Zacząłem czytać tekst z niezwykłą jak na mnie ciekawością...
Był to rozdział opisujący głównie zachowanie zwierzęcia i jego wygląd.
- Matko... Co za bezużyteczna książka - mruknąłem do siebie
Jedyną interesującą informacją była notatka o ogonach. Im więcej lis posiadał ogonów ( max 9 ) tym więcej swoich sił po walce zregenerował.
Zamknąłem księgę wzburzając tym samym tonę kurzu, która przez jakiś czas wałęsała się po mojej jaskini. Szybko wybiegłem z domu. Było po południu. Około 13:30. Nagle poczułem spory niepokój. Wiatr ucichł i zrobiło się dziwnie spokojnie. Nigdy nie zwracałem na takie rzeczy uwagi, lecz dziś coś mnie zdenerwowało. Twardo stałem łapami po ziemi drapiąc czasem upadłe drzewo leżące parę centymetrów ode mnie. Nasłuchiwałem... W oddali znajdowało się stado jeleni. Odgłos ich kopyt dobiegał zza gór. Nie wyczuwałem niczyjej obecności. Szedłem więc dalej przeskakując nad rozległymi korzeniami wierzb. Parę minut później szedłem aleją gdzie po bokach ścieżki kwitły piękne, różowe wiśnie. Wiatr unosił ich płatki. Wyglądały jakby tańczyły na wietrze. Nagle coś zrozumiałem. Stanąłem przerażony i powiedziałem do siebie :
- Czy na terenach naszej watahy kiedykolwiek kwitły wiśnie !?
Zaśmiałem się. Nie wiem czemu. Chyba ze zdenerwowania, albo z głupoty zaistniałej sytuacji.
- Iluzja ?
Moje oczy przybrały czerwony kolor tak samo jak pazury. Jednym potężnym machnięciem łapy rozwiałem iluzję. Rozejrzałem się wokoło. Byłem przy jeziorze. Na kamieniu przy wodzie siedział biały, święcący lis z dziewięcioma ogonami. Na środkowym ogonie widać było niebieski znak zegara z przesuwającą się wskazówką. Zwierze podeszło do mnie nie okazując żadnej agresji.
" Dwanaście kłów, dwanaście kropel krwi,
Dwanaście dni, gdy księżyc ponownie będzie w pełni... "
< CD, nastąpi >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz