W naszym świecie nie znano mocy, wszystko było wzięte z natury. Na śmierć skazywano tego, kto używał żywiołów. Wszystko było w harmonii z naturą. Miałam wtedy wspaniałe życie. Codziennie bawiłam się na polance z Eris.
-Hej, Eris. Jak sądzisz jak jest mieć moce?
-Nie sądzę, że się dowiem, ale myślę, że zależy jaki masz żywioł.
-Heh - zaśmiałam się.
Na następny dzień nie było mi aż tak śmiesznie. Obudził mnie wielki huk.
-Co jest!? - krzyknęłam z oburzeniem.
Szybko wybiegłam z mej jaskini i na własnych oczach ujrzałam wojnę. Nasza wataha walczyła z inną. Nie mieliśmy szans, gdyż nie umieliśmy posługiwać się żywiołami, a tamci po prostu... używali ich! Pobiegłam do Eris. Powiedziała mi:
-Claire! Musisz iść do swego ojca oczekuje ciebie! - zaczęła się lekko uśmiechać. Mi owszem wydawało się to podejrzliwe, ale musiałam zaryzykować.
Po paru minutach byłam już na miejscu. Weszłam do jaskini.
-Co się dzieje, dlaczego nas zaatakowali? - zapytałam od razu.
-Coś czego nigdy się nie dowiesz. - zarechotał.
-Co? Kim ty jesteś? Czego...
W tym momencie film mi się urwał. Spałam parę dni, a obudziłam się w jaskini ciemnej jak noc. Więzili mnie tam, nic nie mogłam robić. Na przymus uczyli mnie tam mroku, zła i innych takich... A ja i tak się o niczym od nich nie dowiedziałam. Po roku przyszedł do mnie ich przywódca. Rozwiązał moja łapy, abyśmy mogli swobodnie porozmawiać.
-Widzę, że jesteś już przepełniona mrokiem. Widać to nawet w twoich oczach. - rozpoczął
-Kim jesteście!?
-Nie umiesz powiedzieć innego zdania, tylko co?, gdzie?, jak? To już staje się nudne. Mogę ci jedynie powiedzieć, że to przez Eris tu jesteś. Nie martw jednak się. Nauczyliśmy cię czegoś! Coś najlepszego. Zamiany w człowieka, mroku!
-Mam gdzieś twoje nauki! - mówiąc to przewróciłam go, by uciec. Na szczęście udało mi się. Biegłam przez całą jaskinię i dalej, aż dotarłam na łąkę. Oczywiście nadal biegłam. Zobaczyłam wilczycę, która zbierała zioła. Zanim zorientowałam się o jej pozycji wpadłam na nią i obie się przewróciłyśmy.
-O nie! Przepraszam nie chciałam! - powiedziałam szybko.
-Nic nie szkodzi - zaczęła powoli wstawać - Ale proszę, uważaj następnym razem.
-Dobrze.
Zawstydziłam się.
-Hej, nie wyglądasz jak ktoś z watahy. Wyglądasz na samotną.
-Tak, wiem...
-Może chciałabyś dołączyć do nas?
-Nie jestem pewna... Mogę coś zrobić przez przypadek w watasze, inne wilki uczyły mnie ciągle zła, którego nie chciałam.
-Ale może warto spróbować?
-No dobrze - uśmiechnęłam się.
<<Elessarii?>>