nagle ujrzeliśmy coś niedaleko.Zbliżała się burza piaskowa.
-O nie...-szepnęłam.Była już bardzo blisko a ja stałam i wpatrywałam się w nią jak głupia.Nagle Matt poruszył się i szybko podbiegł do mnie.Coś do mnie krzyczał ale był za duży wiatr bym go usłyszała.Spojrzał za siebie i złapał mnie za łapę i pobiegł.Po paru sekundach odzyskałam rozum i pobiegłam w jego tempie.Musieliśmy się ukryć.Niedaleko od nas była duża kupka piasku.Pobiegliśmy w jej stronę i ukryliśmy się.Nagle ziemia się poruszyła i wpadliśmy w jakąś dziurę.Burza nad nami jeszcze szalała.Spojrzałam dookoła.Przed nami i za nami były dwa tunele.
-Nic ci nie jest?-spytał Matt.
-Nie a tobie?
-Nie.Gdzie my jesteśmy?-spytał.Nagle poczułam ukłucie w żołądku.
-O nie...-szepnęłam
<<Matt?>>

Od Matt'a-CD historii Evanlyn

-Em... Może Święta Pustynia Bogów?-Zaproponowała.
-Może być!-Rzekłem, po czym ruszyłem wesoło przed siebie.
-Matt...
-Nom?
-To jest w drugą stronę...
-Yyy...tak... tak! Ja tylko... No nie ważne.
(Evanlyn?)

Od Matt'a-CD historii Claire

Wstałem i rzuciłem się na Clarie. Zaczęliśmy się wywracać i tarzać w trawie. W pewnym momencie zacząłem ją łaskotać.
-Nie! Matt! Przestań!-Krzyczała, przez śmiech.
-A co mi dasz?-Przestałem ją na chwilę łaskotać, to był błąd.
-Zaraz zobaczysz.-Uśmiechnęła się chytrze i rzuciła się na mnie. Role się odwróciły.
(Claire?)

Od Evanlyn-CD historii Elessari

-Eles-przerwałam jej.-Nie sądzisz że powinnyśmy obydwie iść się pogodzić?
Elessari przez chwilę się zawahała.Uśmiechnęłam się do niej łagodnie i zaczęłam mówić.
-Shirika poprowadzi Light,Matt'a oraz Shiru do walki.Ja z tobą pójdę by się pogodzić-powiedziałam na jednym wdechu.
-Ev...-zaczęła.
-Nie puszczę cię tam samej...
-Znów nie wiesz kto tu jest starszy...No ale dobra-powiedziała w końcu.
-Dobra,Shirika wiesz co robić-zwróciłam się do niej.Shirika pokiwała energicznie głową i poszła naprzód.
<<Shirika?>>

środa, 5 czerwca 2013

Od Shiriki-CD historii Evanlyn

- Moment…..gdzie jest jego medalik? – spytałam ze złością na twarzy.
- Leży w jaskini, ściągnęłam mu go żeby nie przeszkadzał – powiedziała z uśmiechem.
- To mi go przynieś. W końcu on gada może czegoś się od niego dowiemy w razie potrzeby.
- Już lecę! – wykrzyczała z radością i po niego pobiegła. A ja zaczęłam przyglądać się temu szczeniakowi.
- Czemu pani się tak na mnie patrzy? -
- Po pierwsze jaka pani? Jestem jeszcze młoda więc mnie tak nie tytułuj. Mów mi po prostu ‘ty’ albo Shirika.
- Dobrze. No to czemu mi się tak przyglądasz? – powiedział z zdziwioną minką na twarzy.
- Sprawdzam cię. Można powiedzieć , że próbuję cię rozgryźć. Ale mniejsza o to, lepiej mi o sobie opowiedz.
- Ale co mam pani…to znaczy ci powiedzieć ? Ja nic nie pamiętam. – odrzekł ze smutkiem.
- Naprawdę? – wybąkałam i zaczęłam się zastanawiać co zrobić ,gdy nagle zobaczyłam biegnącą do nas Ev. Kiedy już była blisko wyjaśniłam jej wszystko i poprosiłam o medalik.
- No dobrze a więc, ty tu sobie z nim posiedź a ja pogadam z tym ożywionym przedmiotem. Może chociaż on coś mi powie lub wyjaśni. -
- Dobrze. Powodzenia. – Powiedziała z uśmiechem i wróciła do szczeniaka. A ja zaczęłam pogadankę z wisiorkiem. 
- Dobrze, a więc będzie tak, ty powiesz mi wszystko co wież a ja pozwolę ci nadal być ‘’ożywionym’’.
- Tak, tak to co chcesz wiedzieć? – spytał z lekką nutą niechęci w głosie. 
- Wszystko. Jak ma na imię tamten szczeniak? Jak długo ty już żyjesz? Ile on ma lat? I całą resztę.
- Ten szczeniak nazywa się Eishi i ma trochę mniej niż rok. Ja żyję od 13 dni, więc prawie nic nie wiem. Jedyne co mogę ci powiedzieć to, to że jego rodzina nie żyje a jego chce zabić wataha Ostrego Ciernia, ponieważ jest dla nich zagrożeniem, prawie takim jak ty.
- Szkoda że nie wiesz niczego więcej, ale i tak pomogłeś, więc ciesz się możesz nadal ‘’ żyć ‘’. –Powiedziałam po czym wzięłam go i poszłam opowiedzieć wszystko Evanlyn. Kiedy już to zrobiłam odwróciłam się w stronę młodego wilka i powiedziałam:
- Dowiedziałyśmy się o tobie paru rzeczy. Po pierwsze masz na imię Eishi , po drugie masz mniej niż rok. Czyli podsumowując zacznę cię uczyć dopiero gdy będziesz miał rok i twoje moce choć trochę dojrzeją. A na razie zajmie się tobą Evanlyn. Mnie nie za wracaj głowy, chyba że będziesz miał mi coś ważnego do przekazania. A teraz idź. – powiedziałam na jednym wdechu i odeszłam do swej jaskini. Zostawiając Eishiego w rękach Ev.

Od Evanlyn-CD historii Shiriki

Spojrzałam na nią poważnie.
-Jesteś tego całkowicie pewna?-spytała Claire.-Dobra ale co ten maluch ma zrobić bez rodziców?
-Zajmę się nim-powiedziałam nagle.
-Co?
-Tak czemu nie?Shirika będzie go "trenowała" a ja się nim opiekowała-powiedziałam.-Może macie lepszy pomysł?
Nastało długie milczenie.
-Świetnie,a teraz wracajmy zanosi się na deszcz.
Wracałyśmy w zupełnej ciszy.Czasami tylko mały raz czy dwa kichnął.Chyba nie jest chory?Świetnie!Tylko tego brakowało...Gdy doszłyśmy do watahy rozpadało się na dobre.Popędziłam z maluchem do jaskini Eles wszystkim jej o tym opowiedzieć.Na początku zawinęłam malucha w skóry.Gdy wyjaśniłam jej wszystko pokiwała z namysłem głową i zaczęła coś mamrotać pod nosem.Nazajutrz maluch miał zacząć trenować z Shiriką.Wzięłam szczeniaka i poszłam z nim do niej.
-Dobra mam tylko jedno ale...-zaczęłam.-Takie jedno ważne pytanie.
-Hm?
-Czy on ma imię?Chodzi mi o to czy jak on użyje tej swojej kwintesencji to jakiś przedmiot może z nim się porozumiewać?
<< Shirika?>>

Od Shiriki-CD historii Evanlyn

Wyruszyłyśmy na zachód w poszukiwaniu watahy, o której wspominała Evanlyn. Szłyśmy przez całą noc ale na nikogo się nie natknęłyśmy. Po pewnym czasie coś zaczęło mi nie pasować ,w końcu czego te basiory mogły chcieć od takiego szczeniaka i czemu on się jeszcze nie przebudził….Z zamyślenia wyrwała mnie Ev.
- Nad czym tak myślisz? – zapytała z wyraźnym zaciekawieniem.
- No właśnie nad czym tak myślisz? Chcę wiedzieć , powiedz mi no powiedz. -
- Kto to powiedział? -
- Ja. Jestem tutaj? To ja ten wisiorek .-
- Co jak to możliwe że ty mówisz? Jak to się stało? – spytałam z totalnym z dziwieniem.
- Ten maluch tu użył Kwintesencji i mnie ożywił. -
- Co?!?! -
- Shirika czy to nie jest czasem to co ty tam…no wiesz o co mi chodzi? – spytała Ev.
- Teraz rozumiem, teraz to ma sens. – wybąkałam pod nosem.
- Ale co ma sens? Proszę Shirika pozwól nam zajrzeć do twojej głowy. – powiedziała z niecierpliwością w głosie Claire.
- No dobrze, ale lepiej się skupcie bo nie będę powtarzać. Aha i jeszcze jedna rzecz, proszę nie mówcie o tym nikomu. -
- Dobrze, dobrze. – odpowiedziały zgodnym chórem.
- A więc tak. Kwintesencja to żywioł, który otrzymuje się jeśli zmieniło się swoją złą energię na dobrą (co jest bardzo rzadko spotykaną rzeczą). Czyli ten szczeniak pewnie należał do watahy tamtych złych basiorów, ale zmienił swoją energię i otrzymał Kwintesencję. Tamtych dwóch chciało go zabić by w przyszłości nie mógł zniszczyć watah, które używają złej energii. Podsumowując on nie należy do tamtej watahy do której zmierzamy. A nawet jeśli by tak było ( co jest mało prawdopodobne ) to nie mogę go nikomu oddać. Bo tylko ja mogę nauczyć go powstrzymywać swoje moce i panować nad nimi. Ale niestety to ty jesteś alfą w nasze watasze i to ty musisz zdecydować , czy mogę to zrobić. Więc jak będzie? – spytałam z poważną miną.


<<<Evanlyn>>>

Od Shiru

 Nie powinno cię to interesować... - mówiłem swoim zobojętniałym tonem
- Ale... Shiru !
- Idź już...
- Shiru ! - krzyczała wadera
- Nie powinno cię tu być. Znikaj ! - krzyknąłem
- Zobaczysz... Zobaczysz, że jeszcze przyjdziesz błagać mnie na kolanach, Shiru...
Lux, wadera, którą znałem wyprowadzała mnie z równowagi. Chciałem jak najszybciej się jej stąd pozbyć. Nie należała do watahy i nie miała prawa przebywać na jej terenach. Moje pazury coraz głębiej wbijały się w ziemię ze złości.
- Lux ! - warknąłem
Samica uśmiechnęła się wrednie i wolno odeszła.
Padałem ze zmęczenia. Nie dość, że od rana każdy czegoś ode mnie chce to jeszcze ona. Miałem nadzieję, że tylko się tu więcej nie pojawi.
Las był spokojnym miejscem jak zawsze.
- Eh... - westchnąłem i położyłem się spać pod drzewem
Obudziłem się dopiero późnym wieczorem. Świetliki cudownie oświetlały cały las. Zwierzęta i rośliny wydawały się odpoczywać. Ziewnąłem i wstałem powoli. Postawiłem parę kroków naprzód.
- A to... Co ?

< CD nastąpi >

Od Elessarii-CD historii Shiru

-Ehh...- Westchnęłam.-Mam dość. Możesz mnie zaprowadzić?- Spytałam poważnie.
Shiru wręcz niezauważalnie kiwnął łbem i wybiegł z jaskini. Czym prędzej pobiegłam za nim. Wpadłam na pomysł, aby polecieć trochę nad nim - będę więcej widzieć. Już z daleka dojrzałam na polanie kilkanaście wilków. Usłyszałam grzmot. Burza dopiero zaczęła swój pokaz.
-Widzę ich, Shiru. Dalej już lepiej pójdę sama.- Powiedziałam, lądując obok niego.
-Ta, oczywiście. Idę z tobą.- Odpowiedział irytującym tonem, ale dość przekonującym.
-Wolę nie protestować...
Już wolnym krokiem poszliśmy naprzód. Skryłam się w krzakach, aby z daleka ich poobserwować. Widziałam samych samców, którzy wyglądali na zdeterminowanych. I przede wszystkim groźnych.
-Okey, jakieś opcje?- Spytałam Shiru.
-Myślałem, że to ty jesteś tu alfą.
-Ja się tylko pytam. Hmmm...- Zaczęłam myśleć.
Wataha w tym momencie była narażona na wielkie niebezpieczeństwo. W sumie to mogła zabić ich wszystkim jednym spojrzeniem...Ale czy oni są na tyle durni, aby się przed tym nie zabezpieczyć?
-Shiru...Ty może biegnij zawiadomić resztę. Ja zostanę przy nich, gdyby wpadli na jakiś durny pomysł.- Odezwałam się i od razu skierowałam wzrok na Shiru, by wiedział, że nie ma się sprzeciwiać. Nie odpowiedział nic, tylko pobiegł. Ja wróciłam do obserwacji. Wyostrzyłam swój słuch a tyle, ile mogłam.
-Z tego co wiem...fle, fle....To mała wataha.- Powiedział jeden z nich. Nie zrozumiałam do końca jego wypowiedzi.
-Wiemy o tym. Zajmie nam to chwilkę, a potem....fle, fle...- Zaśmiał się szyderczo drugi.
-Zamknijcie te mordy! Mogą przecież...fle, fle...!- Skarcił ich kolejny, jakby przywódca.
Wtedy usłyszałam za sobą odgłosy. Odwróciłam się i ujrzałam całą resztę,z Evanlyn na czele.
-Szybko poszło...- Powiedziałam do Shiru.
-Ja bym proponowała po prostu walczyć, w tym momencie bez żadnych planów.- Odezwała się Shirika.
-Czy wszystko trzeba załatwić wojną? Serio?- Spytałam z ironią.
-Oni są niebezpieczni.- Warknęła.
-Nie można z nimi tego po prostu obgadać?- Spytałam ponownie.
Zapadła cisza. Czułam, że wręcz dla wszystkich, walka to było najlepsze rozwiązanie.
-Dobra, nic nie mówcie. Evanlyn, ty ich poprowadzisz do walki. Ja jednak sama się zajmę tą drogą pokojową.
<<Evanlyn?>>

Od Evanlyn-CD historii Shiriki

Szybko pobiegłyśmy do miejsca skąd wydobywał się ten krzyk.Gdy już byłyśmy na miejscu ujrzałam dwóch wilków.Jeden miał około dwa lata a drugi trzy.Warczeli na...szczeniaka?Szybko zaaregowałam.
-Light,Shirika odciągnijcie ich ja zajmę się szczeniakiem-powiedziałam poważnie.Dziewczyny pokiwały głowami i pobiegły do wilków.Shirika oraz Light stanęły przed wilkami i obnażyły kły.
-I co mamy się przestraszyć takich dziewczynek?-zażartował jeden.I to był jego błąd.Dziewczyny uśmiechnęły się wściekły i rzuciły na niego.Jego kumpel stał wpatrzony w całą bójkę.Po paru sekundach otrząsnął się i zaczął mu pomagać.Ja podeszłam do szczeniaka i osłoniłam nas tarczą z nut.
-Skąd ty się tu wziąłeś!?-spytałam.Był jeszcze zupełnie malutki ledwo się trzymał na nogach.Oczy miał całe załzawione.Położyłam go sobie na grzbiet i spojrzałam jak radzą sobie moje przyjaciółki.I nagle mnie zamurowało.Tamte wilki właśnie uciekały a dziewczyny się z nich nabijały.Wiedziałam że są silne.I to bardzo.Ale AŻ TAK!?Właśnie podeszły do mnie i spojrzały na malucha.
-I co?-spytała z troską Shirika.
-Pewnie się zgubił-spojrzałam na niego.Właśnie drzemał na moich plecach.
-Musimy znaleźć jego rodziców-powiedziałam stanowczo.
-Tak,wiesz gdzie jest jakaś najbliższa wataha?-spytała Light.
-Mhm jest na zachód stąd.Ale najpierw muszę powiedzieć Eles że idziemy jej szukać-powiedziałam i podreptałam do jej jaskini.
-Eles muszę odstawić tego szczeniaka,więc nie będzie mnie na trochę dobrze?
-Kolejny szczeniak..?-uśmiechnęła się złośliwie.
-Oj tam oj tam! No dobra biorę ze sobą Light i Shirike.Jak coś się będzie dziać to..
-Chyba zapominasz kto tu jest starszy.-zaśmiała się.Uśmiechnęłam się do niej.
<Shirika?>

Od Shiriki-CD historii Evanlyn

- No to teraz już masz. Przedstawiam Shirike Władczynię Kwintesencji. – zaśmiała się energicznie.
- No pewnie i to we własnej osobie – odpowiedziałam z uśmiechem.
- A więc bardzo miło mi Panią poznać - 
Kiedy wszystkie powiedziały to co mamy na ‘’sercu ‘’. Zaczęłyśmy tarzać się ze śmiechu i nie mogłyśmy przestać. Nagle usłyszałyśmy jakiś donośny krzyk.
- Kto to był?- zapytała Evanlyn z rzadko widzianą u niej powagą.
- Nie mam pojęcia. Lepiej pójdźmy to szybko sprawdzić! -
- Racja, Claire chodź z nami! -
- Dobrze! – powiedziała ze smutkiem. Pewnie też było jej szkoda tego zabawnego tarzania się po trawie. 

<<<Evanlyn>>>

Od Evanlyn-CD historii Shiriki

Z daleka zobaczyłam Claire spacerującą po Wielkiej Polanie.
-O Tam jest Light!-krzyknęłam do Shiriki.
-Widzę...
-No choć szybciej!-przyśpieszyłam.Shirika zrobiła to samo i już staliśmy obok Light.
-Cześć Light!-wrzasnęłam.Ona poruszyła się niezgrabnie i odwróciła się.
-Ah,to wy-uśmiechnęła się łagodnie.
-Tak! Znasz już Shirike?-spytałam grzecznie.
-Nie miałam przyjemności-zaśmiała się.
<Shirika?>

Od Shiriki-CD historii Evanlyn

- Mogłybyśmy zacząć od wader ? -
- Pewnie, w końcu to co najlepsze na koniec . – powiedziała i znów się wyszczerzyła.
- Możliwe, możliwe. – zaśmiałam się 
- Wiedziałam. No dobra a więc chodźmy! -
- Dobra , a ile jest wilków w watasze nie licząc mnie, ciebie i Elessarii?
- Moment…trzy! -
- Aha, spoko. -
- Skoro już wszystko wiesz, to chodźmy na tę poszukiwania.
Zaczęłyśmy biec i po chwili Evanlyn już kogoś wypatrzyła. 


<<<Evanlyn>>>

Od Evanlyn-CD historii Shiriki

Wyszłyśmy na polankę.Słońce grzało przyjemnie a lekki wiatr mierzwił nasze futro.W naszej watasze jest sześć wilków więc nie łatwo było znaleźć innych.
-No dobra tak na początek kogo chcesz poznać?-spytałam.
-Jak to kogo?-zdziwiła się.
-No normalnie waderę czy basiora...
Nagle na jej twarzy ukazał się rumieniec.
-Ha!-krzyknęłam triumfalnie.-Chcesz poznać jakiegoś basiora!
-CO!? Wcale nie!-zarumieniła się bardziej.
-Mnie nie oszukasz-puściłam jej oko.
Już otworzyła buzie by coś powiedzieć i nagle zamknęła.
-Może...-wymamrotała.
-Dobra!Najpierw znajdźmy kogokolwiek...
<Shirika?>

wtorek, 4 czerwca 2013

Od Shiru-CD historii Elessarii

Siedziałem na polanie wgapiając się w niebo. Dzień był wyjątkowo spokojny. Nie zapowiadało się na żadne " wielkie " wydarzenie. Mimo tego coś wyraźnie mnie niepokoiło. Starałem pozbyć się tego uczucia,lecz dręczyło mnie coraz bardziej. Na północy ujrzałem ciemne chmury.
- Ehh.... Z pewnością za bardzo się tym przejmuję.... - powiedziałem do siebie
Zamknąłem oczy i wziąłem głęboki oddech... Obróciłem się i zamarłem.
- Co...Co do... - nie mogłem wypowiedzieć słowa
Zerwałem się na równe nogi i skryłem w mgle. Moim oczom ukazała się wataha licząca około 12 wilków. Co one robią na naszych terenach ? Nie wiedziałem jak zareagować. Pobiegłem do Elessarii. Ciemne chmury naszły niebo... Chyba zapowiadało się na burzę. Żółte przebłyski przecinały niebo. Wiatr nasilał się i słabł tworząc dziwną atmosferę.
Nagle ujrzałem jaskinię wadery. Wpadłem do niej i bez specjalnego stresu stanąłem przed nią.
- Coś się stało, że tak wbiegłeś?- Spytała spokojnie patrząc na mnie
- Elessarii... Wspominałaś o jakieś watasze... Nie za bardzo słuchałem.
- Shiru ! Przyszedłeś do mnie tylko po to żeby się o to spytać !?
- Nie za bardzo...
- To ? Co jest ?
- Jeśli się nie mylę... To niedługo przekroczą naszą granicę

< Elessarii > ?

Od Shiriki-CD historii Evanlyn

Nagle zorientowałam się że morze widać że coś ukrywam, ale po chwili moje obawy prysły bo Evanlyn zaczęła się śmiać. Kiedy już skończyła swój „atak śmiechu” zaczęłyśmy rozmawiać na wszystkie możliwe tematy, aż nagle Ev zaczęła się dziwnie na mnie patrzeć.
- O co ci chodzi? – spytałam z nie małym zdziwieniem.
- Mam do ciebie pytanko… -
- Tak….? -
- Czy ty w ogóle poznałaś kogoś z watahy, nie licząc mnie i Elessarii? -
- Właściwie jak tak teraz o tym mówisz to… chyba nie. -
- A więc może to zmienimy ? – spytała się mnie z jakimś takim ( złowieszczym ) uśmieszkiem na twarzy.
- Pewnie! – Wykrzyczałam z radością, chodź rzadko mi się to zdarza.
- A więc chodźmy.-
Wyszłyśmy z mojej jaskini i poszłyśmy zapoznać mnie z innymi wilkami z watahy. Jedyną rzeczą, która mnie martwiła był ten jej uśmieszek.

<<<Evanlyn>>>

Od Evanlyn-CD historii Shiriki

Następnego ranka poszłam zobaczyć co u Shiriki. Weszłam do jej jaskini,nuciła coś pod nosem.
-Shirika?-spytałam.Podskoczyła i spojrzała na mnie.
-Ach to ty...
-Przyszłam zobaczyć czy dobrze się czujesz-puściłam jej oko.
-Hah,dobrze-uśmiechnęła się blado.
-Na pewno wszystko gra? Boje się że...Te basior znów będzie chciał ci coś zrobić-powiedziałam i usiadłam obok niej.
-Nie martw się-zaśmiała się.-Znowu skopie mu tyłek.
Uśmiechnęłam się do niej łagodnie i wstałam
-Pamiętaj mnie możesz powiedzieć wszystko!-krzyknęłam wesoło.Nagle na jej twarzy pokazało się poczucie winy...
<Shirika?>

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Od Elessarii-CD historii Claire

-Mogłabym się ciebie spytać o to samo. Mi nic nie jest.- Odpowiedziałam, patrząc na nią wielkimi oczami.
-Bez kitu, dziwnie się zachowujesz.
-Wiem.- Wyszczerzyła się.
-Dobrz, to chodźmy może na wielką polanę, jest nie daleko.- Starałam odbiec od tematu dziwnych zachowań. Claire pokiwała głową, a ja poszłam przodem. Po drodze natrafiłyśmy na Nawiedzony Kościół/
-Co tam jest?- Zapytała zaciekawiona i zatrzymała się jakieś 20 metrów przed nim.
-A żebym ja wiedziała. Lepiej nie próbuj sprawdzać.- Ostrzegłam żartobliwie.
Wyglądała jak zahipnotyzowana.
-To może już idzieeemyyy.- Przerwałam i ją pociągnęłam.
Dopiero wtedy wróciła do rzeczywistości. Wtedy już nieco pewniej potruchtałyśmy na wielką polanę.
<<Claire?>>

Od Elessarii-CD historii Shiriki

-I ty się jeszcze pytasz? Zwiększymy czujność i w każdej chwili będziemy gotowi do walki.- Odparłam prosto.
-Łał, ale plan...- Powiedziała przewalając oczami.-Normalnie zwala z nóg.
Nie odzywałam się do niej.
-Wracamy.- Powiedziałam w końcu i pobiegłam z powrotem.
Teraz nie muszę jej pilnować. Równie dobrze, mogłam ją puścić samą skoro była taka chętna. Droga powrotna wyglądała identycznie jak poprzednia. Jedynie biegałyśmy i robiłyśmy krótkie przerwy. Gdy rozpoznałam tereny watahy, oddzieliłam się od niej. Wiem, że dotarła i to wystarczy. Poszłam oznajmić Ev, że już jestem.
-Ev, jestem i mam średnie wieści.- Zaczęłam mówić, gdy była blisko mnie.
-Mianowicie.- Odparła i zajrzała pod kamień.
-Według Shiriki, jakaś wataha atakuje wszystkie napotkane na drodze. Musimy zwiększyć czujność.- Powiedziałam w skrócie i bez zbytnich emocji.
-Aham, postaram się.- Odpowiedziała i tym razem spojrzała pod krzak.
Przekrzywiłam głowę i paczyłam się na nią przez chwilę.
-Okeeey, widzę, że jesteś baardzo zajęta. Bye!- Pożegnałam się i wróciłam do swojej jaskini. Szwędałam się po niej dosyć długo w poszukiwaniu starej księgi. W końcu ją znalazłam (leżała przy samym wejściu). Przewracałam kartki, czytając tylko tytuły.
-Nosz!- Krzyknęłam pod nosem.
Zatrzymałam się na kartce z napisem "Zdrajcy".
-No, lepsze to niż nic.
Nagle wparował do mojej jaskini Shiru i nie zdążyłam niczego przeczytać.
-Coś się stało, że tak wbiegłeś?- Spytałam spokojnie patrząc na obojętnego (jak zwykle) basiora.
<<Shiru?>>

Od Shiriki-CD historii Evanlyn

- Dziękuję, ale sama bym sobie z nią poradziła w końcu moje łzy leczą rany. –
- Tak wiem, ale już i tak po wszystkim. No a teraz opowiedz mi co się stało. -
- O nie! Znowu ten wywiad? –
- Tak znowu, no mów! -
- Dobra, dobra. No więc przyszłam nad jeziorko by ochłonąć, nagle wyczułam jego obecność i nim się odwróciłam stał za mną. Po pewnej chwili zaczęliśmy walczyć. Na szczęście ja tylko zraniłam sobie łapę z nim było gorzej – wybąkałam.
- Zawsze kiedy na chwilę się ciebie zostawi, pakujesz się w tarapaty!
- No przepraszam bardzo, to nie moja wina!
- Dobra, mniejsza o to lepiej się nie kłóćmy. A teraz proszę idź odpocząć.
Posłuchałam się Evanlyn i poszłam do swojej jaskini ciesząc się że nie padły te pytania: Kim on był? Czego od ciebie chciał? Z kąt cię znał? Czemu mała część jeziorka nie jest zamarznięta?. Przykro było mi tylko z powodu tego że okłamałam ją w sprawie tego co się stało z tym Basiorem.


<<<Evanlyn>>>

Od Evanlyn-CD historii Shiriki

-Nie traktuje jej jak dziecko...-mruczałam pod nosem.-Po prostu boję się o wszystkich.Moje rozmyślenia przerwał krzyk zdziwienia Shiriki.Zaczęłam biec ile sił w nogach.Gdy dobiegłam na miejsce Shirika siedział nad jeziorem i trzymała przednią łapę w wodzie.Wszędzie były czerwone plamy.
-Shirika! Co się stało!?-krzyknęłam i podbiegłam do niej.
-Wrócił-zamruczała.-Walczyliśmy...Uciekł...-powiedziała.
-O boże,nic ci nie jest!?-krzyknęłam i spojrzałam na łapę.
-Nie,nic-uśmiechnęła się blado.
-Oh nie jestem ślepa!-prychnęłam.-Podaj mi ją!
-Po co wydrowie...-zaczęła.Spojrzałam na nią a ona przewróciła oczami i wyjęła łapę z jeziora.Nagle uświadomiłam sobie że mała część nie jest zamrożona.
-Jak ty to...-zaczęłam.
-Nieważne-przerwała mi.
-Eh..No dobra-uśmiechnęłam się.Położyłam jej swoją łapę na jej i skupiłam się.Jęknęła cicho z bólu ale szybko przybrała normalny wyraz twarzy.Nagle jej łapa zaczęła promieniować i gdy na nią spojrzałam była już zdrowa.
<Shirika?>

Od Shiriki-CD historii Evanlyn

-Tym razem ci się upiekło, ale pamiętaj że ja jeszcze wrócę – wykrzyczał z gniewem w głosie i sobie poszedł, kiedy zniknął za drzewami Evanlyn zaczęła się mnie o wszystko wypytywać.
- Shirika, kto to był? – zapytała się mnie z troską w głosie .
- Nie ważne! - 
- Jak to, ale czego on od cb chciał?-
- Niczego , mniejsza o to. Po co się wtrąciłaś? Ty i Elessarii traktujecie mnie jak dziecko, przecież sama bym sobie z nim poradziła.
- To wcale nie jest tak. –
- Nie tak, a niby jak? Mam już tego dość, dajcie mi spokój. -
Po tym całym wylewie złych emocji pobiegłam nad Jezioro Zorzy Polarnej by ogarnąć myśli. Evanlyn nie pobiegła za mną bo wiedziała że muszę się uspokoić, jednakże chwilę później przypomniało jej się że tamten Basior chciał czegoś co mam i że nie był zadowolony że tego nie odzyskał, więc zaczęła mnie gonić. 


<<<Evanlyn>>>

Od Evanlyn do Shiriki

Chodziłam po lesie żeby znaleźć sobie kolacje.Zaczaiłam się na sarnę.Lecz nagle z drzewa wyleciał ptak i ją wystraszył.Zaklęłam pod nosem i poszłam dalej.Nagle coś usłyszałam.
"-Zostaw mnie!"-krzyczała Shirika.
"-To dawaj to!"-ryknął jakiś męski głos.
"-NIGDY!"-odkrzyknęła.Wychyliłam się zza krzaków i ujrzałam jakiegoś basiora niedaleko Shiriki.
"-Zobaczymy"-powiedział.Ujrzałam błysk okrucieństwa.Wyleciałam zza krzaków i stanęłam obok Shiriki.
-Wynoś się z terenów mojej watahy!-warknęłam.
<Shirika?>

Od Evanlyn-CD historii Matt'a

-Jeśli czegoś nie zepsujesz to może...-wyszczerzyłam się złośliwie.Spojrzał na mnie zimnym wzrokiem a ja westchnęłam.
-No dobrze,dobrze.
-Świetnie! To jaki robimy?-spytał energicznie.
-Nie wiem-uśmiechnęłam się.-Dlatego szukam składników żeby coś wymyślić.
-Aham...Dobra chodźmy gdzieś i wymyślimy coś-uśmiechnął się.
<Matt?>

Od Shiriki-CD historii Elessarii

-Niech będzie ale uważaj i proszę chodź raz się mnie posłuchaj jak będę chciała ci pomóc.
-Dobra, dobra. – powiedziała z lekkim gniewem w głosie.
-To może wyruszmy już teraz ? Pod osłoną nocy będzie łatwiej się ukryć.
- Niech będzie, a więc prowadź.
- Jasne!
Opuściłyśmy watahę i skierowałyśmy się w stronę północy. Przez całą noc biegłyśmy robiąc sobie tylko króciutkie przerwy. Nad ranem znalazłyśmy małą jaskinie w której odpoczęłyśmy. Wczesnym popołudniem wyczułam niebezpieczeństwo, którego jeszcze nigdy nie było mi dane ujrzeć. Pobiegłam do Elessarii by powiedzieć jej że musimy iść dalej, ale nie długo będzie trzeba wracać. Więc bardzo powoli kierowałyśmy się na północ, ciągle zatrzymując się bym mogła przemówić do natury , i dowiedzieć się czy czegoś czasem nie wie. Niestety nie mogłyśmy iść już dalej a niczego się nie dowiedziałyśmy. Właśnie chciałyśmy się zawrócić kiedy nagle usłyszałam czyjś głos mówiący: Oni są już blisko.
- Elessarii mówiłaś coś?
- Nie a co…
- To ja do ciebie mówiłem !
- Kim jesteś?
- Jestem królem tego lasu i chcę ci pomóc.
- Wiesz coś o tym niebezpieczeństwie? Proszę, wyjaśnij mi to.
- Tak wiem. Niebezpieczeństwo o którym mówisz to wataha Ostrego Ciernia.
- A co w niej takiego jest?
- Wataha ta różni się od innych. Jej Alfą jest bezwzględny wilki, który pragnie rozlewu krwi i wojny, więc atakuje każdą watahę którą napotka.
- Ale przecież to wariactwo ! Dokąd zmierzają?
- Na południe. Ale nic więcej nie wiem, więc proszę wracajcie już do waszej watahy.
- Dziękuję ci – powiedziałam ze strachem w głosie po czym wyjaśniłam wszystko Elessarii , która przecież nic nie słyszała. A kiedy już wszystko jej powiedziałam spytałam:
- Co teraz zrobimy?

<<<Elessarii>>>


Jak ja kocham kiedy ze mnie robią sierotę -,-

Od Claire-CD historii Matt'a

-Trawa jest bardzo fajna. Już zapomniałam jak wygląda, jak pachnie...
-To co się stało?
-"Coś, czego nigdy się ne dowiesz" - mówiąc to przewróciłam wstawającego Matta.
Zarechotałam cicho.
-Nie sądzisz, że już za dużo leżenia? -powiedział
-Chyba się nie złościsz...
-"To coś czego nigdy się nie dowiesz" - uśmiechnął się złośliwie.
-Matt tekst mi ukradłeś!
Przewróciłam się ze śmiechu.

<<Matt?>>

niedziela, 2 czerwca 2013

Od Elessarii-CD historii Shiriki

-Nie ma takiej opcji.- Odparłam poważnie i stanowczo.-Samej cię nigdzie nie puszczę.
-Nie jestem dzieckiem.- Powiedziała z przekąsem.
-Możemy iść obie. Ale na pewno nie ty sama.
Shirika westchnęła, przewaliła oczami i powiedziała.
-No, dobra...
-To pierw chodźmy przekazać Evanlyn, że gdzieś idziemy.- Powiedziałam i ruszyłam przodem.
Shirika szła tuż obok mnie, nie rozmawiałyśmy ze sobą. Czułam, że średnio to się jej podoba. Zauważyłam Ev z Matt'em. Podbiegłam do niej szybko i nawet się nie przywitałam.
-Ev, nie będzie mnie przez jakiś czas. Zaopiekuj się watahą, jasne?
-Jasne, jasne.- Odparła niby normalnie, ale wyczułam w jej głosie ciekawość.
Nic nie odpowiedziałam i zawróciłam.
-To ty może prowadź, ja będę cię osłaniać.
Usłyszałam jej ciężkie westchnięcie, ale to zignorowałam.
<<Shirika?>>

Od Shiriki do Elessarii

Po rozmowie z Elessarii wybrałam się na Wielką Polanę by w spokoju obmyślić plan działania. Kiedy tam dotarłam miałam w głowię pustkę, ale na szczęście coś w końcu wymyśliłam. Nie zbyt mi się to spodobało ale po długim namyśle doszłam do wniosku że nie mam innego wyjścia. Szybo uporządkowałam swe myśli i pobiegłam szukać Elessarii. Gdy już ją znalazłam, wstąpiła we mnie odwaga ( której mi na początku brakowało ) więc zaczęłam mówić.
- Elessarii kazałaś się do ciebie odezwać jeśli się czegoś dowiem.
- Tak…
- No więc tak naprawdę jeszcze niczego się nie dowiedziałam , ale obmyśliłam plan.
- Yhy. Dobrze a więc powiedz na czym on polega.
- Ten plan to jedyna możliwość. Jutro o świcie wyruszę na północ by dowiedzieć się czegoś o nadchodzącym niebezpieczeństwie. Ponieważ umiem rozmawiać z czymś co teoretycznie nie żyje i z naturą , nie będę musiała zbliżać się tak bardzo do owego niebezpieczeństwa. Jedyną rzeczą jaka jest mi potrzebna to twoja zgoda. Więc co ty na to?
<<Elessarii, dokończ>>

Od Matt'a-CD historii Claire

-A ty?-zapytałem.
-Ja także szpiegostwem.-powiedziała wesoło.
-Może się gdzieś przejdziemy?-Zaproponowałem.
-Wielka polana?
-Ok.-Ruszyliśmy na wielka polanę. Słonko przygrzewało, ptaszki ćwierkały. Położyliśmy się na trawie i wylegiwaliśmy na trawie.

(Claire?)

Od Matt'a-CD historii Evanlyn

Hym... Pomyślmy...O tam są!-Wskazałem na małą polankę przed nami.
-Ja ich tyle szukałam, a ty je znalazłeś od razu!?-Była nieco zła.-Głupi las.-Dodała, po czym ruszyła w stronę krzaczka jeżyn.
-A do czego Ci są jeżyny?-Zapytałem i pomogłem jej obskubywać krzaczek.
-Chciałam zrobić kilka nowych eliksirów.
Aha... Pomóc Ci? Znam się trochę na tym.-Uśmiechnąłem się.

(Evanlyn?)

sobota, 1 czerwca 2013

Od Claire-CD historii Elessarii

-Nie, skąd, ok jest ok, wszystko w porządku - powiedziałam smutna
-Przecież widzę, że nie.
-Po prostu nie lubię o tym mówić.
-Chodzi o jakiegoś basiora? - zaśmiała się.
-Co!?
-Nie no, żartowałam. To co cię gryzie?
Milczałam.
-Claire?
-Mów do mnie Light - uśmiechnęłam się i pobiegłam dalej.
-Claire, to znaczy Light em... Dobra nieważne! Gdzie biegniesz? - krzyczała goniąc mnie.
-Prosto przed siebie.
-To zauważyłam.
Nagle się zatrzymałam.
-Co jest? - zapytalam się Elessarii

<<Elessarii>>

Od Elessarii-CD historii Claire

-Cieszę się. Jesteś zmęczona?- Spytałam.
Mogłam ją od razu oprowadzić po terenach, ale że mamy ich dużo, musiałaby być wypoczęta.
-Em...Czemu pytasz?
-Chciałam cię oprowadzić, ale chyba pokażę te najważniejsze rzeczy.- Odparłam z uśmiechem.
-Ahh...
-To chodź...- Zachęciłam.
Claire podreptała za mną. Czy tylko według mnie wydawała się nieśmiała? Gdy była zajęta czymś innym (patrzeniem się w drugą stronę), przyglądałam się jej. W sumie to na taką nie wyglądała...
-Claire, opowiesz mi coś o sobie?- Spytałam.
Minęła chwila zanim mi odpowiedziała. Musiała się odwrócić w moją stronę i chwilę na mnie popatrzeć.
-Nie mam zbyt wiele do mówienia.- Odpowiedziała krótko.
-Ale powiedz. Ciekawski umysł chce wiedzieć, co ci się przydarzyło.- Wyszczerzyłam się.
-Należałam do innej watahy, która została zaatakowana. Miałam w niej przyjaciółkę...Ale mnie oszukała.- Tu na chwilę przerwała i wzięła głęboki wdech.- Udało mi się jakoś po tym pozbierać. Gdy uciekałam natrafiłam na ciebie no i resztę już znasz.
-Mam wrażenie, że pominęłaś jeden fakt, ale dobra.- Powiedziałam.
-Jaki?- Przekrzywiła łeb.-Aaaa...Mogę nie wnikać w szczegóły?
-Jasne. Nie musisz mi przecież wszystkiego mówić.
W tym momencie wyszłyśmy z lasu. Znalazłyśmy się w samym środku watahy-przy Świętym Drzewie Terra.
-Łoł...-Usłyszałam.
-To Święte Drzewo Terra. Znajduje się w samym centrum watahy. Może nie będę więcej mówić, sama się z czasem dowiesz.- Powiedziałam i zawróciłam.
Byłam pewna, że idzie za mną. Ale gdy się odwróciłam zobaczyłam, że siedzi tam, gdzie przed chwilą. Wpatrywała się w coś w oddali.
-Em...Claire? Wszystko ok?- Zapytałam i podeszłam do niej.
Nie odzywała się przez dłuższą chwilę. W końcu otrząsnęła się.
-Wybacz...
-Powiedzmy, że nie szkodzi. Coś nie tak?
<<Claire?>>

Od Evanlyn do Matt'a

Błąkałam się po lesie szukając składników.
-Gdzieś to musi być-szeptałam do siebie.Nagle na coś wpadłam.
-Oh przepra...-podniosłam wzrok i ujrzałam...Drzewo.-Świetnie...
Dziś cały dzień chodziłam tak po lesie.Byłam bardzo zajęta.Szukałam składników do nowych mikstur.
-No co jest!?-krzyknęłam.-Tak trudno jest znaleźć zwykłe jarzyny!?To jedyny nie magiczny składnik i jest taki trudny do zalezienia!?
Poszłam dalej przed siebie.Nagle znów na coś wpadłam.
-GŁUPIE DRZE...Oh...Cześć Matt...-uśmiechnęłam się nie zręcznie.Spojrzał na mnie swoimi wielkimi oczami.
-Świetnie,od dziś jestem "głupim drzewem"-zaśmiał się.Uśmiechnęłam się do niego łagodnie i poszłam dalej.
-Czego szukasz?-podreptał za mną.
-Jerzyn,widziałeś gdzieś?-spytałam z nadzieją.
<Matt?>

Od Shiriki-CD historii Elessarii

-Witaj Elessarii.
-Co się stało Shirika?
-Na północy coś się dzieje i nie jest to nic dobrego.
To kolejny raz kiedy wyczuwam tak silne niebezpieczeństwo nadchodzące z północy. Nie wiem dlaczego jeszcze nic się nie dzieję, ale muszę się tego dowiedzieć zanim będzie za późno.
-Masz co do tego jakieś przepuszczenia? O co w tym chodzi? – zapytała mnie poważnym tonem. Wiedziałam przecież że nie chce ryzykować życiem swojej watahy, ale teraz nie byłam w stanie nic dla niej zrobić.
- Niestety nic jeszcze nie wiem.
- Rozumiem, jeśli coś będziesz wiedziała lub coś wymyślisz to proszę daj mi znać.

Od Claire do Matt'a

Mój pierwszy dzień w watasze dobrze się zapowiadał. Spałam na polanie, gdyż lubiłam poranne słońce po tym, co mi się przytrafiło. Moje oczy były jeszcze tak zaspane, że nic nie widziałam, tylko jakby mgłę. Gdy się już obudziłam zobaczyłam wilka. Zerwałam się na równe nogi.
-Ktoś ty?
-Raczej ktoś ty! Nigdy ciebie tu nie widziałem.
-To może poznajmy się - powiedziałam ostrożnie, choć wiedziałam, że należy do watahy Lux Vita.
-Jestem Matt.
-Ja Claire. To czym się zajmujesz?
-Szpiegostwem.
-Aha...

<<Matt?>>

Od Claire-Historia dołączenia

W naszym świecie nie znano mocy, wszystko było wzięte z natury. Na śmierć skazywano tego, kto używał żywiołów. Wszystko było w harmonii z naturą. Miałam wtedy wspaniałe życie. Codziennie bawiłam się na polance z Eris.
-Hej, Eris. Jak sądzisz jak jest mieć moce?
-Nie sądzę, że się dowiem, ale myślę, że zależy jaki masz żywioł.
-Heh - zaśmiałam się.
Na następny dzień nie było mi aż tak śmiesznie. Obudził mnie wielki huk.
-Co jest!? - krzyknęłam z oburzeniem.
Szybko wybiegłam z mej jaskini i na własnych oczach ujrzałam wojnę. Nasza wataha walczyła z inną. Nie mieliśmy szans, gdyż nie umieliśmy posługiwać się żywiołami, a tamci po prostu... używali ich! Pobiegłam do Eris. Powiedziała mi:
-Claire! Musisz iść do swego ojca oczekuje ciebie! - zaczęła się lekko uśmiechać. Mi owszem wydawało się to podejrzliwe, ale musiałam zaryzykować.
Po paru minutach byłam już na miejscu. Weszłam do jaskini.
-Co się dzieje, dlaczego nas zaatakowali? - zapytałam od razu.
-Coś czego nigdy się nie dowiesz. - zarechotał.
-Co? Kim ty jesteś? Czego...
W tym momencie film mi się urwał. Spałam parę dni, a obudziłam się w jaskini ciemnej jak noc. Więzili mnie tam, nic nie mogłam robić. Na przymus uczyli mnie tam mroku, zła i innych takich... A ja i tak się o niczym od nich nie dowiedziałam. Po roku przyszedł do mnie ich przywódca. Rozwiązał moja łapy, abyśmy mogli swobodnie porozmawiać.
-Widzę, że jesteś już przepełniona mrokiem. Widać to nawet w twoich oczach. - rozpoczął
-Kim jesteście!?
-Nie umiesz powiedzieć innego zdania, tylko co?, gdzie?, jak? To już staje się nudne. Mogę ci jedynie powiedzieć, że to przez Eris tu jesteś. Nie martw jednak się. Nauczyliśmy cię czegoś! Coś najlepszego. Zamiany w człowieka, mroku!
-Mam gdzieś twoje nauki! - mówiąc to przewróciłam go, by uciec. Na szczęście udało mi się. Biegłam przez całą jaskinię i dalej, aż dotarłam na łąkę. Oczywiście nadal biegłam. Zobaczyłam wilczycę, która zbierała zioła. Zanim zorientowałam się o jej pozycji wpadłam na nią i obie się przewróciłyśmy.
-O nie! Przepraszam nie chciałam! - powiedziałam szybko.
-Nic nie szkodzi - zaczęła powoli wstawać - Ale proszę, uważaj następnym razem.
-Dobrze.
Zawstydziłam się.
-Hej, nie wyglądasz jak ktoś z watahy. Wyglądasz na samotną.
-Tak, wiem...
-Może chciałabyś dołączyć do nas?
-Nie jestem pewna... Mogę coś zrobić przez przypadek w watasze, inne wilki uczyły mnie ciągle zła, którego nie chciałam.
-Ale może warto spróbować?
-No dobrze - uśmiechnęłam się.

<<Elessarii?>>

Od Matt'a do Shiru

Dziś był mój pierwszy dzień w watasze. Z samego rana ruszyłem na polowanie, po krótkiej chwili dostrzegłem soczystego jelenia. Zaczaiłem się i rzuciłem na jego gardło, co śmieszne w tym samym czasie to samo zrobił Shiru. Po kilku sekundach jeleń padł.
-Cześć jestem Matt, a ty?
- Shiru, miło mi.
-Trochę śmiesznie wyszło...
-No...
-Dobra zabierzmy się za jedzenie, puki świeże heh.-Zabrałem się za jedzenie, Shiru postąpił tak samo.

(Shiru? Będziemy przyjaciółmi?)

Od Shiriki

Jestem Shirika. Po ( nieumyślnym ) morderstwie mojej rodziny uciekłam. Ciągle ukrywając się myślałam że uda mi się wyleczyć z samotności i nie wpaść na nikogo. Niestety nie miałam racji po drodze do kryjówki natknęłam się na watahę, przed którą nie udało mi się schować. Ich Alfa zaproponowała mi bym do nich dołączyła. Po bardzo długim namyśle w końcu się zgodziłam, ponieważ nie mogłam już wytrzymać samotności. I tak właśnie zaczęła się moja historia….

Od Elessarii do Shiriki

Szwędałam się po lesie, w poszukiwaniu jakiś ciekawych rzeczy. Nie miałam nic lepszego do roboty, a ciągłe chodzenie i wypatrywanie nie przyjaciół było...Nudne. Tak, bardzo bardzo nudne. A nie miałam co liczyć na pomoc Evanlyn. W kółko "była zajęta i nie miała czasu". Trudno. Łaski bez, sama się zajmę. Spojrzałam bezinteresownie w niebo. Było okropnie duszno, szykowało się na burzę.
"Jeszcze tego brakowało..."
Westchnęłam i przyspieszyłam. Wybiegłam z lasu i skierowałam się na plażę (tą zwyczajną). Tam mogłam w spokoju wszystko przemyśleć. Jednak już z daleka ujrzałam tam Shirikę (Ha! Zapamiętałam imię xD). Brodziła łapą w wodzie i wyglądała...No, normalnie, bo zawsze taka była. Podeszłam do niej i przywitałam się.
-Hej, co tam?
<<Shirika?>>

Oficjalne otwarcie!

Tak, nadszedł 1 czerwca, więc informuje, iż Wataha Lux Vita jest w pełni aktywna. Można przesyłać opowiadania, walczyć o wyższe pozycje i (mam nadzieję xD) dobrze się bawić.
Pozdro, Eles


PS: Evanlyn miała was przywitać, ale była zbyt "zajęta". Przepraszam za opóźnienie.