-Co, jak ty, to?
-Cii...Wojna trwa nie ma czasu na rozmowy!
-Ale...-Zaczęła za mną iść.
-Słuchaj! Krew płynie jak rzeka, ratuj się, ratuj innych nie czekaj!
-Ale...
-Bądź mądra i zkumaj, bo możesz mieć tu równy wkład! To tylko sekunda by zrozumieć jeden fakt! Broń innych, lecz też i siebie!-Krzyknąłem i ruszyłem do walki.
-Tak jest!-Przestała powtarzać, ,,ale" i zaczęła bardziej uważać. Podbiegłem do Shiriki i pomogłem jej, bo napadło ją z sześć wilków. Z łatwością ich we dwoje pokonaliśmy. Zgodnie z ich tradycją wieczorem nastawał chwilowy pokój, aby pozbierać martwe ciała wojowników. Nasza wataha spotkała się w tajnym schronie.
-Jakie straty? Trzymamy się planu?-Weszła Eles.
-Straty zerowe.Plan utrzymywany!-Powiedziała Shirika.
-Dobra, uwagi i pochwały. Ev tylko tak dalej, Matt rób to co robiłeś, Shirika świetnie, Shirru mierzysz wysoko, podoba mi się to, Clarie nieźle. Chce kto pić?
(Shirika, Ev?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz