wtorek, 2 lipca 2013

Od Matt'a-"Owoc" cz.1

Dziś gdy się obudziłem, od razu wyszedłem z jaskini. Szedłem przed siebie. Nie zważałem uwagi na nic. Kierowałem się do Lasu Nocnych Świateł. Po co ? Nie wiem. Coś tam w środku kazało mi to zrobić. Gdy dotarłem do napisu, wkroczyłem pomiędzy drzewa. Wokół mnie ciągle coś huczało, wyło i piszczało. Nie oglądałem się za siebie. Szedłem przed siebie. Nagle coś mi śmigło i poczułem, że coś mnie dotyka. W tej chwili popełniłem straszny błąd obróciłem się. Za mną stał Demon. Okropna karykatura. Nie umiałem jej nawet opisać. Demon przybrał postać… Hmmm jakby to ująć… Elfa. Tak. Przepięknej Elficy. Poczułem, że strasznie chce mi się pic, jeść i spać. Elf przemówił
- Jesteś, spragniony, głodny i śpiący, czyż nie ?
- Taaakkkk – odpowiedziałem przestraszony.
- Chyc za mną. Dam ci coś, co ci pomoże.
Nogi same podążyły za demono – elfem. Dotarłem, do drzewa, na którym były dziwne owoce.
- Jeżeli – przemówił Elf – Zjesz ten owoc, wszystkie te potrzeby miną
- Zjem go. – powiedziałem i zerwałem jeden. Był gorzki, ale równocześnie słodki. Miał gigantyczne pestki i grubą skórę. Po połknięciu owocu, zrobiłem się senny, nogi miałem jak z waty. Zemdlałem.
(…) Obudziłem się w jakiejś jaskini. Byłem przykuty do ściany łańcuchami. Po jaskini, krzątała się jakaś karykatura. Byłem bardzo obolały, zmęczony i głodny. Karykatura, przemówiła ochrypłym głosem:
- No, no, no ! Śpiący królewicz się obudził ! Może wiesz kim jestem ?
- ….. – pysk odmówił mi posłuszeństwa.
- No więc. Jestem… jakby to powiedzieć… Takim ludzkim wampirem. Tak, żywię się krwią i mogę cię przemienić. Będziesz mówił ?
- T… Ta… Taaakkkk.
- Wiesz kim jestem ?
- Nie wiem…
- W mojej jaskini, śpicie w dzień strachu. A teraz do tematu: Masz dwa wyjścia, albo umrzeć z moich łap, albo przeżyć, przemianę. Ostrzegam, druga opcja, jest dużo, dużo bardziej bolesna i dłuższa. Trwa aż, 5 dni ! Na decyzję daję ci czas do zachodu słońca, czyli nie wiele – powiedział i wyszedł
Wisiałem na skale i myślałem. Byłem w kropce. Nagle mnie olśniło ! Znam roślinę, która zapobiega wszystkim przemianą. No albo je zatrzymuje. Zadziała tylko, jeżeli przemiana nie dojdzie do końca. Podoiłem decyzję. Przemiana. Raz kozie śmierc. Kot akurat wrócił.
- I co ?
- Wybrałem przemianą.
- Świetnie. Muszę się przygotować.
Zdjął mnie ze ściany, i położył na wielkim kamieniu. Zapalił świece, wokół tego kamienia. Podszedł do mnie. Przybliżył, pysk i… Zatopił kły w moim karku.
C.D.N

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz