Był piękny poranek. Spacerowałam sonie po polanie. Niedaleko mnie leżała i odpoczywała Shirika.
- Hejka! - przywitałam się z uśmiechem.
- Cześć... - odpowiedziała przeciągając.
- Co się stało? - spytałam z rzadką u mnie powagą.
- Evanlyn jak to jest się zakochać? -
Spojrzałam jej prosto w oczy i uśmiechnęłam się łagodnie.
- To wspaniałe uczucie - odparłam.
- A ty się zakochałaś w jakimś basiorze z naszej watahy? - spytała.
Nagle oblałam się rumieńcem.
- No...może..- zaczęłam się rumienić.
- A ty masz kogoś na oku? - spytałam z ciekawością.
- Można tak powiedzieć - odparła z uśmiechem.
- Serio? Kogo? - krzyknęłam.
- Shiru...? - wyjąkała.
- Ojej! - zaczęłam wrzeszczeć.
- Ciszej! - mruknęła.
- I co masz zamiar z tym zrobić? - spytałam.
- A ja wiem. Może ty masz jakiś pomysł? - spytała z nadzieją.
- Może i mam. - powiedziałam tajemniczo. - Ale najpierw muszę zrobić cię na bóstwo!
- Na co? - jęknęła.
Wzięłam ją za łapę i pobiegłyśmy do mojej jaskini. Siedziałyśmy tam jakieś pół godziny.
- Wiesz moją zaletą jest to że lubię naturalny wygląd, a to...nie jest naturalne. - powiedziała ze złością.
- Pff...oczywiście że jest - powiedziałam i się odsunęłam.
- Hmm...nawet mi wyszło.
Shirika miała śliczne błyszczące futro. Koło jej ucha widać było piękny niebieski kwiat. Spojrzała się na mnie i spytała jak wygląda.
<<Shirika>>
- Hejka! - przywitałam się z uśmiechem.
- Cześć... - odpowiedziała przeciągając.
- Co się stało? - spytałam z rzadką u mnie powagą.
- Evanlyn jak to jest się zakochać? -
Spojrzałam jej prosto w oczy i uśmiechnęłam się łagodnie.
- To wspaniałe uczucie - odparłam.
- A ty się zakochałaś w jakimś basiorze z naszej watahy? - spytała.
Nagle oblałam się rumieńcem.
- No...może..- zaczęłam się rumienić.
- A ty masz kogoś na oku? - spytałam z ciekawością.
- Można tak powiedzieć - odparła z uśmiechem.
- Serio? Kogo? - krzyknęłam.
- Shiru...? - wyjąkała.
- Ojej! - zaczęłam wrzeszczeć.
- Ciszej! - mruknęła.
- I co masz zamiar z tym zrobić? - spytałam.
- A ja wiem. Może ty masz jakiś pomysł? - spytała z nadzieją.
- Może i mam. - powiedziałam tajemniczo. - Ale najpierw muszę zrobić cię na bóstwo!
- Na co? - jęknęła.
Wzięłam ją za łapę i pobiegłyśmy do mojej jaskini. Siedziałyśmy tam jakieś pół godziny.
- Wiesz moją zaletą jest to że lubię naturalny wygląd, a to...nie jest naturalne. - powiedziała ze złością.
- Pff...oczywiście że jest - powiedziałam i się odsunęłam.
- Hmm...nawet mi wyszło.
Shirika miała śliczne błyszczące futro. Koło jej ucha widać było piękny niebieski kwiat. Spojrzała się na mnie i spytała jak wygląda.
<<Shirika>>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz