Zaklęłam pod nosem.
-Gdy uciekaliśmy przed burzą wypadł mi kwiat-mruknęłam.
-A skąd go miałaś?-spytał Matt.
-Z Łąki Marzeń-powiedziałam.-Choć zerwiemy drugiego.
Poszliśmy na łąkę.Przy kwiatach lśniła poświata.Podeszłam do jednego i zerwałam go.
-Dobra wracajmy-uśmiechnęłam się.Gdy wróciliśmy do jaskini zaczęliśmy go przygotowywać.Wyciągnęłam małą drewnianą miseczkę,którą kiedyś znalazłam.Włożyłam tam parę jeżyn oraz magicznych malin.
-A jaki to ma być eliksir?-spytał Matt wrzucając specjalne liście.
-Szczerze?Nie mam pojęcia,chcę jakiś odkryć-powiedziałam i zaczęłam to wszystko ugniatać.-Dobra teraz tylko ten pyłek z kwiatu.
Podniosłam go,wstrząsnęłam go parę razy i do miseczki wleciał różowy pyłek.Nagle coś wybuchło.Różowa para wleciała prost we mnie.Zamknęłam oczy i zaczęłam kaszleć.Moje myśli wariowały.Co to była za różowa para?Co sprawiło wybuch?Otworzyłam oczy.Rozejrzałam się dookoła.Wszystko było na swoim miejscu.Skierowałam wzrok na Matt'a i wybłuszyłam oczy.
-Czemu jesteś różowy?-spytałam dziwnym sennym głosem.Matta spojrzał na swoje futro.
-Nie jestem różowy...To ty masz różowe oczy-odparł przyglądając mi sie.-Widzisz wszystko na różowo?
-Nie tylko ciebie-zdziwiłam się.
<<Matt?>>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz