wtorek, 2 lipca 2013

Od Matt'a-"Spotkałem Boga"

Musiałem pójść do lasu. Coś...ciągnęło mnie tam. Biegłem wolnym truchtem i nagle...potknąłem się o coś. To wydarzenie było dziwne, ponieważ na drodze którą szedłem nie było ani kamieni, ani niczego innego o co można było się potknąć. Spojrzałem za siebie i...zobaczyłem dźwignię! Wstałem na nogi. Przede mną ziemia się rozstąpiła a jakaś niewidzialna siła pchnęła mnie do środka pieczary. Przekoziołkowałem parę metrów w przód i znalazłem się w pięknej jaskini z wody. Podszedł do mnie jakiś wilk, który zamiast łap miał... WODĘ!?
- Może mi nie uwierzysz ale...- zaczął nieznajomy- jestem Aqua. Bogini wody.
Byłem w szoku. Ta Aqua?!
- Musisz mi pomóc- powiedziała Aqua.
- Nie, nie, nie!-wrzasnąłem- na pewno jesteś jakąś oszustką!
- Skoro nie wierzysz..- pokazał mi swój tròjząb.- Teraz tak. Hades oszalał. Wyzwał mi wojnę między ogniem a wodą. Ja słabnę ale twoja moc z dnia na dzień rośnie.
-Chyba oszalałem- mróknąłem pod nosem podążając za Aquą.
-Więc tak. Ostatnio do Hadesu dostał się jakiś czerwonooki- mówiła Aqua.- I wtedy Hades oszalał. Chce pozbyć się mnie, wody i wszystkich stworzeń z nią związanych. Jego armia jest wielka, to dusze zmarłych. Atak rozpocznie się za 3 dni.
- Jak do licha mamy uzbierać armię w tak krótkim czasie?!- wrzasnąłem przestraszony.
-Nom... my już jesteśmy w komplecie.
-Co?!- oczy o mało nie wyszły mi z orbit.- Nas dwóch na.... cały Hades?!
Obok nas pojawił się Herakles na swojej hydrze.
-I jeszcze on- uśmiechnął się Posejdon.
No to wdepnąłem. Czy na mnie zawsze czyha śmierć? Wejście się zatrzasnęło nie mam jak umknąć. Ale zaraz... mogę podróżować w czasie! Przeniosę się o dzień do tyłu i będzie po problemie. No i zrobiłem to jednak teraz nie szedłem do lasu by nie natrafić na dźwignię. No i żyłem sobie spokojnie kiedy po 3 dniach woda zaczęła znikać, aż ostatnia stróżka zniknęła w lesie.
-Pomocy!- usłyszałem jej krzyk kiedy biegłem za nią.
I znikła w lesie. Co ja mam teraz zrobić żeby uratować wodę? Nad swoją głową usłyszałem szyderczy śmiech. To był kruk.
-Hehehe!- podśpiewywał sobie.- Woda znikła w ciemnym lesie, krzyk paniczny niesie! Hades nareszcie zwycięży, a Matt spłonie niczym podchorąży!
- Cicho bądź!- fuknąłem na niego.
- Dlaczego?- uśmiechnął się.- Ja znam inne wejście, ty nie!
Skoczyłem na kruka i zwaliłem go z drzewa.
-Gdzie ono jest?
-Nie powiem! Nie powiem!- wrzeszczał ptak.
Wyszczerzyłem kły i kłapnąłem tuż przy jego głowie.
-Mówię po raz kolejny.- warknąłem.- G D Z I E O N O J E S T?!
-Za krzakami!- pisnął przerażony.
Puściłem kruka i pobiegłem w tamtą stronę. Było tam wejście ale... pilnował go Cerber. Nie miałem zielonego pojęcia jak....Zabiję go wzrokiem! Wkrótce pies leżał martwy. Wbiegłem do środka. Moim oczom ukazał się przeraźliwy obraz. Aqua przykuta do ściany nie mogła się bronić, a woda parowała w jaskini. Bogini wody mnie zobaczyła i rzuciła do mnie swoim trójzębem. Zagoniłem armię Hadesa do podziemi wraz z nim. Na mojej głowie ukazała się korona z wodorostów a w łapie zaświeciło berło. Posejdon oddał mi pokłon.
-Teraz ty jesteś bogiem wody- powiedział.- królu. Zastąpisz moje miejsce.
-Ja...- nie wiedziałem co powiedzieć.- nie mogę.
-Dlaczego?
-Tam na górze...- zacząłem- są moi przyjaciele i wadera, którą kocham. I za niedługo chcę się jej oświadczyć. Nie mogę ich tak zostawić.
Oddałem mu berło i koronę.
-Koronę musisz zostawić.- powiedziała wkładając ją na moją głowę.- Kto raz został królem, będzie nim na wieki. O jej postać nie musisz się martwić. Gdy wyjdziesz na powierzchnię zmieni się.
Pożegnałem się z nią i wyszedłem biegnąc w stronę Alf. Jak powiedział Posejdon, korona przybrała inny kształt. Na moim prawym barku zajaśniał tatuaż przedstawiający wzburzone fale, rydwan i... mnie? Tak mnie! Siedziałem w rydwanie! Podeszła do mnie Eles i Ev.
-Zrobiłeś sobie tatuaż?- zapytała zdziwiona Evanlyn.
Wytłumaczyłem im wszystko. Wracając do jaskini upadłem i rozdarłem sobie ten bark. Ale co ja widzę? Jak wstałem rany już nie było!
-Dziękuję.- powiedziałem do Aquy w języku wody.
Teraz ilekroć ktoś zrani mnie w miejsce znamienia, rana goi się błyskawicznie.
Koniec

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz