Pierwsze co ujrzałem po otworzeniu oczu był ciemny las oświetlony tysiącem świetlików. Usiadłem i rozejrzałem się wokoło.
- A to... Co ? - powiedziałem do siebie
Moim oczom ukazał się piękny biały lis o czterech ogonach. Jego ciało pokrywała nieznajoma, magiczna aura, która sprawiała, że nie mogłem się do niego zbliżyć. Końcówki ogona, łap, uszu jak i pysk w okolicach nosa pokryte były niebieskimi znaczeniami. Nie był duży. Miał rozmiar normalnego lisa.... Lecz z pewnością nie był zwyczajny. Jego ogony wciąż falowały na wietrze... Skamieniałem z wrażenia.
Nieznane stworzenie połyskiwało w blasku księżyca. Nagle zdając sobie sprawę, że się w nie wpatruję poruszyło się i zniknęło w lesie.
Siedziałem tak jeszcze parę minut nie mogąc ogarnąć co się stało.
- Hah... Haha... - zacząłem się śmiać - Musiałem się przez przypadek uderzyć w głowę jak spałem... Tak... Mogło tak być....
Bez dłuższego zastanawiania się nad sytuacją odszedłem do swojej jaskini wmawiając sobie, że to co widziałem najprawdopodobniej było snem... Przecież niemożliwe jest żebym spotkał " Jego " .
- Gdzie tak długo byłeś ?? Coś się stało ? - spytała Shirika
- Nic takiego - powiedziałem swoim jak zwykle obojętnym tonem
Wszedłem do mojej jaskini. Widziałem jedynie ciemność... W sumie nic dziwnego. W końcu była prawie noc. Zasnąłem nie myśląc za bardzo o Lux. Miałem po prostu nadzieję, że więcej nie odważy się tu przywlec swej osoby.
Mój sen trwał póki nie obudziło mnie światło.
- Co ? Już ranek ? - mówiłem do siebie
Otarłem oczy łapą i odzyskałem ostrość widzenia. Spojrzałem w niebo. Dziwne... Ujrzałem ciemne gwieździste niebo. Co to było za światło ? Moje myśli przerwał długi donośny dźwięk.
- Ejj... Bez żartów ! - krzyknąłem
< CD nastąpi >
- A to... Co ? - powiedziałem do siebie
Moim oczom ukazał się piękny biały lis o czterech ogonach. Jego ciało pokrywała nieznajoma, magiczna aura, która sprawiała, że nie mogłem się do niego zbliżyć. Końcówki ogona, łap, uszu jak i pysk w okolicach nosa pokryte były niebieskimi znaczeniami. Nie był duży. Miał rozmiar normalnego lisa.... Lecz z pewnością nie był zwyczajny. Jego ogony wciąż falowały na wietrze... Skamieniałem z wrażenia.
Nieznane stworzenie połyskiwało w blasku księżyca. Nagle zdając sobie sprawę, że się w nie wpatruję poruszyło się i zniknęło w lesie.
Siedziałem tak jeszcze parę minut nie mogąc ogarnąć co się stało.
- Hah... Haha... - zacząłem się śmiać - Musiałem się przez przypadek uderzyć w głowę jak spałem... Tak... Mogło tak być....
Bez dłuższego zastanawiania się nad sytuacją odszedłem do swojej jaskini wmawiając sobie, że to co widziałem najprawdopodobniej było snem... Przecież niemożliwe jest żebym spotkał " Jego " .
- Gdzie tak długo byłeś ?? Coś się stało ? - spytała Shirika
- Nic takiego - powiedziałem swoim jak zwykle obojętnym tonem
Wszedłem do mojej jaskini. Widziałem jedynie ciemność... W sumie nic dziwnego. W końcu była prawie noc. Zasnąłem nie myśląc za bardzo o Lux. Miałem po prostu nadzieję, że więcej nie odważy się tu przywlec swej osoby.
Mój sen trwał póki nie obudziło mnie światło.
- Co ? Już ranek ? - mówiłem do siebie
Otarłem oczy łapą i odzyskałem ostrość widzenia. Spojrzałem w niebo. Dziwne... Ujrzałem ciemne gwieździste niebo. Co to było za światło ? Moje myśli przerwał długi donośny dźwięk.
- Ejj... Bez żartów ! - krzyknąłem
< CD nastąpi >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz